M
Melisa.
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2009
- Odpowiedzi
- 1
A więc tak... wszystko zaczęło sie w maju. Do kobiety która mieszka u mnie w bloku wprowadził sie facet razem ze swoim amstaffem. Mieszkają w pokoju z kuchnią (ok 20m) ona ten facet i 2 jej dzieci w wieku ~5 i ~7 lat plus ten pies...
Pewnego dnia mijałam sie z nimi na klatce, kobieta przeszłą obok mojego psa normalnie, jak Haker (mój pies) zobaczył tego faceta to zaczął sie na niego rzucać. Więc wzięłam psa za obroże do góry i głowa między nogi tak żeby nie widział tego faceta, ten jednak zaczął mi robić awanturę że gdzie pies ma kaganiec... był ostro wstawiony, pewnie dlatego Haker zaczął do niego startować. Ale olałam to że sie drze po mnie i czekałam aż przejdzie... Jak ten facet nas minął to puściłam Hakera i go popchnęłam żeby schodził na dół, ale Haker zawrócił i chciał podbiec mu do nogi... zebrałam smycz w momencie... na 1000% nie zdążył go złapać... a ten facet do mnie "kur**... ugryzł mnie... zobaczysz zaje** Ci go... kur**... ide po psa zobaczysz zaje** go..." awanturę zrobił na cały blok... ale ta baba go wzięła uspokoiła i poszli do domu.
Wracam z psem ze spaceru, mama sie pyta co tam sie działo... ja mieszkam na 3 pietrze a cała sytuacja miała miejsce miedzy parterem a pierwszym pietrm i moja mama wszystko słyszała... wiec sobie wyobraźcie jak on sie darł... po ok 5 min ten facet przyszedł... moja mam otwiera a ten awantura do niej... moja mama drzwi mu zamknęła przed nosem... za jakieś 20 min policja... "dzien dobry dostaliśmy zgłoszenie o pogryzieniu..." złożyłam zeznania, sprawdzili szczepienia i poszli.
Za parę dni o 7 rano ktoś się dobija do drzwi, osiedlowy przyniósł mi wezwanie na przesłuchanie na komendzie. Że mnie już obudził to wstałam ubrałam sie i poszłam z psem na dwór. Wychodzę przed klatke a tam ten facet siedzi z menelami na murku i pije wino... podchodzę do niego i mu mówię żeby mi pokazał gdzie go Haker ugryzł, a ten mi pokazuje jakieś stare blizny na prawym kolanie (Haker wystartował mu do lewej kostki)... zaczęłam sie z niego śmiać... to ten sie wku*** że sie z niego śmieje przy kumplach i znowu awantura... zaczął mi sie odgrażać że jeszcze tego pożałuje że spotkamy się w sądzie itd...
Poszłam na to przesłuchanie... powiedziałam jak było i pytam dzielnicowego jak on widzi tą sprawę, to mi powiedział że najprawdopodobniej będzie umorzona.
Parę dni później wracałam z mamą od babci, ciemno już było, patrzymy a tam ten facet leży nieprzytomny (najebany) na środku ulicy i trzyma w ręce smycz... a ten pies startuje do wszystich... ktos chciał mu pomóc wstać to nie mógł bo ten pies sie rzucał, to dał sobie spokój... bałam sie że jak ten pies zobaczy Hakera to sie wyrwie temu facetowi i zaczną sie gryźć. Mama poszła do akademika żeby wezwali policje... po tamtej akcji nie widziałam tego psa chyba 2 miesiące, myślałam że mu go zabrali... aż tu jakiś miesiąc temu mijam sie z tym facetem a on do mnie "radziłbym zacząć wyprowadzać psa w kagańcu bo mój pies przyjeżdża w piątek". Nie odezwałam się nic poszłam dalej...
