pobicie - jaki szacowany wyrok

  • Autor wątku Autor wątku Andrzej Sawka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Andrzej Sawka

Użytkownik
Dołączył
10.2015
Odpowiedzi
44
Sytuacja do pewnego momentu realna, potem hipotetyczna

W weekendowy wieczór na ulicy przechodzący pijany facet klepnął moją partnerkę w pośladek. Odszedł. Dopiero po kilku sekundach zorientowałem się co się stało.

Załóżmy, że bym za nim pobiegł i uderzył go pięścią w twarz (nie zrobiłem tego, choć w sumie powinienem), to realnie jaki wyrok mógłbym otrzymać.
Jestem niekarany (to plus). Trenuję sporty walki (teoretycznie minus). Odrzućmy ekstremalny scenariusz, że facet upada, uderza głową i traci życie.
Czy sądy w takich przypadkach biorą pod uwagę "wzburzenie usprawiedliwione okolicznościami"? Czy zachowanie poszkodowanego wpłynęłoby na wysokość kary? I jakie wyroki zapadają w tego typu sprawach.
 
Andrzej Sawka napisał:
"wzburzenie usprawiedliwione okolicznościami"?
Bardziej nadpobudliwość lub problem z radzeniem sobie z nerwami. Wydaje mi się, że gdybyś takie coś powiedział w Sądzie to byś dostał jeszcze większą karę, ze względu właśnie na problem z utrzymaniem nerwów na wodzy.
Co do kary to zależy od uszkodzeń jakie byś spowodował tym uderzeniem i okoliczności zdarzenia.

Dlaczego twierdzisz, że powinieneś komuś zrobić krzywdę za to, że klepnął partnerkę w pośladek tym bardziej, że facet był pijany?
 
Co do ostatniego pytania, to wychodzimy poza kwestie prawne i idziemy w psychologię. Otóż kilka miesięcy później się rozstaliśmy. Teoretycznie to nie był powód. W praktyce - nie wiem. Nie wiem czy nie spowodowało to zmiany w stosunku mojej ówczesnej partnerki do mnie.
Ile razy wychodzę, co cały czas ktoś się leje. I nie sadzę, że każda z takich sytuacji kończy się wyrokiem. Raczej odwrotnie... Jeżeli perspektywa wysokiego wyroku jest stosunkowo mało prawdopodobna, a wpływu danej sytuacji na przyszłość związku duża, to uderzenie człowieka jest dla mnie do rozważenia.
Odbiję piłeczkę: jaka jest Twoim zdaniem alternatywa zachowania? Przejście do porządku dziennego?
 
Ostatnia edycja:
Andrzej Sawka napisał:
Odbiję piłeczkę: jaka jest Twoim zdaniem alternatywa zachowania? Przejście do porządku dziennego?
Jeśli facet jest pijany to zwracam uwagę ale nie wdaję się w żadną interakcje z nim, może ma nóż? Życie jest ważniejsze niż ego. Chłop na drugi dzień pewnie nawet nie będzie pamiętał, że coś takiego zrobił. Za dużo różnych wypadków widziałem na własne oczy, żeby tak lekceważąco podchodzić do sytuacji w miejscach publicznych. Każdy ma swoje zdanie na ten temat, ja bym to olał i poszedł w drugą stronę.
 
"ja bym to olał"
czyli de facto przyznajesz, że można bezkarnie naruszać nietykalność cielesną Twojej partnerki. Nie obieraj tego jako atak. Raczej opinię, że w takich sytuacjach nie ma dobrego wyjścia. A ja sonduję, co by było, gdybym wybrał inne niż to, które wybrałem.
 
Andrzej Sawka napisał:
przyznajesz, że można bezkarnie naruszać nietykalność cielesną Twojej partnerki.
Nie można naruszyć czyjejkolwiek nietykalności. Co innego stanąć w obronie, ale też są pewne zasady i granice. Najgorsi są samozwańczy szeryfowie
 
"Nie można naruszyć czyjejkolwiek nietykalności. " Skoro nie można, to jaka miałaby być reakcja? Podejść i dyskutować z totalnie pijanym typem? Przyznasz, że kuriozalne.
Tutaj nie ma mowy o szeryfowaniu (nie chodzi o obcą kobietę).

Poza tym nadal nie wiem ile - macie zapewne wiedzę praktyczną, zwłaszcza jeżeli jesteście prawnikami - można za taki czyn "wyłapać"?
 
obecnie promowana jest agresja fizyczna jako jedyny sposób na rozwiązywanie takich lub podobnych sytuacji !. A że część facetów, to rycerze na białych koniach, to ... nie trudno domyślać się końcowego "efektu"

Na początek, to oddziel to co się faktycznie wydarzyło od tych wymyślonych "co by było gdyby", bo obecnie jest jeden wielki kocioł

ps.
coś czuje że uderzyłeś gościa, a on ci zrobił sprawę i chcesz najnormalniej w świecie wybadać temat. Jak to bywa w realiach tj od słowa do słowa i ... szarpanina. Tylko że przy założeniu że się wcześniej nie znaliście to ... i tutaj brakuje dalszej części opisu

tylko ten początek jakoś taki ...
Andrzej Sawka napisał:
W weekendowy wieczór na ulicy przechodzący pijany facet klepnął moją partnerkę w pośladek. ..
 
Mylisz się :) Gdybym uderzył, to bym napisał :) Czemu miałbym zmyślać?
No właśnie o to chodzi, że nic się nie wydarzyło. Czego żałuję. I mam nadzieję, że następnym razem zareaguję inaczej. I z tego punktu widzenia masz rację, że "badam temat". Ale z punktu widzenia przyszłości, nie przeszłości.
 
Nie pochwalam, nie popieram ale rozumiem. Odbiegając od kwestii wyroków, nie znam się na tym, ale jak już musisz lać pijaczka to celuj z otwartej i łap delikwenta zanim się przewróci.
 
Andrzej Sawka napisał:
Mylisz się :) ...
nie napisałem nic oczywistego ani stwierdzającego, a jedynie "coś czuję...", czyli nie ma u mnie błędu, a jedynie ... rozmyślanie :)

Andrzej Sawka napisał:
....Ale z punktu widzenia przyszłości, nie przeszłości.
to nie uzyskasz jednorodnej odpowiedzi z uwagi, iż temat jest złożony, gdzie tzw "efekt końcowy" jest zależny od wielu czynników. Odpowiedzią i chyba jedyną rozsądną jest znajomość m.in. kodeksu karnego, i części kodeksu cywilnego, gdzie wiadomo co i jak jest opisane.

Nikt o zdrowych zmysłach nie jest w stanie podać także jedynie słusznego zachowania w takiej lub podobnej sytuacji. Jest to nie realne. Każdy inaczej podchodzi do podobnego tematu, ale zawsze niewiadomą jest druga strona, a tam czy taka lub inna zaczepka była celowa, wygłup, czy po tym np głębszym gdzie wiadomo że i tutaj każdy inaczej się zachowuje... tj jedno obrasta w pióra i szuka; staje się nieśmiertelnym; drugi to, a trzecia to i tamto, i inne. I co w tych czasach "modne", to noszenie "sprzętu", gdzie część tzw rycerzy na białym koniu będzie pukać do bram niebios w najmniej korzystnej sytuacji.
 
Powrót
Góra