T
tojadan
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2009
- Odpowiedzi
- 7
Witam,
Postaram sie strescic zeby bylo latwiej, mam nadzieje ze znajde tutaj osobe ktora wytlumaczy mi roznice miedzy art. 431 KC, a faktami z zycia wzietymi.
Fakt:
1. Bylem z psem na boisku szkolnym i moj pies biegal za kijami bez smyczy
2. Dwoch kolesi weszlo z psami rasy Amstaff bez smyczy, kaganca i bez jakiegokolwiek rozeznania czy nie ma kogos juz z psem (no przeciec ich psy sobie poradza!
)
3. Mimo ze podnioslem mojego psa do gory, amstaff i tak zaatakowal, impet uderzenia przewrocil mnie no i walka w parterze, zeby nie zagryzl mi psa.
4. Wynik wiadomy, moj pies to jakies 20 kg wagi, Amstaff to jednak pies bojowy (az dziw bierze ze nie jest na liscie zakazanych ras). Ledwo uratowalem mojego psa.
No i krotka opowiesc co dalej: Zadzwonilem na policje, oczywiscie przyjechali po czasie w ktorym obaj delikwenci zdazyli sie "udac do domku"
W koncu przyjechali, obiecali mandat po 200 zl, ja zaznaczylem ze chce wniesc sprawe o zwrot kosztow leczenia mojego psa. Policjanci pojechali we wskazanym przeze mnie kierunku, ale nie znajdujac sprawcow, zawrocili i staly chyba schamat - jezdzimy, moze pan ich rozpozna. Wynik znany - nie znalezlismy. Po godzinie od rozstania z patrolem, wracaja i teraz rewelacja!!!
Jeden ze sprawcow zadzwonil sam na policje, potwierdzil ze ktos pewnie juz zglosil, ale jego wersja:
Wchodzili na boisko z psami na smyczy, moj pies ich chcial zaatakowac i oni sie tylko bronili spuszczajac psy!!! Trzeba miec tupet!! No i byc niezlym tchurzem skoro bali sie malego psa majac obok 2 amstafy - no ale to juz taka dygresja tylko.
Policjant zapytal czy moj pies byl bez smyczy i potwierdzilem. Dowiedzialem sie ze to ja powienienem dostac mandat, a to oni moga mnie zaskarzyc. No szczyt wszystkiego. Ogolnie rozeszlo sie na pouczeniu, ja musialem obiecac ze nie wymierze sam sprawiedliwosci, bo bez psow widac juz nie sa tacy mocni. Oni ze nie wniosa skargi.
No i cos mi tu smierdzi, czy sam fakt ze ich bylo dwoch, a ja sam to juz automatycznie moja przegrana w sadzie? Wiadomo ich slowa przeciw moim. Wszystko rozbija sie o swiadkow, czy sa jakies inne metody na dojscie swojego? Moze ktos juz przetarl ten slad, a moze znajdzie sie ktos kto zna rozwiazanie?
Postaram sie strescic zeby bylo latwiej, mam nadzieje ze znajde tutaj osobe ktora wytlumaczy mi roznice miedzy art. 431 KC, a faktami z zycia wzietymi.
Fakt:
1. Bylem z psem na boisku szkolnym i moj pies biegal za kijami bez smyczy
2. Dwoch kolesi weszlo z psami rasy Amstaff bez smyczy, kaganca i bez jakiegokolwiek rozeznania czy nie ma kogos juz z psem (no przeciec ich psy sobie poradza!
3. Mimo ze podnioslem mojego psa do gory, amstaff i tak zaatakowal, impet uderzenia przewrocil mnie no i walka w parterze, zeby nie zagryzl mi psa.
4. Wynik wiadomy, moj pies to jakies 20 kg wagi, Amstaff to jednak pies bojowy (az dziw bierze ze nie jest na liscie zakazanych ras). Ledwo uratowalem mojego psa.
No i krotka opowiesc co dalej: Zadzwonilem na policje, oczywiscie przyjechali po czasie w ktorym obaj delikwenci zdazyli sie "udac do domku"
Jeden ze sprawcow zadzwonil sam na policje, potwierdzil ze ktos pewnie juz zglosil, ale jego wersja:
Wchodzili na boisko z psami na smyczy, moj pies ich chcial zaatakowac i oni sie tylko bronili spuszczajac psy!!! Trzeba miec tupet!! No i byc niezlym tchurzem skoro bali sie malego psa majac obok 2 amstafy - no ale to juz taka dygresja tylko.
Policjant zapytal czy moj pies byl bez smyczy i potwierdzilem. Dowiedzialem sie ze to ja powienienem dostac mandat, a to oni moga mnie zaskarzyc. No szczyt wszystkiego. Ogolnie rozeszlo sie na pouczeniu, ja musialem obiecac ze nie wymierze sam sprawiedliwosci, bo bez psow widac juz nie sa tacy mocni. Oni ze nie wniosa skargi.
No i cos mi tu smierdzi, czy sam fakt ze ich bylo dwoch, a ja sam to juz automatycznie moja przegrana w sadzie? Wiadomo ich slowa przeciw moim. Wszystko rozbija sie o swiadkow, czy sa jakies inne metody na dojscie swojego? Moze ktos juz przetarl ten slad, a moze znajdzie sie ktos kto zna rozwiazanie?