pisma windykacyjne

  • Autor wątku Autor wątku grzesiekmaryniak
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

grzesiekmaryniak

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2012
Odpowiedzi
28
Witam!
Jakiś czas temu wziąłem pożyczkę, z vivus, którą regularnie spłacam (ratalnie,przedłużenia), nie będę jednak, o nią wypytywał, a o coś innego...
Tydzień, temu przyszło pismo z jakiejś firmy viasms, że niby jestem zadłużony (nie brałem tam pożyczki, nie mam umowy), z napisem na końcu "dokument wygenerowany elektronicznie, nie wymaga podpisu ani pieczęci", byłem, z tym na policji - policjant, powiedział, żeby się nie przejmować i nie płacić, dziś z kolei przyszedł polecony z netcredit, paydayloans czy coś takiego, z wezwaniem do rzekomej zapłaty zadłużenia, z tą firmą też, nie podpisywałem ŻADNEJ umowy; w obu przypadkach straszono wpisem do BIK, BIG itp. - co powinienem robić? Zgłosić na policję oszustwo, czy zastrzec dowód? (dla pewności)
 
Drąż temat, skąd twoje dane się tam wzięły. Jak się nie odczepia, a rzeczywiście nie zawierałeś żadnej umowy, to konieczne będzie zgloszenie na policji
 
Hmm, tylko właśnie - dostałem, dwa pisma, od dwóch różnych firm, byłem na komendzie u siebie, na osiedlu, to policjant kazał olać sprawę, chyba pójdę, z tym na komendę miejską...
 
Naprawdę nie licz, że komenda miejska odwali z Ciebie całą robotę. Skoro były jakieś umowy, to musisz je ustalić.
 
Na początek proponują wysłać pismo listem poleconym do obu firm z informacją, iz nie posiada pan wobec nich żadnych zobowiązań, a jeżeli dalej będą podtrzymywać swoje stanowisko, niech prześlą podstawę, czyli z czego wynika zobowiązanie- umowa, cesja itp.
 
Hey, złożyłem do KMP zawiadomienie i czekam, oficer z KMP powiedział, że przekaże to i tak do mojej powiatowej komendy.
Z ciekawości, wszedłem na stronę internetową jednej z firm, której byłem "rzekomo" winien pieniądze i chciałem utworzyć konto ze swoimi danymi - i okazało się, że moje dane JUŻ figurują w ich systemie.

Zapomniałem: Co zrobić jeśli moja komenda powiatowa odmówi wszczęcia postępowania? Dodam, że moim sąsiadem jest policjant z tego posterunku i podejrzewam, że będzie mnie namawiał by wycofać to.
 
Ostatnia edycja:
Ech...Szczerze - nie wiem. Gdy byłem na policji u siebie za pierwszym razem i był on to nie był chętny na przyjęcie zgłoszenia.
 
grzesiekmaryniak napisał:
złożyłem do KMP zawiadomienie i czekam
Złóż jeszcze zawiadomienie do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, Marszałka Senatu i Krajowego Związku Łowieckiego. Masz solidne podstawy. Listy przyszły. A potem stuknij się solidnie kilka razy w głowę i jak już dojdziesz do siebie, zadzwoń do podmiotów, od których dostałeś wezwania i dowiedz się o co chodzi. Może doszło do wyłudzenia pożyczek z wykorzystaniem Twoich danych. Dopiero jak będziesz miał taką wiedzę, będą podstawy do zawiadomienia organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę pożyczkodawców.
grzesiekmaryniak napisał:
to nie był chętny na przyjęcie zgłoszenia
A jak miał być chętny? Choćby spędził 1000 lat na wertowaniu ksiąg, nigdzie nie znajdzie przepisu, z którego wynika że wysłanie listu (nawet poleconego) jest przestępstwem. Co Ci w ogóle strzeliło do głowy z tą policją? Skąd się urwałeś kolego?
 
dorotanw napisał:
Na początek proponują wysłać pismo listem poleconym do obu firm z informacją, iz nie posiada pan wobec nich żadnych zobowiązań, a jeżeli dalej będą podtrzymywać swoje stanowisko, niech prześlą podstawę, czyli z czego wynika zobowiązanie- umowa, cesja itp.

Przede wszystkim w tym piśmie należy zawrzeć wezwanie do przedstawienia dowodów istnienia wierzytelności.
 
Matall napisał:
Przede wszystkim w tym piśmie należy zawrzeć wezwanie do przedstawienia dowodów istnienia wierzytelności.
Przede wszystkim trzeba się po ludzku dowiedzieć o co chodzi. Pisanie jakiegoś kretyńskiego wezwania (z debilnymi rygorami) nie ma sensu. Po coś Bóg stworzył telefony. A jak się nie uda dogadać (firma z małpami w call center), to po prostu zignorować sprawę. W sądzie pozna się dowody i podniesie odpowiednie do nich zarzuty.
 
Robilee napisał:
Przede wszystkim trzeba się po ludzku dowiedzieć o co chodzi. Pisanie jakiegoś kretyńskiego wezwania (z debilnymi rygorami) nie ma sensu. Po coś Bóg stworzył telefony. A jak się nie uda dogadać (firma z małpami w call center), to po prostu zignorować sprawę. W sądzie pozna się dowody i podniesie odpowiednie do nich zarzuty.

Z jednej strony masz rację. Ale z drugiej strony trzeba przez telefon bardzo uważać, żeby "przypadkiem" nie uznać długu.
 
Matall napisał:
żeby "przypadkiem" nie uznać długu.
Daj spokój, nie strasz ludzi, bo głupieją. Straszne i przeraźliwe legendy powstały na temat tego "uznania długu". Ludzie autentycznie wariują i boją się rozmawiać. A to forum prawne, więc wyjaśniajmy:
1. Nawet jeśli rozmowa telefoniczna jest nagrywana i "wierzyciel" zechce wykorzystać nagranie jako dowód uznania długu, to ze słów "dłużnika" musi wynikać naprawdę chęć uznania długu (sędziowie w sądach zwykle nie są skrajnymi idiotami). Tym samym to mrożące krew w żyłach uznanie długu na pewno się nie przydarzy osobie, która chce uzyskać po prostu informacje.
2. Uznanie długu (nawet wyrażone w sposób oczywisty, jednoznaczny, na piśmie, w obecności 16 notariuszy) stanowi niezaprzeczalną wartość dowodową dla wierzyciela, jednak wcale nie przesądza o istnieniu długu. Samo w sobie nie jest źródłem zobowiązania. Nieistniejący, a uznany dług jest nadal długiem nieistniejącym, co pomimo zaklęcia (uznania długu) zwykle jest możliwe do wykazania przed sądem.
3. Uznanie długu przedawnionego. Na ten temat napisano najwięcej głupot. Nie będę rozwijał, gdyż ten temat omawiałem na tym forum wielokrotnie, wspomnę tylko, że przerwać bieg terminu przedawnienia można tylko wtedy, gdy ten bieg jeszcze trwa.
 
Powrót
Góra