PINB - ciekawy przypadek

  • Autor wątku Autor wątku Inwestorwroclove
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

Inwestorwroclove

Stały bywalec
Dołączył
12.2012
Odpowiedzi
968
Ciekawe wyroki:

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/6461D1A980

i chciałbym podzielić się refleksjami z ich przeczytania.

Otóż wcale te wyroki nie potwierdzają tezy jakoby dopuszczalne było prowadzenie postępowania naprawczego wobec legalnie użytkowanego obiektu.

Kluczowe dla tej sprawy jest mianowicie, czy zgłoszenie zakończenia robót zostało zrealizowane zgodnie z prawem. Zważyć bowiem należy, że inwestor składając dokumenty deklaruje, że obiekt wykonany został zgodnie z projektem co również potwierdza kierownik budowy a także projektant, jeżeli wprowadzono zmiany nieistotne.

Tej kwestii teksty wyroków nie wyjaśniają – wskazują właśnie na to, że trzeba to wyjaśnić. To zadziwiające, że w kilkuletnim postępowaniu brak jest wiarygodnego stwierdzenia tego stanu. Tzw. istotne odstąpienia wymienione są w art. 36a ust 5 i najogólniej mówiąc są widoczne gołym okiem i to nawet z satelity gdyż dotyczą lokalizacji i wielkości obiektu. Gdyby zatem obiekt ten (w tej konkretnej sprawie garaż) został wykonany gdzie indziej lub był inny od projektowanego to jest to coś co można ustalić bardzo szybko.

Zasadniczym pytaniem jest co było na rysunkach załączonych do zgłoszenia – przecież tam musi być inwentaryzacja geodezyjna więc bardzo łatwo jest sprawdzić – i do tego żadne oględziny nie są potrzebne – czy obiekt znajduje się w tym miejscu w którym przewidywał go projekt.

Gdyby się okazało, że garaż ten jest wybudowany w innym miejscu (jak to podnosił skarżący) to nie byłby to ten obiekt który przewidziany był projektem zatem zgłoszenie nie było by prawnie skuteczne. Wtedy uzasadnione było by wszczęcie postępowania legalizującego samowolę – być może konsekwencją było by postępowanie naprawcze.

Te wyroki mogą niestety być opacznie rozumiane gdyż akurat tej kwestii nie wyjaśniają – wskazują tylko, że skoro PINB podjął postępowanie to powinien tą sprawę wyjaśnić. No i przede wszystkim pochwalają pośrednio donosicielstwo. W tej kwestii pojawia się zasadnicze pytanie, czy PINB na podstawie takiego donosu jest uprawniony do dokonywania oględzin i jaka jest odpowiedzialność tego kto takie doniesienie złożył. Nie neguję prawa do składania takich doniesień w sytuacjach uzasadnionych, ale jak pokazuje ta sprawa sąsiad składał te donosy „na ślepo”. Czyli co – wystarczy napisać cokolwiek i już PINB przychodzi sprawdzać, a potem zawsze można doprecyzować? To niestety zmierza w kierunku złośliwych oszczerstw i insynuacji.

Inna sprawa, że w tej opisanej wyrokami sytuacji PINB bardzo nie chciał zbadać meritum i to właśnie zarzucił Sąd.

W naszej sprawie PINB postąpił zupełnie inaczej – wszczął postępowanie naprawcze wobec legalnie użytkowanego obiektu bez żadnego powodu z nim związanego i podejmuje działania zupełnie przepisami art. 51 Pb nie przewidziane - przeszukania mieszkań w celu znalezienia czegokolwiek do czego mozna się przyczepić (bo przecież nie odstępstw istotnych których tam być nie może!). Są to zatem działania w sposób rażący nielegalne.
 
Ostatnia edycja:
W celu ożywienia tego wątku przytoczę bardzo podobny przykład II SA/Wr 909/11, w którym:

1) PINB bardzo nie chciał robić czegokolwiek (postępowania naprawczego) twierdząc, że skoro dokonano zakończenia inwestycji a zaniedbał terminu (!) to już nie może zrobić nic;

2) Sąd pouczył o przepisach :postępowania naprawczego” mających zastosowanie w sytuacji robót zakończonych – tj. art. 51 ust. 7 Prawa budowlanego.

Ad 1) Jest to zadziwiające szczególnie w kontekście naszego przypadku,

Ad 2) Odnośnie tego drugiego konieczne jest zacytować iż Sąd cytując wyrok NSA pouczył tutejszy PINB iż:

„Skład orzekający podziela stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie ujęte w wyroku z dnia 12 października 2007 r., sygn. akt II OSK 629/07, iż: "Wstrzymanie robót budowlanych na podstawie art. 50 ust. 1 Prawa budowlanego może mieć miejsce jedynie w sytuacji, gdy roboty te są wykonywane w dacie wydania postanowienia o ich wstrzymaniu. Natomiast kiedy roboty te zostały wykonane (w rozumieniu ich zakończenia, przerwania na pewnym etapie, co nie oznacza, że budowa została zakończona) i aktualnie nie są prowadzone, powinien mieć zastosowanie przepis art. 51 ust. 7 Prawa budowlanego".:

I dalej „nauczył” jak postępować:

„podstawą do podjęcia decyzji mających na celu doprowadzenie spornego obiektu do stanu zgodnego z prawem będą przepisy art. 51 ust. 7 w zw. z art. 51 ust. 1 pkt 1 lub 2, przy ewentualnym wykorzystaniu uprawnień z art.81c ust.2 Prawa budowlanego, a następnie art. 51 ust. 3 ustawy Prawo budowlane.”
 