Jakiś tydzień po tym wracałam wieczorem z mamą i Hakerem ze spaceru. Weszłam do klatki i słyszę że ten facet idzie z tym psem... na szczeście też wracał ze spaceru więc zatrzymałam sie na półpiętrze żeby poczekać aż on wejdzie do mieszkania i ja sobie spokojnie przejdę... ale jak on zobaczył że Haker jest bez kagańca to znowu zaczął robić awanturę... zdjął swojemu psu kaganiec i zaczął nim szczuć... darł sie na całą klatke że jego pies najpierw zagryzie Hakera a później mnie i moja mamę... mama próbowała nagrać to na telefon ale ze zdenerwowania nie mogła go znaleźć w torebce... na klatke wyszła ta jego babka i wzieła tego psa od niego i jego też zaciągnęła do domu...
Wczoraj przyszło mi pismo z sądu że mam zapłacić 200 zł kary za to pogryzienie.
Cytuję:
"w Sosnowcu przy ul.***** w dniu 28.05.2009r. około godz. 16.00 na klatce schodowej nie zachowała nakazanych srodków ostrożności przy trzymaniu psa poprzez prowadzenie go na smyczy bez kagańca, w wyniku czego wyrwał sie jej ze smyczy i ugryzł w okolicę kolana prawej nogi Artura M****.
tj. o wykroczenie z art. 77 kw w zw. z (par) 1 pkt 2 Uchwały nr 480/XXV/2000 Rady Miejskiej w Sosnowcu z dnia 26 paź 2000r.
1. uznaje obwinioną Paulinę M**** za winną tego, że dnia 28.05.2009r. około godz 16 na klatce schodowej bloku przy ul.**** nie zachowała nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu psa poprzez prowadzenie go na smyczy bez kagańca, w wyniku czego wyrwał sie jej ze smyczy i ugryzł w okolicę kolana prawej nogi Artura M****(tu jest nazwisko inaczej napisane niż wyżej), czym wyczerpała ustawowe znamiona wykroczenia z art. 77 kw i za to na mocy art 77 kw w zw. z art 24 (par) 1 i (par) 3 kw wymierza jej karę grzywny w wysokości 200 zł"
Ja jestem na 1000% pewna że Haker go nie ugryzł.
Czy jest możliwe żeby przysłali mi wyrok a nie było sprawy? Bo ja żadnego wezwania na sprawę nie dostałam...
Ja wiem że powinnam wychodzić z psem w kagańcu, bo klatka to jest miejsce publiczne, ale u mnie na osiedlu jest pełno bezpańskich kundli, które latają po całym osiedlu i po klatkach... jak wychodziłam z moim psem w kagańcu to kiedyś rzuciły się na niego w 5 (bo biegaja takimi stadami) i on nawet nie miał jak sie obronić... na klatce też czasami spotykam bezpańskie psy które chowają sie przed zimnem... jak wychodzę z domu to nie ma problemu bo je zawsze wyganiam... gorzej jak ide do domu... bo nie mam jak ich wygonić bo one uciekają na góre a ja mieszkam na ostatnim piętrze i zawsze jest problem jak minąć takiego psa który sie rzuca... Od kiedy wychodzę z psem bez kagańca takiego problemu nie ma bo te psy sie go boją i nie stawiają sie na niego...
Dzwoniłam juz do straży miejskiej, na policje do schroniska mówiłam jaka jest sytuacja z bezdomnymi psami to mi Pan ze straży miejskiej powiedział że jak wiem kto jest właścicielem tych psów to przyjadą i dadzą mandat, a tak sprawą musi zając sie schronisko... w schronisku powiedzieli mi że nie mają sprzętu do wyłapywania psów i ze już nie mają miejsca na nowe psy...
Mój pies na ludzi sie nie rzuca... nikt z klatki nie ma żadnych zastrzeżeń, wiele osób go lubi, za każdym razem bawią sie z nim i go głaszczą...
Niestety mój pies boi sie pijaków (kiedyś został przez jednego skopany jak czekał na mnie pod sklepem) i stąd ta agresja do tego faceta, zwłaszcza że on robił awanturę...
Powiedzcie mi co zrobić...
Pewnego dnia mijałam sie z nimi na klatce, kobieta przeszłą obok mojego psa normalnie, jak Haker (mój pies) zobaczył tego faceta to zaczął sie na niego rzucać. Więc wzięłam psa za obroże do góry i głowa między nogi tak żeby nie widział tego faceta, ten jednak zaczął mi robić awanturę że gdzie pies ma kaganiec... był ostro wstawiony, pewnie dlatego Haker zaczął do niego startować. Ale olałam to że sie drze po mnie i czekałam aż przejdzie... Jak ten facet nas minął to puściłam Hakera i go popchnęłam żeby schodził na dół, ale Haker zawrócił i chciał podbiec mu do nogi... zebrałam smycz w momencie... na 1000% nie zdążył go złapać... a ten facet do mnie "kur**... ugryzł mnie... zobaczysz zaje** Ci go... kur**... ide po psa zobaczysz zaje** go..." awanturę zrobił na cały blok... ale ta baba go wzięła uspokoiła i poszli do domu.
Wracam z psem ze spaceru, mama sie pyta co tam sie działo... ja mieszkam na 3 pietrze a cała sytuacja miała miejsce miedzy parterem a pierwszym pietrm i moja mama wszystko słyszała... wiec sobie wyobraźcie jak on sie darł... po ok 5 min ten facet przyszedł... moja mam otwiera a ten awantura do niej... moja mama drzwi mu zamknęła przed nosem... za jakieś 20 min policja... "dzien dobry dostaliśmy zgłoszenie o pogryzieniu..." złożyłam zeznania, sprawdzili szczepienia i poszli.
Za parę dni o 7 rano ktoś się dobija do drzwi, osiedlowy przyniósł mi wezwanie na przesłuchanie na komendzie. Że mnie już obudził to wstałam ubrałam sie i poszłam z psem na dwór. Wychodzę przed klatke a tam ten facet siedzi z menelami na murku i pije wino... podchodzę do niego i mu mówię żeby mi pokazał gdzie go Haker ugryzł, a ten mi pokazuje jakieś stare blizny na prawym kolanie (Haker wystartował mu do lewej kostki)... zaczęłam sie z niego śmiać... to ten sie wku*** że sie z niego śmieje przy kumplach i znowu awantura... zaczął mi sie odgrażać że jeszcze tego pożałuje że spotkamy się w sądzie itd...
Poszłam na to przesłuchanie... powiedziałam jak było i pytam dzielnicowego jak on widzi tą sprawę, to mi powiedział że najprawdopodobniej będzie umorzona.
Parę dni później wracałam z mamą od babci, ciemno już było, patrzymy a tam ten facet leży nieprzytomny (najebany) na środku ulicy i trzyma w ręce smycz... a ten pies startuje do wszystich... ktos chciał mu pomóc wstać to nie mógł bo ten pies sie rzucał, to dał sobie spokój... bałam sie że jak ten pies zobaczy Hakera to sie wyrwie temu facetowi i zaczną sie gryźć. Mama poszła do akademika żeby wezwali policje... po tamtej akcji nie widziałam tego psa chyba 2 miesiące, myślałam że mu go zabrali... aż tu jakiś miesiąc temu mijam sie z tym facetem a on do mnie "radziłbym zacząć wyprowadzać psa w kagańcu bo mój pies przyjeżdża w piątek". Nie odezwałam się nic poszłam dalej...
