S
shawiase
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 15
Witam,
Piszę, ponieważ mam ogromny problem. Mam w bankach zaciągnięte 3 kredyty na łączną kwotę ok. 25tyś. zł. Przez 2 miesiące nie miałem pracy i narobiłem sobie zaległości, odsetki rosną, banki się upominają. Musiałem trochę rzeczy też zastawić w lombardzie i teraz same zaległości sięgają ponad 5tyś. zł. Wszystko do spłaty "na wczoraj". Pracę znalazłem, ale taką byle jaką, gdzie może 1200zł zarobię, a moje miesięczne raty sięgają 900zł.
Mam 2 miesiące opóźnienia z ratami + kredyt SMS (1800zł do spłaty za 2 tygodnie) + ważne dla mnie rzeczy o wartości ponad 2000zł. w lombardzie. Nie jestem w stanie tego uregulować, a mija kolejny miesiąc. Czytałem, że można ubiegać się o "wakacyjne" nawet do 6 miesięcy, ale warunkiem jest nieposiadanie zaległości, a więc odpadam. Jestem świadom, że lada tydzień bank może mi wypowiedzieć umowę, a wtedy to już w ogóle leżę...
Czy jest możliwe rozsądne wyjście z takiej sytuacji? Konsolidacyjnego kredytu nie otrzymam, bo pracę dopiero dostałem i to na umowę zlecenie, rodzina nie jest w stanie mi pomóc. W momencie, kiedy nie spłacę bankom pieniędzy, jakie konsekwencje mi grożą? Dodam, że mieszkam przy rodzinie i nie posiadam niczego wartościowego na swoje nazwisko.
Proszę o pomoc, bo już grunt mi się urywa :/
Piszę, ponieważ mam ogromny problem. Mam w bankach zaciągnięte 3 kredyty na łączną kwotę ok. 25tyś. zł. Przez 2 miesiące nie miałem pracy i narobiłem sobie zaległości, odsetki rosną, banki się upominają. Musiałem trochę rzeczy też zastawić w lombardzie i teraz same zaległości sięgają ponad 5tyś. zł. Wszystko do spłaty "na wczoraj". Pracę znalazłem, ale taką byle jaką, gdzie może 1200zł zarobię, a moje miesięczne raty sięgają 900zł.
Mam 2 miesiące opóźnienia z ratami + kredyt SMS (1800zł do spłaty za 2 tygodnie) + ważne dla mnie rzeczy o wartości ponad 2000zł. w lombardzie. Nie jestem w stanie tego uregulować, a mija kolejny miesiąc. Czytałem, że można ubiegać się o "wakacyjne" nawet do 6 miesięcy, ale warunkiem jest nieposiadanie zaległości, a więc odpadam. Jestem świadom, że lada tydzień bank może mi wypowiedzieć umowę, a wtedy to już w ogóle leżę...
Czy jest możliwe rozsądne wyjście z takiej sytuacji? Konsolidacyjnego kredytu nie otrzymam, bo pracę dopiero dostałem i to na umowę zlecenie, rodzina nie jest w stanie mi pomóc. W momencie, kiedy nie spłacę bankom pieniędzy, jakie konsekwencje mi grożą? Dodam, że mieszkam przy rodzinie i nie posiadam niczego wartościowego na swoje nazwisko.
Proszę o pomoc, bo już grunt mi się urywa :/