L
lukasz-miszcz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
nie jestem biegły w tematach prawnych więc wybaczcie jeśli pomyliłem dział.
Dziś miała miejsce następująca sytuacja:
W miejscu wydzielonym dla psów (nie jest to miejsce ogrodzone, poprostu duży teren, miasto wydzieliło go jako wybieg dla psów, psy biegają tam bez smyczy, wolne jak wiatr) Pies "a" chcąc zaznaczyć swoją dominację próbował "dosiąść" psa "b". Sytuacja dosyć normalna w zachowaniu psów w celu ustawienia się w szeregu. Pies "b" nie był tym faktem szczególnie zachwycony i po krótkim czasie, chcąc odgonić psa "a" odwrócił się i złapał go zębem za łapę. Zazwyczaj nic się wtedy nie dzieje, nie ma po tym śladu jednak z uwagi na to że pies "b" jest psem krótkowłosym i dosyć chudym, powstało na jego łapie malutkie rozcięcie. Nie rzucił się na niego, nie gryzł, nie zabił, po prostu chciał się od niego odpędzić. W całej sytuacji rozumiem zarówno zachowanie psa "a" jak i psa "b". Psy tak poprostu funkcjonują. Niestety z uwagi na to że pies "a" był psem wystawowym, jego właściciel jest na jego punkcie bardzo wyczulony i zażądał podzielenia się z właścicielem psa "b" kosztami leczenia (po 50zł od każdej ze stron, potwierdzone u weterynarza, z uwagi na to że to pies wystawowy szycie było konieczne, inaczej miałby bliznę (olaBoga)), w innym wypadku wezwie policję. Czy winę za cała sytuację faktycznie ponosi właściciel psa "b" i słusznie zapłacił 50zł, czy jest to zwykła sytuacja z którą należy się liczyć, puszczając psy w grupie bez względu na to czy pies jest wystawowy.
Sprawa błaha ale chciałbym mieć w tym temacie większą wiedzę na przyszłość
nie jestem biegły w tematach prawnych więc wybaczcie jeśli pomyliłem dział.
Dziś miała miejsce następująca sytuacja:
W miejscu wydzielonym dla psów (nie jest to miejsce ogrodzone, poprostu duży teren, miasto wydzieliło go jako wybieg dla psów, psy biegają tam bez smyczy, wolne jak wiatr) Pies "a" chcąc zaznaczyć swoją dominację próbował "dosiąść" psa "b". Sytuacja dosyć normalna w zachowaniu psów w celu ustawienia się w szeregu. Pies "b" nie był tym faktem szczególnie zachwycony i po krótkim czasie, chcąc odgonić psa "a" odwrócił się i złapał go zębem za łapę. Zazwyczaj nic się wtedy nie dzieje, nie ma po tym śladu jednak z uwagi na to że pies "b" jest psem krótkowłosym i dosyć chudym, powstało na jego łapie malutkie rozcięcie. Nie rzucił się na niego, nie gryzł, nie zabił, po prostu chciał się od niego odpędzić. W całej sytuacji rozumiem zarówno zachowanie psa "a" jak i psa "b". Psy tak poprostu funkcjonują. Niestety z uwagi na to że pies "a" był psem wystawowym, jego właściciel jest na jego punkcie bardzo wyczulony i zażądał podzielenia się z właścicielem psa "b" kosztami leczenia (po 50zł od każdej ze stron, potwierdzone u weterynarza, z uwagi na to że to pies wystawowy szycie było konieczne, inaczej miałby bliznę (olaBoga)), w innym wypadku wezwie policję. Czy winę za cała sytuację faktycznie ponosi właściciel psa "b" i słusznie zapłacił 50zł, czy jest to zwykła sytuacja z którą należy się liczyć, puszczając psy w grupie bez względu na to czy pies jest wystawowy.
Sprawa błaha ale chciałbym mieć w tym temacie większą wiedzę na przyszłość