Jakiś tydzień po tym wracałam wieczorem z mamą i Hakerem ze spaceru. Weszłam do klatki i słyszę że ten facet idzie z tym psem... na szczeście też wracał ze spaceru więc zatrzymałam sie na półpiętrze żeby poczekać aż on wejdzie do mieszkania i ja sobie spokojnie przejdę... ale jak on zobaczył że Haker jest bez kagańca to znowu zaczął robić awanturę... zdjął swojemu psu kaganiec i zaczął nim szczuć... darł sie na całą klatke że jego pies najpierw zagryzie Hakera a później mnie i moja mamę... mama próbowała nagrać to na telefon ale ze zdenerwowania nie mogła go znaleźć w torebce... na klatke wyszła ta jego babka i wzieła tego psa od niego i jego też zaciągnęła do domu...
Wczoraj przyszło mi pismo z sądu że mam zapłacić 200 zł kary za to pogryzienie.
Cytuję:
"w Sosnowcu przy ul.***** w dniu 28.05.2009r. około godz. 16.00 na klatce schodowej nie zachowała nakazanych srodków ostrożności przy trzymaniu psa poprzez prowadzenie go na smyczy bez kagańca, w wyniku czego wyrwał sie jej ze smyczy i ugryzł w okolicę kolana prawej nogi Artura M****.
tj. o wykroczenie z art. 77 kw w zw. z (par) 1 pkt 2 Uchwały nr 480/XXV/2000 Rady Miejskiej w Sosnowcu z dnia 26 paź 2000r.
1. uznaje obwinioną Paulinę M**** za winną tego, że dnia 28.05.2009r. około godz 16 na klatce schodowej bloku przy ul.**** nie zachowała nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu psa poprzez prowadzenie go na smyczy bez kagańca, w wyniku czego wyrwał sie jej ze smyczy i ugryzł w okolicę kolana prawej nogi Artura M****(tu jest nazwisko inaczej napisane niż wyżej), czym wyczerpała ustawowe znamiona wykroczenia z art. 77 kw i za to na mocy art 77 kw w zw. z art 24 (par) 1 i (par) 3 kw wymierza jej karę grzywny w wysokości 200 zł"
Ja jestem na 1000% pewna że Haker go nie ugryzł.
Czy jest możliwe żeby przysłali mi wyrok a nie było sprawy? Bo ja żadnego wezwania na sprawę nie dostałam...
Ja wiem że powinnam wychodzić z psem w kagańcu, bo klatka to jest miejsce publiczne, ale u mnie na osiedlu jest pełno bezpańskich kundli, które latają po całym osiedlu i po klatkach... jak wychodziłam z moim psem w kagańcu to kiedyś rzuciły się na niego w 5 (bo biegaja takimi stadami) i on nawet nie miał jak sie obronić... na klatce też czasami spotykam bezpańskie psy które chowają sie przed zimnem... jak wychodzę z domu to nie ma problemu bo je zawsze wyganiam... gorzej jak ide do domu... bo nie mam jak ich wygonić bo one uciekają na góre a ja mieszkam na ostatnim piętrze i zawsze jest problem jak minąć takiego psa który sie rzuca... Od kiedy wychodzę z psem bez kagańca takiego problemu nie ma bo te psy sie go boją i nie stawiają sie na niego...
Dzwoniłam juz do straży miejskiej, na policje do schroniska mówiłam jaka jest sytuacja z bezdomnymi psami to mi Pan ze straży miejskiej powiedział że jak wiem kto jest właścicielem tych psów to przyjadą i dadzą mandat, a tak sprawą musi zając sie schronisko... w schronisku powiedzieli mi że nie mają sprzętu do wyłapywania psów i ze już nie mają miejsca na nowe psy...
Mój pies na ludzi sie nie rzuca... nikt z klatki nie ma żadnych zastrzeżeń, wiele osób go lubi, za każdym razem bawią sie z nim i go głaszczą...
Niestety mój pies boi sie pijaków (kiedyś został przez jednego skopany jak czekał na mnie pod sklepem) i stąd ta agresja do tego faceta, zwłaszcza że on robił awanturę...
Powiedzcie mi co zrobić...