S
stud.
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2017
- Odpowiedzi
- 10
Witam serdecznie,
rozrysuję sytuację w ten sposób.
Wczoraj, ok godziny 17 przechodziłem obok posesji razem z dziewczyną i jej psem rasy Yorkshire Terrier. Na owej posesji znajdował się bardzo agresywny owczarek niemiecki. Dodam, że idąc pierwszy raz obok tej posesji pies był bez smyczy, ale zaraz po tym jak zauważyliśmy jak bardzo agresywny jest ten pies, założyliśmy mu momentalnie smycz i poszliśmy przed siebie.
Pech chciał, że wracaliśmy tą samą drogą. Zagadałem się z dziewczyną, a pies podszedł bliżej ogrodzenia, gdzie tamten wilczur wciągnął go za pysk, amputował dolną żuchwę (zjadł ją) i rzucił na ziemie niczym zabawkę. Dodam, że pies był na smyczy, jednak zablokowanie smyczy nic nie dało, gdyż impet z jakim wilczur wciągnął naszego psa był na tyle duży, że ową smycz zerwał.
Pies został uśpiony godzinę później z powodu ciężkiego uszkodzenia ciała, które bezpośrednio przyczyniło się do śmierci zwierzęcia. Jest to oczywiście potwierdzone przez weterynarza, który wykonywał eutanazję.
Sąsiedzi właścicieli wilczura mieli monitoring, który zarejestrował moment, gdy pies przechodził bez smyczy, jednak nie zarejestrował (o dziwo) momentu ataku, gdy wracaliśmy już z psem na smyczy.
Przechodząc do analizy prawnej:
1. Grozi mi postępowanie o wykroczenie z art. 77 kw bo pies szedł bez smyczy 10 minut wcześniej (wali mnie to).
2. Czy właścicielowi wilczura grozi odpowiedzialność z art. 77 kw za rażące niedbalstwo? Spójrzmy na to obiektywnie, pies wyciągnął pysk pod ogrodzeniem na tyle daleko, że wciągnął psa na teren posesji i tam go rozszarpał.
3. Pies dziabnął też moją dziewczynę w rękę, czy w takim wypadku właściciel psa (jako przedmiotu, którym się posługuje) odpowiada za naruszenie nietykalnosci cielesnej z art. 217 kk?
4. Jakie artykuły kodeksu cywilnego mają w takim wypadku zastosowanie i w jaki sposób je interpretować?
Według mnie, właściciel psa, jako zwierzęcia, które chowa i którym się posługuje (bez udziału jego woli, gdyż nie byli przy całym zajściu), powinien nadal dochować należytej staranności aby pies nie miał możliwości w jakikolwiek sposób uszkodzić zwierzęcia czy przechodnia, które przechodzi przez ulicę, bo przecież nie może być tak, że idąc ulicą powinienem bać się o życie i zdrowie swoje, bliskich czy zwierząt.
Dodam, że właściciel kłócił się, że jego piesek nie przeciśnie głowy przez lukę w ogrodzeniu na dole, jednak York był wielkości głowy tego psa, a ja spokojnie wyciągnąłem go z terenu posesji, gdy już nie miał dolnej części żuchwy.
Oczywiście zostanie wytoczone powództwo przeciwko właścicielowi psa.
Proszę o poradę,
Pozdrawiam.
rozrysuję sytuację w ten sposób.
Wczoraj, ok godziny 17 przechodziłem obok posesji razem z dziewczyną i jej psem rasy Yorkshire Terrier. Na owej posesji znajdował się bardzo agresywny owczarek niemiecki. Dodam, że idąc pierwszy raz obok tej posesji pies był bez smyczy, ale zaraz po tym jak zauważyliśmy jak bardzo agresywny jest ten pies, założyliśmy mu momentalnie smycz i poszliśmy przed siebie.
Pech chciał, że wracaliśmy tą samą drogą. Zagadałem się z dziewczyną, a pies podszedł bliżej ogrodzenia, gdzie tamten wilczur wciągnął go za pysk, amputował dolną żuchwę (zjadł ją) i rzucił na ziemie niczym zabawkę. Dodam, że pies był na smyczy, jednak zablokowanie smyczy nic nie dało, gdyż impet z jakim wilczur wciągnął naszego psa był na tyle duży, że ową smycz zerwał.
Pies został uśpiony godzinę później z powodu ciężkiego uszkodzenia ciała, które bezpośrednio przyczyniło się do śmierci zwierzęcia. Jest to oczywiście potwierdzone przez weterynarza, który wykonywał eutanazję.
Sąsiedzi właścicieli wilczura mieli monitoring, który zarejestrował moment, gdy pies przechodził bez smyczy, jednak nie zarejestrował (o dziwo) momentu ataku, gdy wracaliśmy już z psem na smyczy.
Przechodząc do analizy prawnej:
1. Grozi mi postępowanie o wykroczenie z art. 77 kw bo pies szedł bez smyczy 10 minut wcześniej (wali mnie to).
2. Czy właścicielowi wilczura grozi odpowiedzialność z art. 77 kw za rażące niedbalstwo? Spójrzmy na to obiektywnie, pies wyciągnął pysk pod ogrodzeniem na tyle daleko, że wciągnął psa na teren posesji i tam go rozszarpał.
3. Pies dziabnął też moją dziewczynę w rękę, czy w takim wypadku właściciel psa (jako przedmiotu, którym się posługuje) odpowiada za naruszenie nietykalnosci cielesnej z art. 217 kk?
4. Jakie artykuły kodeksu cywilnego mają w takim wypadku zastosowanie i w jaki sposób je interpretować?
Według mnie, właściciel psa, jako zwierzęcia, które chowa i którym się posługuje (bez udziału jego woli, gdyż nie byli przy całym zajściu), powinien nadal dochować należytej staranności aby pies nie miał możliwości w jakikolwiek sposób uszkodzić zwierzęcia czy przechodnia, które przechodzi przez ulicę, bo przecież nie może być tak, że idąc ulicą powinienem bać się o życie i zdrowie swoje, bliskich czy zwierząt.
Dodam, że właściciel kłócił się, że jego piesek nie przeciśnie głowy przez lukę w ogrodzeniu na dole, jednak York był wielkości głowy tego psa, a ja spokojnie wyciągnąłem go z terenu posesji, gdy już nie miał dolnej części żuchwy.
Oczywiście zostanie wytoczone powództwo przeciwko właścicielowi psa.
Proszę o poradę,
Pozdrawiam.