Kolejny bardzo ciekawy przykład PINB Wrocław - tym razem skrajnie odmienny: II SA/Wr 137/12.

O ile w powyższych dwóch sprawach PINB. bardzo starał się nie dostrzec, a wręcz zatajał okoliczności i dowody chroniąc w ten sposób inwestora (któremu jak widać w opisie orzeczeń był BARDZO przychylny i bardzo nie chciał nic robić) to teraz z innej beczki jeden z wielu przykładów poniewierania obywatelami: pochopnie wydana decyzja z „ulubionym” żądaniem projektu zamiennego (w całości) niezależnie od okoliczności – w szczególności z zupełnym zignorowaniem okoliczności, że budowa została już dano temu zakończona (5 i 10 lat wcześniej!) wydano postanowienie o wstrzymaniu robót (!). Gdy inwestor pogubił się w tej urzędniczej samowolce i bezprawiu zastosowano ulubiony chwyt dyscyplinujący – nakaz rozbiórki.
WSA we Wrocławiu nie zostawił suchej nitki na tych orzeczeniach wskazując, że zaniedbane zostały elementarne zasady prowadzenia postępowania i że nie ma podstawowych dowodów w sprawie co nie pozwala nawet zająć się oceną czy zastosowana podstawa prawna była słuszna.
Co interesujące WSA wskazał na zasadne osobne potraktowanie każdego ze stwierdzonych „odstępstw” jako że mogą one być zupełnie innej natury a zatem podstawa prawna zastosowana w ich przypadku może być różna.
Podkreślenia wymaga, że ta sprawa wydarzyła się nieco później aniżeli dwie poprzednie, a mimo wyraźnych pouczeń WSA PINB nie nauczył się – osoba kierownika działu prawnego jest też ta sama – pani AL. Zasadne jest zatem pytanie jak takie celowe dobieranie złych przepisów, celowe mącenie, pomijanie zasadniczych dowodów w sprawie i zaświadczanie mające na celu pogarszanie lub polepszanie sytuacji strony ma się do etyki zawodowej prawnika i urzędnika.
 
Czy ktoś spotkał się może z przypadkiem wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec urzędnika, który postępuje rażąco niezgodny z literą prawa?

Np. każdy PINB ma swój regulamin np:
SmodBIP
(wersja:
Opublikował: Anna Leszczyna
Publikacja dnia: 17.07.2012 Podpisał: Anna Leszczyna
Dokument z dnia: 10.07.2012
Dokument oglądany razy: 1 040
)

Jest zapis:
„§8
1. Pracownicy Inspektoratu realizując powierzone im zadania są zobowiązani do:
1) dokładnej znajomości przepisów prawa,
2) właściwego stosowania przepisów prawa proceduralnego i materialnego oraz regulaminów i instrukcji wewnętrznych,
(…)
2. Pracownicy Inspektoratu ponoszą odpowiedzialność służbową za niewykonywanie lub niewłaściwe wykonywanie wyżej wymienionych obowiązków”


Zapis ten jest jednoznaczny i bezwarunkowy – pytanie tylko czy coś z tego w praktyce wynika?
 
Mam tu jeden z wyroków WSA obrazujących ulubione działanie PINB dla m. Wrocławia (II SA/Wr 137/12:
http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/5274B2F167

- pomijanie dowodów – w zasadzie można powiedzieć, iż zupełny brak postępowania dowodowego;

- stwierdzanie nieprawdy;

- mącenie w celu pogorszenia sytuacji i celowego zastosowania surowych przepisów nieuzasadnionych okolicznościami ( w tym przypadku rozbiórki).

Bardzo zasadne jest pytanie po co organ tak postępuje? Podpowiem, że w takiej sytuacji organ może dosłownie w jednej chwili zmienić zdanie i uznać, że nie ma żadnych nieprawidłowości.

Ten wyrok pokazuje, że nawet tak zasadnicze uchybienia wobec prawa procesowego oraz materialnego uchodzi organom zupełnie na sucho – zatem dlaczego mają przestrzegać prawa?

Jak się wydaje wiele z wpisów na tym Forum dotyczy podobnych działań. Czy ktoś ma jakiś sposób aby się przed takim postępowaniem obronić?

Jak widać w postępowaniu odwoławczym organ II instancji zupełnie pominął rażące uchybienia i dopiero WSA stwierdził, iż PINB nie przeprowadził postępowania i brak jest w aktach podstawowych dowodów w sprawie. W dużym skrócie:

Po pierwsze PINB wstrzymał prowadzenie robót, które jak wynika zakończone były już wiele lat wcześniej, a zatem do takiego działania nie miał prawa (ulubione zagranie!).

Po drugie PIN nie zebrał dokumentów (celowo!) które wskazywały, że mogły to być np. odstępstwa (a nie samowola);

Po trzecie PINB celowo do jednego worka powrzucał różne sprawy stanowiące różne przesłanki, a więc podlegające różnym podstawom prawnym zapewne aby pogorszyć sytuację.

Czyli całe postępowanie w każdym jego aspekcie przeprowadzone zostało źle.

I co z tego iż popełniono tak wiele uchybień? – najwyraźniej nic! Czyli zapewne PINB ponownie rozpatrując sprawę postąpi dokładnie tak samo.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra