W
white-nigga1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2019
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
jakiś czas temu miałem niegroźnie wyglądającą stłuczkę (z mojej winy). Samochód został w niewielkim stopniu uszkodzony (zbity reflektor) jednak pech chciał, że trafiłem na starszego Pana, który był po operacji aorty. Pas go ucisnął na żyłę i stracił przytomność. Policja, pogotowie, straż, helikopter LPR - ogólnie cuda na kiju. Nie dostałem żadnego dokumentu, mandatu, miałem czekać na pismo z sądu. Pan leżał w szpitalu pół dnia, jednak zwolnienie L4 pociągnął na tydzień. Na pierwszym składaniu zeznań powiedział, że nic się nie stało i nie ma sprawy, jednak po dwóch dniach wycofał się z tych zeznań i ubiega się o odszkodowanie. Policja twierdzi, że prokuratura w 90% umarza takie sprawy.
Głownie chodzi mi o to, że policja twierdzi, że nie mogę sprzedać samochodu (cały czas nim jeżdżę). nie dostałem, żadnego potwierdzenia, dokumenty, nic. Samochód się cały czas psuję, co miesiąc go naprawiam i chciałbym go sprzedać mechanikowi bo myślę, że długo już nie pojeździ. Bez jego sprzedaży niestety nie mam pieniędzy na nowy, a codziennie muszę dojeżdżać do pracy.
Mogę się go pozbyć w takim przypadku czy muszę czekać na koniec sprawy, która może (ale nie musi) ciągnąc się latami? Można jakoś przyśpieszyć sprawę?
Pozdrawiam
jakiś czas temu miałem niegroźnie wyglądającą stłuczkę (z mojej winy). Samochód został w niewielkim stopniu uszkodzony (zbity reflektor) jednak pech chciał, że trafiłem na starszego Pana, który był po operacji aorty. Pas go ucisnął na żyłę i stracił przytomność. Policja, pogotowie, straż, helikopter LPR - ogólnie cuda na kiju. Nie dostałem żadnego dokumentu, mandatu, miałem czekać na pismo z sądu. Pan leżał w szpitalu pół dnia, jednak zwolnienie L4 pociągnął na tydzień. Na pierwszym składaniu zeznań powiedział, że nic się nie stało i nie ma sprawy, jednak po dwóch dniach wycofał się z tych zeznań i ubiega się o odszkodowanie. Policja twierdzi, że prokuratura w 90% umarza takie sprawy.
Głownie chodzi mi o to, że policja twierdzi, że nie mogę sprzedać samochodu (cały czas nim jeżdżę). nie dostałem, żadnego potwierdzenia, dokumenty, nic. Samochód się cały czas psuję, co miesiąc go naprawiam i chciałbym go sprzedać mechanikowi bo myślę, że długo już nie pojeździ. Bez jego sprzedaży niestety nie mam pieniędzy na nowy, a codziennie muszę dojeżdżać do pracy.
Mogę się go pozbyć w takim przypadku czy muszę czekać na koniec sprawy, która może (ale nie musi) ciągnąc się latami? Można jakoś przyśpieszyć sprawę?
Pozdrawiam