O
Okatawo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2017
- Odpowiedzi
- 1
Witajcie, mam dość nietypową sprawę ale od początku.
Od września prowadzę punkt usługowy, w miejscu gdzie była firma o podobnych usługach oraz ze względów Marketingowych nie zmieniałem głównego członu nazwy. Poprzednia właściciel oddał nam maila i domeny(ale prawnie dalej było to na niego, czyli nie zostało to przepisane/sprzedane), i pod domeną widniał sklep internetowy który również był na niego, w regulaminie również nadal widniało że jego firma/nip/osoba dalej jest na niego(mimo zawieszania działalności) tylko w zakładce kontakt wpisał moją pełną nazwę firmy(ale bez nipu itp tylko telefon nasz), od października(od momentu startu mojej firmy) do teraz w sumie sklep internetowy stoi martwy zero sprzedaży. I w styczniu dostałem pismo (na mojaj firmę) o złamaniu praw autorskich, gdyż na stronie widniał jakiś kubek który wzorował się na popularnej marce w jakiś 50%, wpiśmie było mniej więcej zawarte to że mamy zaprzestać sprzedaży i wysłać podpisane pismo(wciągu 14 dni od odebrania) gdzie między wierszami było zapisane że wtedy może pójdą na ugodę i jakąś łaskawą kare. Wnet zadzwoniłem do nich o co chodzi i wytłumaczyłem sprawę, ale babka chciała ode mnie nadal pismo że "oświadczam że nie sprzedawał nic związanego z tą marką itp). Ale przyznam się szczerze że zapomniałem o całej sprawie. A teraz dostałem maila, znów z tej kancelarii że w dalszym ciągu nie dostali odemnie pisma. I pytanie, czy mam to pismo pisać? Na logikę każdy może sobie wziąć nazwę z ceidg i wpisać w kontakcie, w regulaminie sklepu pisze nadal kto jest właścicielem.
ps. po krótkiej wymianie maili, Prawniczka argumentuje że odebrałem pismo i że firma tamtej osoby była zawieszona w tamtym czasie.
Od września prowadzę punkt usługowy, w miejscu gdzie była firma o podobnych usługach oraz ze względów Marketingowych nie zmieniałem głównego członu nazwy. Poprzednia właściciel oddał nam maila i domeny(ale prawnie dalej było to na niego, czyli nie zostało to przepisane/sprzedane), i pod domeną widniał sklep internetowy który również był na niego, w regulaminie również nadal widniało że jego firma/nip/osoba dalej jest na niego(mimo zawieszania działalności) tylko w zakładce kontakt wpisał moją pełną nazwę firmy(ale bez nipu itp tylko telefon nasz), od października(od momentu startu mojej firmy) do teraz w sumie sklep internetowy stoi martwy zero sprzedaży. I w styczniu dostałem pismo (na mojaj firmę) o złamaniu praw autorskich, gdyż na stronie widniał jakiś kubek który wzorował się na popularnej marce w jakiś 50%, wpiśmie było mniej więcej zawarte to że mamy zaprzestać sprzedaży i wysłać podpisane pismo(wciągu 14 dni od odebrania) gdzie między wierszami było zapisane że wtedy może pójdą na ugodę i jakąś łaskawą kare. Wnet zadzwoniłem do nich o co chodzi i wytłumaczyłem sprawę, ale babka chciała ode mnie nadal pismo że "oświadczam że nie sprzedawał nic związanego z tą marką itp). Ale przyznam się szczerze że zapomniałem o całej sprawie. A teraz dostałem maila, znów z tej kancelarii że w dalszym ciągu nie dostali odemnie pisma. I pytanie, czy mam to pismo pisać? Na logikę każdy może sobie wziąć nazwę z ceidg i wpisać w kontakcie, w regulaminie sklepu pisze nadal kto jest właścicielem.
ps. po krótkiej wymianie maili, Prawniczka argumentuje że odebrałem pismo i że firma tamtej osoby była zawieszona w tamtym czasie.
Ostatnia edycja: