Mam bardzo podobną sytuację... świadek fałszywe zeznawał w sądzie pod przysięgą (miał odebrane przyrzeczenie), co więcej został on także przez sędziego złapany na poświadczeniu nieprawdy, pomawiając i oczerniając mnie - ja jestem stroną w tej sprawie.
Prokuratura (właściwa dla miejsca Sądu), gdzie złożyłem zawiadomienie z 233kk przeciw świadkowi odmówiła wszczęcia postępowania odmawiając mi jednocześnie udzielenia uzasadnienia jej przyczyny.
Tylko, że u mnie pani prokurator pomimo moich usilnych prób i starań uporczywie nie chce mi podać przyczyny odmowy - odrzuciła moje prośby jak i pisemny wniosek wykręcając się art.156.
Szczegóły:
==============
Świadek zeznający pod przysięgą w sprawie rozwodowej dopuścił się złożenia fałszywych zeznań zarzucając mi rzeczy, które nie miały miejsca jak również zataił dobrze znane mu i wysoce istotne dla sprawy fakty.
Posiadam mocne dowody jawnie potwierdzające jego mijanie się z prawdą - dowody te zostały po zeznaniach świadka złożone w Sądzie jako materiał dowodowy.
W części swych zeznań świadek także pomówił mnie oskarżając mnie o rzeczy, które nie miały miejsca (co z założenia trudno jest udowodnić) oczywiście nie ma i mieć nie może na to żadnych dowodów, gdyż zdarzenia te nie miały po prostu miejsca.
Oskarżenia te miały wyłącznie na celu podważenie mojej wiarygodności oraz próbę zarzucenia mi choćby cienia winy (zeznania świadka mają moc dowodową w sprawie) - czyli przysłowiowe "odkręcanie kota ogonem".
Dodam, że już podczas przesłuchania przewodnicząca SSO "złapała" świadka na poświadczeniu nieprawdy - celowo zmieniła ona "niby czytając z kartki" treść jednego zdarzenia dodając do niego coś "od siebie", co bardzo istotnie zmieniało całą sytuację i co rzecz jasna nigdy się nie wydarzyło, a co ów świadek potwierdził - poszło to do protokołu w postaci lakonicznego zapisu, że było to nieprawdą.
Złożyłem do właściwej wg. miejsca Sądu prokuratury rejonowej zawiadomienie o popełnieniu przez świadka przestępstwa z art. 233kk podając szczegółową kilkustronicową listę wszystkich jego fałszywych zeznań oraz faktów świadomego zatajenia istotnych dla sprawy faktów, co dodatkowo poparłem dowodami w postaci wskazań na pisma procesowe leżące już w aktach w Sądzie, a które to potwierdzają postawiony przeze mnie świadkowi zarzut. Do zawiadomienia załączyłem też kopię odpisu protokołu z posiedzenia zawierający zeznania świadka.
Pani prokurator odmówiła wszczęcia śledztwa o czym przez 2 mc-ce nie byłem w stanie dowiedzieć się co się w tej sprawie dzieje - podobno wysłany został do mnie list polecony, ale nie dotarł on do mnie, pomimo tego, że systematycznie średnio raz na tydzień bywam na poczcie i zawsze proszę o sprawdzenie czekającej do mnie korespondencji niezależnie od znajdowanych w skrzynce awiz. Dzwoniąc do prokuratury uzyskiwałem mętną informację, że mam czekać na pocztę i z niej wszystkiego się dowiem.
W kolejnych rozmowach telefonicznych z kancelarią pani prokurator nadal nie uzyskałem informacji o przyczynie odmowy (choć dowiedziałem się, że sprawa jest już zamknięta bez szczegółów z jakiego powodu) i umówiłem się na rozmowę w ustalonym terminie z panią prokurator. Gdy przyszedłem w umówionym terminie, pani prokurator odmówiła przyjęcia mnie wykręcając się, że nie jest to dzień przyjmowania petentów.
Następnie kolejne próby także nie dochodziły do skutku, a to pani prokurator była nieobecna (ponoć w sądzie), a to w terminie jej urzędowania wypadał pierwszy oraz ostatni dzień miesiąca, gdy także petentów ona nie przyjmuje itd.
W końcu, gdy poszedłem w godzinach urzędowania do kancelarii, na miejscu uzyskałem odmowę wglądu w akta oraz poznania przyczyny odmowy. Odmówiono mi także możliwości rozmowy z obecną wówczas p.prokurator, gdyż... nie byłem z nią umówiony.
Panie w prokuraturze odmówiły mi także osobistego wydania na moje żądanie decyzji o odmowie wszczęcia postępowania (którego treść podobno była w liście, który do mnie nie dotarł i którego także nie chciały mi ani pokazać, ani przeczytać).
Od ręki napisałem więc pismo, które złożyłem na dziennik do pani prokurator z prośbą o pisemne uzasadnienie odmowy i niezwłoczne dostarczenie mi decyzji.
Po kilkunastu dniach dostałem odpowiedź, z odmową także i tego - pani prokurator uznała mnie jako zawiadamiającego, a nie stronę i powołując się na art. 156 par.5 kpk odmówiła zarówno wglądu w akta jak i przedstawienia uzasadnienia o odmowie wszczęcia śledztwa.
Jednocześnie zostałem poinformowany, że w takiej sytuacji żadne zażalenie mi nie przysługuje.
Ciekaw jestem co ta prokurator ukrywa - dlaczego nie chce mi udzielić tej odpowiedzi?
Zdziwiony brakiem przez 2-mce listu, którego ponoć nie odebrałem poszedłem na pocztę, gdzie dowiedziałem się, że ktoś się po prostu pomył w moim nazwisku (literówka), przez co prawdopodobnie nikt nie znalazł i nie wydał mi przesyłki w końcu na NIE moje nazwisko.
===
1. Co powinienem jeszcze zrobić?
2. Jak w tym kraju można się bronić przed fałszywymi oskarżeniami i pomówieniami, skoro sam wymiar sprawiedliwości tak jak to opisałem postępuje?
3. Czy naprawdę uczciwy obywatel nie ma żadnych szans na obronę przed poważnymi fałszywymi oskarżeniami ze strony osób, które bezkarnie czynią to pod przysięgą przed Sądem śmiejąc się wszystkim prosto w oczy
Dołączam się do prośby Piotra licząc na Waszą pomoc.