D
dorosły
Witam serdecznie, mam problem tego rodzaju, że zostałem pobity przez współokatora w mieszkaniu. Sprawca nie byl moim kolega jedynie wspolokatorem wynajmujacym pokoj obok mojego, na domiar tego pracuje po dzien dzisiejszy w tym samym miejscu co ja i czuje sie bezkarny, bo gdy go mijam w budynku glupio sie usmiecha. Złamał mi nos bez przemieszczenia, oddalem mu, bo wyskoczyl do mnie z piesciami, a musialem cos zrobic w obronie wlasnej, wiec zablokowalem jego lewa reka, a prawa zadalem cios, ale na tyle delikatny, ze nie zrobilem mu specjalnie zadnej krzywdy, chcialem zeby sie uspokoil. Zrobilem przewswietlenie w moim miejscu pracy (pracuje w sluzbie zdrowia) Na przeswietleniu wyszlo, ze nos jest zlamany, wiec pojechalem na SOR gdzie mi go nastawiono, bo jednak przegroda była odrobinę przesunięta. Lekarz na dyzurze powiedzial, ze nie obejdzie sie bez zabiegu pod znieczuleniem, gdyz przegroda jest za mocno przesunieta (juz kiedys mialem zlamanie nosa - akurat nie bojka,) Dostałem na piśmie od lekarza z soru informacje o złamaniu. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, po tym jak wezwalem policje. Policja spisala pare informacji o zdarzeniu w swoich "notesikach", ale jak bylem na komisariacie to zadnego protokolu nie sporzadzono. Policjat wogole odradzal mi zglaszanie tego na policje, bo powiedzial "ze to sprawa 7 dni" i prawdopodobnie zajmie sie tym sad, a nie policja, i jedynie jesli sad przyzna odszkodowanie to otrzymam kase po roku moze po dwoch. Chce cos z tym zrobic, bo oczekiwanie na zabieg na fundusz to od 1-2 lat, prywatnie cena do 10 tys zl. Pomyslalem, ze powiem temu kolesiowi w pracy, ze ma do wyboru, albo spisujemy umowe z danymi z dowodow osobistych, ze nie bede nic roscil wobec niego i placi mi 3-5 tys, albo zglaszam sprawe na policje,a potem do sadu gdyby sie tak okazalo.
Pytania:
Czy policjant mnie zbyl czy mowil, faktycznie, ze sprawa nie warta gry?
Czy legalnie postepuje proponujac to temu kolesiowi czy lamie prawo?
Jesli zadna z tych mozliwosci jest bezsensowna waszym zdaniem, to w jaki sposob go ukarac, zeby nie czul sie bezkarny (zadne osilki nie wchodza w gre)
Dzieki z gory za odpowiedz, jesli sie jakas pojawi.
Pytania:
Czy policjant mnie zbyl czy mowil, faktycznie, ze sprawa nie warta gry?
Czy legalnie postepuje proponujac to temu kolesiowi czy lamie prawo?
Jesli zadna z tych mozliwosci jest bezsensowna waszym zdaniem, to w jaki sposob go ukarac, zeby nie czul sie bezkarny (zadne osilki nie wchodza w gre)
Dzieki z gory za odpowiedz, jesli sie jakas pojawi.