Podryw w miejscu publicznym

  • Autor wątku Autor wątku SFDrake
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

SFDrake

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2012
Odpowiedzi
10
Witam serdecznie :)
Mam pytanie odnośnie do podrywania osób w przestrzeni publicznej.
Konkretna sytuacja:

Jakiś czas temu siedziałem w ruchliwym miejscu na ławce. Dookoła było sporo ludzi, często też ktoś przechodził, czy przejeżdżał. Nie mam aparycji bandziora, nie mam tatuaży, ani nie jestem "wielki" fizycznie. Raczej wzbudzam sympatyczne skojarzenia, więc jednym słowem prawdopodobnie większości osób nie odpycham wyglądam. Piszę o tym bo to chyba ważne w dalszej części. Nieopodal siedziała dziewczyna w zbliżonym do mnie wieku (czyli ponad 30 lat) wraz z rowerem i patrzyła się w telefon. Po dźwiękach, które słyszałem prawdopodobnie przeglądała instagrama, albo tik-toka.
Jako, że byłem na przejażdżce i odpoczywałem, a ona wizualnie mi się spodobała pomyślałem, że może jedzie w tą samą stronę co ja, więc po kilku minutach odpoczynku wstałem i postanowiłem do niej podejść i zagadać.
Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
-Hej, słuchaj może jedziesz w tamtą stronę i moglibyśmy przejechać się razem?
-Spier...j!
-Co?
-No spier....j!
-Ale czemu tak zareagowałaś? Po prostu normalnie zapytałem, więc po co ta agresja? Wystarczyło zwykłe "nie" i tyle.

Była zszokowana tym, że nie wykonałem jej polecenia, tylko potrafiłem jej wulgarność nagrodzić krytyką takowego. W każdym razie poczekałem może z 2 sekundy, odwróciłem się i pojechałem w swoją stronę.

Abstrahując jednak od całego zachowania mam pytanie, czy istnieje prawo, przepis prawny, który karałby za moje zachowanie? Nie byłem wulgarny, cała rozmowa trwała tyle ile wypowiedzenie wyżej wymienionych słów, rozmawiałem z nią z odległości, jakichś 2 metrów specjalnie nie chcąc wywierać na niej, jakiejś presji przez bliskość fizyczną.
Interesuje mnie podejście prawne do tego tematu, czyli innymi słowy, czy jej zachowanie może być prawnie tłumaczone przez np. moje naruszenie jej dobra osobistego, jakim jest spokój, relaks, czy jakkolwiek nazwać siedzenie na ławce z telefonem?
 
Skąd podejrzenie że to czyn zabroniony? Zapytanie kogoś o godzinę, adres czy cokolwiek innego też miałoby być zakazane? Póki co nie jest to zabronione.
 
Dziękuję za odpowiedź, jednak wolałem się upewnić ponieważ podobny post zamieściłem na innym forum chcąc poznać opinie ludzi i ich doświadczenia w tym temacie. Jednakże tam (na tamtym forum) nie odnosiłem się do aspektu prawnego do czasu, aż ktoś zasugerował, że prawo tego zabrania i dlatego chciałem posilić się wiedzą prawną od osób w tej tematyce obeznanych.

Oczywiście sam research, też zrobiłem w tym temacie, jednak moja umiejętność szukania przepisów prawa i ich znajomość jest nikła.
 
Prawo nie zabrania zwykłych kontaktów międzyludzkich, wbrew opinii niektórych, nie chroni też przed większością negatywnych zachowań i sytuacji, które ich w życiu spotykają. Zresztą, gdyby tego rodzaju rozmowy i kontakty były zakazane, szybko byśmy wyginęli jako gatunek.

Trochę off-topic, ale patrząc na zachowania ludzi obecnie, coraz częściej mają oni przekonanie, że jakiekolwiek nieprzyjemne sytuacje, które ich spotykają, powinny lub są w jakiś sposób zakazane i najlepiej, żeby to ktoś (inna osoba, służby państwowe itd.) je rozwiązał.

