T
tamerlan80
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2012
- Odpowiedzi
- 24
Witam
Razem z żoną w grudniu zeszłego roku kupiliśmy mieszkanie na rynku wtórnym. Z poprzednim właścicielem umówiliśmy się, że przez "parę miesięcy" zostawimy mu klucz do skrzynki na listy żeby mógł na bieżąco wybierać korespondencję. Okazało się, że osoba wybierająca listy nie brała tylko te adresowane do poprzedniego lokatora tylko również listy do nas oraz druki bezadresowe. Na szczęście po paru dniach wracały do skrzynek. Po pół roku powiedziałem dość i wymieniłem zamek w skrzynce. Tyle tytułem wstępu.
Okazało się, że córka poprzedniego właściciela narobiła masę długów. Regularnie znajdujemy w skrzynce pisma z kruka, navi lex i innych windykacji, z banków (credit agricole, bph) a nawet z jednego skok-u. Średnio też co tydzień jest jakieś awizo (listonosz tylko awiza roznosi). Uzbierało się tego prawie karton. Z tego co zauważyłem przez te pół roku to dłużniczka gra na przedawnienie. Mimo, że były ze skrzynki awiza to po tygodniu były zawiadomienia powtórne na te same listy. Parę miesięcy był goniec z sądu z jakąś korespondencją do dłużniczki ale został poinformowany, że tu nie mieszka i nie jest nam znane miejsce jej zamieszkania.
Wiem, że ze strony windykacji nam nic nie grozi jedynie zalew korespondencją. Z drugiej jednak strony mam obawy czy nasz nowy adres nie jest na jakieś "czarnej liście". Czy z faktu, że na naszym adresie mieszkał kiedyś dłużnik mogą wyniknąć jakieś nieprzyjemności dla nas w przyszłości? Historię kredytową mam czystą, żadnych zaległości też nie mam. Z tego co wiem to BIK opiera się na PESEL-u delikwenta. Czy jeżeli kiedyś chciałbym np. wziąć kredyt mogę mieć jakieś nieprzyjemności?
Pozdrawiam
Piotr.
Razem z żoną w grudniu zeszłego roku kupiliśmy mieszkanie na rynku wtórnym. Z poprzednim właścicielem umówiliśmy się, że przez "parę miesięcy" zostawimy mu klucz do skrzynki na listy żeby mógł na bieżąco wybierać korespondencję. Okazało się, że osoba wybierająca listy nie brała tylko te adresowane do poprzedniego lokatora tylko również listy do nas oraz druki bezadresowe. Na szczęście po paru dniach wracały do skrzynek. Po pół roku powiedziałem dość i wymieniłem zamek w skrzynce. Tyle tytułem wstępu.
Okazało się, że córka poprzedniego właściciela narobiła masę długów. Regularnie znajdujemy w skrzynce pisma z kruka, navi lex i innych windykacji, z banków (credit agricole, bph) a nawet z jednego skok-u. Średnio też co tydzień jest jakieś awizo (listonosz tylko awiza roznosi). Uzbierało się tego prawie karton. Z tego co zauważyłem przez te pół roku to dłużniczka gra na przedawnienie. Mimo, że były ze skrzynki awiza to po tygodniu były zawiadomienia powtórne na te same listy. Parę miesięcy był goniec z sądu z jakąś korespondencją do dłużniczki ale został poinformowany, że tu nie mieszka i nie jest nam znane miejsce jej zamieszkania.
Wiem, że ze strony windykacji nam nic nie grozi jedynie zalew korespondencją. Z drugiej jednak strony mam obawy czy nasz nowy adres nie jest na jakieś "czarnej liście". Czy z faktu, że na naszym adresie mieszkał kiedyś dłużnik mogą wyniknąć jakieś nieprzyjemności dla nas w przyszłości? Historię kredytową mam czystą, żadnych zaległości też nie mam. Z tego co wiem to BIK opiera się na PESEL-u delikwenta. Czy jeżeli kiedyś chciałbym np. wziąć kredyt mogę mieć jakieś nieprzyjemności?
Pozdrawiam
Piotr.