Plagiat czy nie plagiat? I co dalej? Jakie są moje prawa jako autorki libretta?

  • Autor wątku Autor wątku Samantka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Samantka

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2009
Odpowiedzi
12
Witam. Proszę o podpowiedź. Otóż jestem autorką libretta tworzonego do Oratorium.
Moje teksty nie zostały przyjęte (po wielu wielu kłótniach, o których teraz nie napiszę). Uznałam że skoro moja praca została odrzucona, a ja jestem autorką w/w dzieła mam prawo ( właściwie zrobiłam to by strona muzyczna, z którą miałam połączyć moją pracę nie wykorzystała moich słów bez mojej zgody, mam dowody na łączenie moich słów ze słowami innych i na to się nie godziłam) umieścić ją na swoim blogu. Moje libretto zamieściłam, ale strona muzyczna obrzuciła mnie obelgami o splagiatowanie (premiera dzieła ma odbyć się niedługo, gdyż podobno są też i inni autorzy piszący). Nie naruszyłam niczyich praw autorskich, słowa utworów są dziełem mojego umysłu, jak i również poprowadzony wątek libretta (stworzyłam dwa libretta o tej samej tematyce). Zostałam nazwana złodziejką i plagiatorką (moich utworów?). Po czym osoba ta (strona muzyczna) umieszcza na moim blogu obraźliwe komentarze pod różnymi pseudonimami i czuje się bezkarna (wiem, że to ta sama osoba, bo każde jej wejście na bloga jest pod tym samym numerem IP). Zostałam straszona podaniem w prasie informacji, że jestem plagiatorką, ubliżano mi i pomimo, że zrezygnowano z moich tekstów dzisiaj otrzymałam takie oświadczenie od strony muzycznej: cyt.: "Pragnę z przykrością oświadczyć iż prawdo podobnie nie użyję Pani tekstów do mojego Oratorium( pomimo tego iż tematykę tych oto tekstów ja dyktowałem co więcej korygowałem) Nie użyję ich z bardzo prostej przyczyny- przed premierą pojawiły się one w mediach internetowych, zdradzając tematykę, pomysł oraz moje przesłanie. Inaczej mówiąc zrobiła sobie Pani premierę mojego dzieła.
Niestety łączy nas umowa nad czym ubolewam i utwory wybrane będą w zapisie nutowym jako łączne. Sprawę zastosowania ich w mediach bez notacji nutowej roztrzygnie zaiks- nie chcę się tutaj wypowiadać bo nie jestem w tym zakresie osobą kompetentną."
Nie wiem jak mam rozumieć tą wypowiedź. Może ktoś mi pomoże.
Umowa, o której wspomina strona została napisana moją ręką i jest następujacej treści (została sporządzona jak dowiedziałam się, że dzieło będzie miało również innych autorów):"
1.Każdy z autorów swojego dzieła przestrzega praw autorskich i tego co się z nimi wiąże.
2. Autor tekstów nie wnosi żądań o wynagrodzenie za pracę ani za koncert premierowy.
3. Kompozytor zobowiązuje się do wstawienia dzieła połączonego do organu chroniącego jakim jest ZAiKS.
4. Autor tekstów nie wyraża zgody na zmiany w tekstach bez uprzedniego porozumienia.
5. Autor tekstu ma prawo do sprawdzenia autentyczności słów w zapisach nutowych."

Umowa miała na celu ochraniać moje dobro, tymczasem strona muzyczna, robiła nadużycia i raz, że bez mojej wiedzy łączyła moje slowa z innymi, a dowiedziałam się tego po zażądaniu wglądu do zapisów nutowych.
Kiedy nie zgodziłam się na takie łączenia strona odrzuciła współpracę ze mną. Zrozumiałam, że w tym momencie umowa żadna nas już nie łączy. (jest wiele innych aspektów tej sprawy, ale na obecną chwilę ich nie ujawnię).
Proszę o pomoc w zinterpretowaniu maila, którą dostałam od strony muzycznej i podpowiedź czy miałam rację umieszczając teksty mojego i tylko mojego autorstwa na swoim blogu (planuje wydać je w druku). Czy strona ma prawo mnie obrzucać obelgami? Czy mają prawo posądzać mnie o plagiat (mojej twórczości)? Jak mam się bronić by oni nie stali się plagiatorami mojej pracy?
Jeśli coś jest niezrozumiałe proszę o pytania.
Dziękuję.
B.
 
No cóż dziekuję za wymowne milczenie zamiast jakiegoś słowa... . Udam się po pomoc gdzie indziej.
 
No cóż... Weekend jest...
Cierpliwość to cnota.
 
Nie wypowiadam się merytorycznie, ponieważ nie jest to dziedzina prawa, w której czuję się kompetentna. Chciałabym jedynie przypomnieć Pani, że a)nie ma obowiązku udzielania odpowiedzi na forum - nie jest to kancelaria; b)zapytanie skierowała Pani w dniu 26 marca, w piątek; choćby przez grzeczność należało poczekać na dzień powszedni, a nie stroić fochy prawie natychmiast; c)jeżeli sprawa jest pilna (a nie wydaje się), należy zapłacić za poradę i zasięgnąć informacji w kancelarii prawnej lub u prawnikow ZAiKS; d)można także poszukać (jest taka funkcja maszyny forum) osoby zajmującej się prawem autorskim i postarać się skierować zapytanie bezpośrednio do niej.
 
I nie tylko cierpliwość... . Tylko czasem chciałoby się być zrozumianą. Pozdrawiam ciepło i będę czekać, bo czekanie uszlachetnia.
 
Odpowiem Pani. Sprawa jest pilna, udam sie do kancelarii (skąd pewność, że już w jakiejś nie byłam?). Pytać nie jest niczym złym, a oczekiwanie tym bardziej, dziękuję za wskazówki i za to, że nie mając kompetencji nie wprowadza Pani w błąd mówiąc o tym wprost jak jest to cenny dar. Fochy stroją Ci, którzy je stroją ja szukam podpowiedzi (zbyt surowe postrzeganie i reakcja). Mimo wszystko pozdrawiam i życzę spokojnej nocy.
 
Powrót
Góra