P
piotrek.n
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2012
- Odpowiedzi
- 12
Witam,
Proszę o opinię jakiej wysokości odszkodowanie mogę się domagać od sąsiada w sprawie pogryzienia dziecka 7 lat, przez psa wilczura.
Sytuacja miała miejsce na ulicy z domkami jednorodzinnymi. Syn jechał na rowerze, właściciel posesji wjeżdżał do siebie- otworzył bramę pilotem, wtedy wybiegł pies i ugryzł w udo moje dziecko, znajdujące się jakieś 8m od bramy na rowerze, na środku ulicy ( posiadam nagranie z kamer sąsiadów). Jest ubytek w udzie, pies wyszarpał kawał tkanki, miejscowa deformacja, ślady po zębach całej szczęki, szwach itd. Pies był nieszczepiony, sprawa w sanepidzie, itd. Skończyło się uśpieniem zwierzęcia. Na policję nie zgłaszałem, wtedy wyglądało to na nieszczęśliwy wypadek, nie chciałem robić sąsiadom problemów. Później okazało się że był szereg zaniedbań; od ponad pół roku chcieli komuś oddać agresywne zwierzę, pies nigdy nie wychodził na spacery poza posesję, wył bez przerwy, nie było tam w ogóle zamykanego kojca. Poprzedni ich pies również zaniedbany zdechł pod płotem w czasie porodu szczeniaków….
Obydwoje dzieci bardzo się wycierpiało, gdy chłopiec trafił do domu widziała to młodsza siostra; krzyki, płacz, krew itd. Dla niej również trauma. Było około 25 wizyt w poradni chirurgicznej (każdorazowo dzień wolny, 3 godziny czekania w szpitalu na korytarzu) dwukrotnie wdawała się martwica, co rusz zmiany decyzji o przeszczepie z pośladka, wycinanie skóry, znowu szycie i tak w kółko. Żona też psychicznie zdruzgotana, wieczna niepewność co dalej się wydarzy. Cała sprawa działa się w tuż przed wakacjami, które dziecko spędziło w domu leżąc przez kilka tygodni. Obiło się to również na córce (5lat) , brak jakichkolwiek wyjazdów, aktywności typowych dla dzieciaków przez kilka miesięcy... Wszystko to po długim okresie pandemii, gdzie swobody były ograniczone. Były to ostatnie wakacje przed pójściem do szkoły. Psychicznie dzieci bardzo to przeżyły, boją się psów już z daleka, córka aż się trzęsie. Syn przybrał mocno na wadze, której do dzisiaj nie zgubił, wstydzi się brać udział w zajęciach sportowych, nie chce chodzić na basen, zakrywa ranę gdzie się tylko może. Wstydzi się nawet rodziców, chce żebyśmy wychodzili jak się ubiera…
Sprawa ma również bezpośredni aspekt finansowy; podróże taksówkami, cały miesiąc urlopu żony, później tygodniami wożenie do dziadków- wszystko w godzinach szczytu przez całe miasto. Długotrwała opieka dziadków całymi dniami i ogólne cała rodzina postawiona na głowie. Zmiany specjalnych opatrunków, kąpiele z kosmicznymi akcesoriami żeby niczego nie zamoczyć, wszystko to w letnie upały i dużo dużo więcej – razem to długie godziny opieki, bólu i nerwów dla wszystkich. Pewnie będzie potrzebna operacja plastyczna żeby dziecko nie miało kompleksów w przyszłości. Ciężko ująć wszystkie aspekty tej sprawy w kilku zdaniach…
Proszę o poradę.
Proszę o opinię jakiej wysokości odszkodowanie mogę się domagać od sąsiada w sprawie pogryzienia dziecka 7 lat, przez psa wilczura.
Sytuacja miała miejsce na ulicy z domkami jednorodzinnymi. Syn jechał na rowerze, właściciel posesji wjeżdżał do siebie- otworzył bramę pilotem, wtedy wybiegł pies i ugryzł w udo moje dziecko, znajdujące się jakieś 8m od bramy na rowerze, na środku ulicy ( posiadam nagranie z kamer sąsiadów). Jest ubytek w udzie, pies wyszarpał kawał tkanki, miejscowa deformacja, ślady po zębach całej szczęki, szwach itd. Pies był nieszczepiony, sprawa w sanepidzie, itd. Skończyło się uśpieniem zwierzęcia. Na policję nie zgłaszałem, wtedy wyglądało to na nieszczęśliwy wypadek, nie chciałem robić sąsiadom problemów. Później okazało się że był szereg zaniedbań; od ponad pół roku chcieli komuś oddać agresywne zwierzę, pies nigdy nie wychodził na spacery poza posesję, wył bez przerwy, nie było tam w ogóle zamykanego kojca. Poprzedni ich pies również zaniedbany zdechł pod płotem w czasie porodu szczeniaków….
Obydwoje dzieci bardzo się wycierpiało, gdy chłopiec trafił do domu widziała to młodsza siostra; krzyki, płacz, krew itd. Dla niej również trauma. Było około 25 wizyt w poradni chirurgicznej (każdorazowo dzień wolny, 3 godziny czekania w szpitalu na korytarzu) dwukrotnie wdawała się martwica, co rusz zmiany decyzji o przeszczepie z pośladka, wycinanie skóry, znowu szycie i tak w kółko. Żona też psychicznie zdruzgotana, wieczna niepewność co dalej się wydarzy. Cała sprawa działa się w tuż przed wakacjami, które dziecko spędziło w domu leżąc przez kilka tygodni. Obiło się to również na córce (5lat) , brak jakichkolwiek wyjazdów, aktywności typowych dla dzieciaków przez kilka miesięcy... Wszystko to po długim okresie pandemii, gdzie swobody były ograniczone. Były to ostatnie wakacje przed pójściem do szkoły. Psychicznie dzieci bardzo to przeżyły, boją się psów już z daleka, córka aż się trzęsie. Syn przybrał mocno na wadze, której do dzisiaj nie zgubił, wstydzi się brać udział w zajęciach sportowych, nie chce chodzić na basen, zakrywa ranę gdzie się tylko może. Wstydzi się nawet rodziców, chce żebyśmy wychodzili jak się ubiera…
Sprawa ma również bezpośredni aspekt finansowy; podróże taksówkami, cały miesiąc urlopu żony, później tygodniami wożenie do dziadków- wszystko w godzinach szczytu przez całe miasto. Długotrwała opieka dziadków całymi dniami i ogólne cała rodzina postawiona na głowie. Zmiany specjalnych opatrunków, kąpiele z kosmicznymi akcesoriami żeby niczego nie zamoczyć, wszystko to w letnie upały i dużo dużo więcej – razem to długie godziny opieki, bólu i nerwów dla wszystkich. Pewnie będzie potrzebna operacja plastyczna żeby dziecko nie miało kompleksów w przyszłości. Ciężko ująć wszystkie aspekty tej sprawy w kilku zdaniach…
Proszę o poradę.