Natomiast zarówno na tamtym forum, jak i w każdym innym miejscu w Internecie (włączając również to forum), należy bardzo krytycznie podchodzić do jakichkolwiek informacji. Tam ktoś palnął bzdurę – choć możliwe nawet, że wierzył w to, co pisał – tutaj też możesz uzyskać zawsze informację nieprawdziwą.
 
Wostr napisał:
Prawo nie zabrania zwykłych kontaktów międzyludzkich, wbrew opinii niektórych, nie chroni też przed większością negatywnych zachowań i sytuacji, które ich w życiu spotykają. Zresztą, gdyby tego rodzaju rozmowy i kontakty były zakazane, szybko byśmy wyginęli jako gatunek.

Trochę off-topic, ale patrząc na zachowania ludzi obecnie, coraz częściej mają oni przekonanie, że jakiekolwiek nieprzyjemne sytuacje, które ich spotykają, powinny lub są w jakiś sposób zakazane i najlepiej, żeby to ktoś (inna osoba, służby państwowe itd.) je rozwiązał.

Natomiast zarówno na tamtym forum, jak i w każdym innym miejscu w Internecie (włączając również to forum), należy bardzo krytycznie podchodzić do jakichkolwiek informacji. Tam ktoś palnął bzdurę – choć możliwe nawet, że wierzył w to, co pisał – tutaj też możesz uzyskać zawsze informację nieprawdziwą.
Myślę, że dotykasz tym offtopem bardzo ważnej kwestii w życiu ogólnie. Umiejętność logicznego myślenia nie zawsze idzie w parze z wypracowanym i doskonalonym aparatem krytycznym. Nie da się tego łatwo zdobyć, nauczyć, jak tabliczki mnożenia, a kwestia krytycyzmu jest niechciana ponieważ to niewygodne i nienormalne.
Zupełnie (a może i nie tak zupełnie?) odbiegając od tematu "podrywu", jakiś czas temu słyszałem wypowiedź Bagińskiego na temat "pokolenia tik-toka", które to jest przywiązane (niejako nauczone) do krótkich i szybkich, niekoniecznie powiązanych ze sobą treści. W jednym tik-toku masz kontent dotyczący przyrody i ciekawostek na temat koloru futra niedźwiedzia polarnego, w następnym dostajesz gościa wywracającego się na plaży twarzą w piach, a jeszcze kolejny to, jakiś polityk mówiący o tym, że zrobiły by to, czy tamto oraz chce czegoś niskiego i prostego...
Nie zgadzam się z przyzwyczajaniem ludzi do trendów, nie zgadzam się z ich ogłupianiem i uczeniem de facto oduczając ważnych umiejętności, jak choćby ciekawości świata.
Wiele razy zdarzyło mi się rozmawiać z kimś kto podsuwał mi materiał dotyczący jakiejś wiedzy specjalistycznej. Weźmy na to psychologię. Materiał trwał minutę i można było dowiedzieć się z niego totalnych ogólników, było mnóstwo dróg interpretacji, a co za tym idzie właściwe zrozumienie tematu nie następowało. Można by się kłócić o to "zrozumienie" i "interpretację", ale wiedza fachowa ma to do siebie, że nie pozostawia na ogół pola na domysły i własne jej interpretowanie. Prawda niezwykle rzadko leży po środku - za to zawsze leży dokładnie tam, gdzie leży.
Kiedy próbuję takiej osobie wytłumaczyć to, że ta wiedza zdobyta podczas minutowego tiktoka jest niebywale ogólna i w sumie to wprowadza niejako w błąd, ale: "tu masz link do psychologa, który wypowiada się na ten temat obszerniej", to dostaję informację zwrotną o treści: "ja nie lubię takich rzeczy, ja wolę krótsze formy".
Tyle jeśli chodzi o ciekawość świata, o zadawanie pytań i drążenie w celu uzyskania odpowiedzi prawdziwych.
 
A Ja zadam pytanie takie:
Czy to ta dziewczyna nie powinna podlegać pod jakieś prawo? Wylgaryzmy w miejscu publicznym, obraza i tym podobne?
 
Powrót
Góra