M
Michal_Szczerba
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2007
- Odpowiedzi
- 5
Witam,
mam problem i nie wiem jak sobie z nim poradzic, nigdy nie mialem klopotow z policja ani sadem a teraz problem spadl na mnie sam bez mojej winy, mianowicie w firmie w ktorej pracuje w maju tego roku bylo wlamanie do kasy podczas gdy ja bylem w innym pomieszczeniu z klientami, ukradziono okolo 6 tys zlotych, pech chcial ze w ten dzien kierowca poszedl na l4 i drugi kolega ktory zazwyczaj jest ze mna w sklepie jezdzil z transportami. Po kradziezy zostala wezwana policja ktora wstepnie oswiadczyla ze jest to kradziez natomiast po chwili przekfalifikowali czyn na kradziez z wlamaniem, przyjechala druga grupa ktora robila zdjecia, sciagala odciski palcow z szuflady (ciekawa zecza dla mnie jest fakt ze odemnie ani od kolegow z firmy nikt odciskow nie sciagnal). Gdy odkrylem wlamanie w zamku od szuflady byl wlozony spinacz biurowy i pamietam ze policjant ktory byl w pierwszej grupie sam dwa razy otworzyl ten zamek tym spinaczem. Zycie trwalo dalej policja umozyla sledztwo. Po jakims czasie przyszlo mi wezwanie do prokuratury juz nie jako swiadkowi tylko podejrzanemu (pieniadze w sklepie byly ubezpieczone) i w zasadzie nic mi nikt nie chcial powiedziec, wtedy gdy po raz kolejny opowiadalem caly tamten dzien prokurator stwierzil ze wczesniej nikt nic nie powiedzial o tym ze ktos wtedy byl na l4, dodatkowo dopiero wtedy podobno sie dowiedzial ze policjant tez tym spinaczem otwieral zamek... zlozylem swoje zeznania po okolo 14 dniach przyszlo mi wyjasnienie decyzji prokuratury i napisano tam ze zamek nie zostal otwarty narzedziem przezemnie wskazanym dlatego jestem podejrzany i ze jeszcze sa jakies inne nie prawidlowosci.
mam problem i nie wiem jak sobie z nim poradzic, nigdy nie mialem klopotow z policja ani sadem a teraz problem spadl na mnie sam bez mojej winy, mianowicie w firmie w ktorej pracuje w maju tego roku bylo wlamanie do kasy podczas gdy ja bylem w innym pomieszczeniu z klientami, ukradziono okolo 6 tys zlotych, pech chcial ze w ten dzien kierowca poszedl na l4 i drugi kolega ktory zazwyczaj jest ze mna w sklepie jezdzil z transportami. Po kradziezy zostala wezwana policja ktora wstepnie oswiadczyla ze jest to kradziez natomiast po chwili przekfalifikowali czyn na kradziez z wlamaniem, przyjechala druga grupa ktora robila zdjecia, sciagala odciski palcow z szuflady (ciekawa zecza dla mnie jest fakt ze odemnie ani od kolegow z firmy nikt odciskow nie sciagnal). Gdy odkrylem wlamanie w zamku od szuflady byl wlozony spinacz biurowy i pamietam ze policjant ktory byl w pierwszej grupie sam dwa razy otworzyl ten zamek tym spinaczem. Zycie trwalo dalej policja umozyla sledztwo. Po jakims czasie przyszlo mi wezwanie do prokuratury juz nie jako swiadkowi tylko podejrzanemu (pieniadze w sklepie byly ubezpieczone) i w zasadzie nic mi nikt nie chcial powiedziec, wtedy gdy po raz kolejny opowiadalem caly tamten dzien prokurator stwierzil ze wczesniej nikt nic nie powiedzial o tym ze ktos wtedy byl na l4, dodatkowo dopiero wtedy podobno sie dowiedzial ze policjant tez tym spinaczem otwieral zamek... zlozylem swoje zeznania po okolo 14 dniach przyszlo mi wyjasnienie decyzji prokuratury i napisano tam ze zamek nie zostal otwarty narzedziem przezemnie wskazanym dlatego jestem podejrzany i ze jeszcze sa jakies inne nie prawidlowosci.