Owner99 napisał:
No tak, bo instytucje finansowe obracające milionami robią nagrania ziemniakami...
No własnie nie wiem, ale założe się, że Ty też nie możesz mieć pewności, bo raczej banki nie udzielają takich informacji (jak długo gromadzą takie nagrania, w jakiej jakości itp) A po za tym tak jak pisałem, takie nagranie wcale nie musi być wzięte przez sąd jako znaczący dowód w sprawie skoro z bratem jesteśmy podobni, a do tego teraz brat chodzi praktycznie łysy i nikt mu nie udowodni, że może robić to celowo.
Owner99 napisał:
Nawet przyjmując, że ktoś uwierzy że kredyt został wyłudzony to uważasz, że osobie która pieniądze z tego kredytu wzięła nic nie grozi? Serio?
Tylko przypominam, że to nie jest jakaś obca osoba dla brata, tylko ojciec. I brat w sądzie zrobi wszystko, żeby ojciec uniknął jakiejkolwiek odpowiedzialności. Sam brat ma bardzo dobre relację z ojcem, więc równie dobrze ojciec wymyśli, że te pieniądze włożył w mieszkanie, które ma być w spadku dla mnie i brata. A sąd oczywiście weżmie pod uwagę takie okoliczności i inaczej będzie patrzył na sytuacje. Najważniejsze będzie kto podpisał umowę o kredyt, bo ta osoba odpowiada wtedy za zadość uczynienie wobec osoby na która została sporządzona niekorzystna umowa (art. 270 kk)
Owner99 napisał:
Podsumowując, uważasz że ktoś uwierzy, że kredyt wziąłeś Ty podszywając się pod brata, ale podałeś konto brata, brat z ojcem wydali pieniądze, spłacali nawet podobno raty. I kto ma w to uwierzyć? Kto miałby być tak głupi żeby w taką bajkę uwierzyć?
Po 1 brat nie wydał żadnych pieniędzy, ojciec zarządzał jego kontem i to on użył te pieniądze. Albo w kupno mieszkania, albo po prostu sobie przelał na swoje konto.
Po 2 dlaczego sąd ma w tą wersje nie uwierzyć, skoro po brata stronie będzie ojciec i matka z którą są po rozwodzie? Matka potwierdzi, że faktycznie miał tą chorobę, pomijając już fakt, że załatwił sobie dodatkowo przez ten czas zaświadczenia. Więc oczywiste, że to ja będę na straconej i mało wiarygodnej pozycji, bo po pierwsze nie będę miał żadnego alibi ani nikogo po swojej stronie, a po drugie takie sytuacje kiedy własna rodzina planuję tak wyrafinowany plan przeciwko swojemu synowi jest czymś bardzo mało realnym, a Ty jeszcze piszesz, że to im sąd nie uwierzy? Chyba na odwrót...
Owner99 napisał:
spłacali nawet podobno raty i dopiero po kilku latach się skapnęli że te pieniądze są z lipnego kredytu. I kto ma w to uwierzyć? Kto miałby być tak głupi żeby w taką bajkę uwierzyć?
Że co? Skapneli się, że te pieniądze są z lipnego kredytu? O czym ty piszesz?
Przecież nikt się nagle nie 'skapł' tylko wszystko było przemyślane od choroby po kredyt, czego jeszcze nie rozumiesz?
Owner99 napisał:
Nie ma tu żadnej różnicy. Kompletnie żadnej. Nawet pomijając absurdalność historii jaką chcieliby sprzedać to zeznania członków rodziny na korzyść innego członka rodziny nawet przeciwko jeszcze innemu członkowi rodziny nadal są mało wiarygodne.
Ale powiedz mi co tutaj jest absurdalnego i niewiarygodnego? Choroba brata? Owszem, może i trochę tak, ale przypominam, że jakoś psycholodzy i psychiatrzy nie mają problemów mu wystawiać zaświadczeń, że to jakiś rodzaj nerwicy połączonych z zaburzeniami obsesyjno kompulsywnymi. Dodam, że on faktycznie przez dłuższy czas robił pozory typowej osoby z nerwicą (że sam przez jakiś czas mu wierzyłem):
mył kilka razy ręce, cofał się po kilka razy, czyli umiejętnie połączył realne objawy takiej choroby z tym co pisałem wcześniej, czyli że kazał również w jego obecności nie używać jego imienia ani nazwiska, nie robić mu zdjęć, nie wymawiać pewnych liczb, bo niby wywoływało to u niego jakieś kompulsję nerwowe. Po prostu piszę bardzo oszczędnie i dużo szczegółów najzwyczajniej tutaj nie piszę, ale uwierz mi, że sąd na pewno nie będzie miał powodów, żeby nie wierzyć w tą jego chorobę, już pomijając fakt, że po swojej stronie będzie miał ojca i przede wszystkim matkę, która jako, że jest po rozwodzie z ojcem będzie sprawiać wrażenie 'obiektywnego' świadka.
Owner99 napisał:
Ogólnie to ręce opadają jak się czyta takie teorie. Ja temat kończę, wróć jak już sprawa trafi do sądu.
Może dlatego, że nie czytasz ze zrozumieniem i wciąż podaje bardzo mało szczegółów? Wyskoczyłeś z tekstem, że "ojciec z bratem nagle się skapli, że kredyt to lipa i dlatego postanowili mnie wrobić"
No mi właśnie ręce opadają jak czytam takie coś i jakim cudem wywnioskowałeś taką teorie kiedy cały czas piszę, że kredyt był wzięty z premedytacją.
W skrócie:
2019r - brat zaczyna konfabulować chorobę
2020r - biora kredyt
Mijają 2 lata, maleje szansa na dojście do monitoringu i świadków z banku, przy okazji przez ten czas brat zbiera pseudo-dowody na swoją chorobę, czyli chodzenie po psychologach/psychiatrach, żeby uwiarygodnić to teraz przed sądem, że nie mógł się podpisać.
No i teraz wiem, że moja matka dała pozew do sądu, że ojciec wykorzystał mojego brata, żeby oczywiście wyjśc na osobę, która jest pokłócona i nie ma dobrych relacji z ojcem i póżniej z takiej pozornie 'obiektywnej' pozycji już podczas rozprawy to ze mnie zrobią kozła ofiarnego, który się podpisał, bo chciał np. pomóc ojcu na czas kiedy brat niby nie mógł się podpisać.
Sąd jak najbardziej w taką wersję uwierzy ze względu właśnie na okoliczności. To właśnie mi nikt nie uwierzy, idealnym przykładem jesteś ty, wyskakując z tekstem, że to zbyt wielkie 'teorie'.
I to jest właśnie clue, jak się robi przekręt na setki tysięcy to poświecisz nawet kilka lat, żeby uwiarygodnić swoją wersję.