C
Chlopuzytkownik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2018
- Odpowiedzi
- 25
W poprzednio wynajmowanym lokalu, jak i w całym 11 piętrowym bloku, były pluskwy. Właściciel mówił przed wynajem, że poprzedni się wyprowadzili się z tego powodu, ale on im nie wierzy i może go kłamali. Ja głupi nie wiedziałem co to są pluskwy. Myślałem, że o kralaluchy chodzi, wię wynająłem.
Potem mimo że w łózku o 3 nad ranem znalazłem pluskwy w liczbie ok. 50, a pod wersalką mnóstwo jaj to nie chciał zamówić profesjonalnej ekipy do dezynsekcji, bo żal mu było wydać te kilka stówek mimo że brał 1800 zł miesięćznie (z czynszem i mediami).
"To nie ma sensu, bo musiałbym co 3 miesiące zamawiać speców za 600 zł. Ja usunę a przyjdą od sąsiadów".
No tak to lepiej, żeby były pluskwy. Logiczne. No i gniazdo było w jego tapczanie, więc to od niego roznosi się do sąsiadów.
Przeniosłem się do mieszkania i nie wiem jakim cudem, ale przeniosłem 2 pluskwy. Zamówiłem specjalistów. Wystawili mi zaświadczenie o dezynsekcji. Mieszkam tu dopiero tydzień, a już spec znalazł 1 jajko pluskwy w tapczanie.
Czy warto zgłosić to do sanepidu, że pod tym i pod tym adresem jest gniazdo pluskiew? Czy sanepid może wtedy mnie obciążyć jakiimś kosztami za to, że tam mieszkałem? Albo czy właściciel może skłamać, że to ja naniosłem żeby obciążyli mnie kosztami?
Krew mnie zalewa. Gość pewnie zrobi remoncik, spryska dziadostwem z allegro i będą poszkodowani kolejni najemcy. Musiałem wyrzucić mnóstwo rzeczy, straty z powodu tych pluskiew szacuję na ok. 3000 zł, a do tego trauma na psychice. W nocy się budzę i sprawdzam latarką czy nic mi nie łazi w pościeli.
Potem mimo że w łózku o 3 nad ranem znalazłem pluskwy w liczbie ok. 50, a pod wersalką mnóstwo jaj to nie chciał zamówić profesjonalnej ekipy do dezynsekcji, bo żal mu było wydać te kilka stówek mimo że brał 1800 zł miesięćznie (z czynszem i mediami).
"To nie ma sensu, bo musiałbym co 3 miesiące zamawiać speców za 600 zł. Ja usunę a przyjdą od sąsiadów".
No tak to lepiej, żeby były pluskwy. Logiczne. No i gniazdo było w jego tapczanie, więc to od niego roznosi się do sąsiadów.
Przeniosłem się do mieszkania i nie wiem jakim cudem, ale przeniosłem 2 pluskwy. Zamówiłem specjalistów. Wystawili mi zaświadczenie o dezynsekcji. Mieszkam tu dopiero tydzień, a już spec znalazł 1 jajko pluskwy w tapczanie.
Czy warto zgłosić to do sanepidu, że pod tym i pod tym adresem jest gniazdo pluskiew? Czy sanepid może wtedy mnie obciążyć jakiimś kosztami za to, że tam mieszkałem? Albo czy właściciel może skłamać, że to ja naniosłem żeby obciążyli mnie kosztami?
Krew mnie zalewa. Gość pewnie zrobi remoncik, spryska dziadostwem z allegro i będą poszkodowani kolejni najemcy. Musiałem wyrzucić mnóstwo rzeczy, straty z powodu tych pluskiew szacuję na ok. 3000 zł, a do tego trauma na psychice. W nocy się budzę i sprawdzam latarką czy nic mi nie łazi w pościeli.
Ostatnia edycja: