B
bundemx3
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2023
- Odpowiedzi
- 6
W skrócie, jakiś czas temu policja otrzymała informację że mój narzeczony jest w posiadaniu znacznej ilości marihuany, rano policja zapukała do drzwi (narzeczony był wowczas w pracy), powiedzieli że polubownie mam pokazać i oddać wszystko co znajduje się w mieszkaniu, tak więc zrobiłam. W trakcie gdy przeszukiwali mieszkanie ja byłam przesłuchiwana w domu,ponieważ byłam sama , dzieckiem i nie miałbym jak jechać z nimi na komendę. Po wszystkim dali mi do podpisania kartkę z moimi zeznaniami - okej podpisałam, ale teraz przypomniało mi się że dali mi też PUSTA kartkę do podpisu...nie było tam nic napisane. I teraz nie wiem czy nie zrobiłam źle że to podpisałam, ale byłam tak roztrzęsiona że nie myślałam w tamtym momencie. Do czego mogło być to im potrzebne? Powiedzieli też,że oni zaznaczyli/zgłosili żeby więcej nie było do mnie pytań,żebym nie musiała się nigdzie ciągać po komisariatach, sądach .. nie wiem co mam teraz myśleć