pomocy: jak pokonać hieny

  • Autor wątku Autor wątku ignorantka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

ignorantka

Użytkownik
Dołączył
07.2006
Odpowiedzi
52
Witam ponownie,
to prawda,że w zyciu kto ma miękkie serce musi mieć twardą d....

Pomóżcie błagam, bo zaczynam tracić nerwy. Sprawa dotyczy "cudownie" odnalezionej rodziny przyszłego spadkodawcy. Jak pisałam w poprzednim poście moja córka-studentka opiekuje się starszą sąsiadką. Ta Pani (jak się niedawno okazało) zmieniła swój testament czyniąc jedynym spadkobiercą moją córkę. W poprzednim powołała do spadku bratanicę swojego zmarłego męża. Pozostawiona sama sobie, rozczarowana opieką rodziny męża odwołała testament celowo podając powody - brak opieki i zainteresowania (dok. sporzadzony u notariusza).
Mimo wielokrotnie wyrażanego przez sąsiadkę zakazu informowania "bliskich" o jej chorobie, córka podczas kolejnego pobytu w szpitalu, gdy starsza Pani była w stanie krytycznym, uznała za swój moralny obowiazek powiadomienie rodzinki.
I od dzis sie zaczął prawdziwy cyrk: wizyta w szpitalu u ukochanej cioteczki (serdeczna rozmowa z nieprzytomną), próba dostania sie do domku staruszki- a tu niespodzianka, bo stare klucze nie pasują, wizytacja sasiadów i okolicznych sklepików - ach jaka chora nasza cioteczka.
:x a teraz konkrety:
1. z zachowania rodzinki wynika, że staruszka nie poinformowała ich o zmianie testamentu :evil:
2. czy córka powinna to zrobić?
3. boję się, co sie stanie gdy sąsiadka umrze: córka ma jej ustne dyspozycje dot. pochówku i jest wpisana w dokumentach szpitalnych jako osoba upowazniona do uzyskiwania informacji o chorym, ale kochajaca rodzinka juz szaleje po szpitalnych korytarzach, a nas przedstawia jako sympatyczne sąsiadki :!:
4. co zrobić, aby uniknąć przepychanek z rodziną po śmierci sąsiadki?
BŁAGAM POMÓŻCIE, bo córka jest emocjonalnie zwiazaną z tą Panią, a ja nie chcę aby ucierpiała w starciu z tymi hienami.
Pozdrawiam[/img][/b]
 
[cytat:35zvtnr2]
4. co zrobić, aby uniknąć przepychanek z rodziną po śmierci sąsiadki?
[/cytat:35zvtnr2]
Moim zdaniem nic nie robić, bo rabanu i tak nie unikniemy.
Po śmierci należy założyć sprawę o stwierdzenie nabycia spadku na podstawie posiadanego testamentu.
Rodzinkę szlag trafi i zapewne będą wściekli, ale jej złości nie jesteśmy w stanie pomniejszyć w żaden sposób.
Każde tłumaczenie będzie tylko dolewaniem oliwy do ognia, więc lepiej sobie darować wszelkie rozmowy na ten temat.
 
pomocy jak pokonać hieny

Kerimus, na pewno masz rację, ale to my mamy klucze od domku i co mamy je po ewentualnej smierci wydać? Jeżeli odmówić to na podstawie czego - testamentu? I czy w ogóle moga żądać wydania czegokolwiek?
A może oddać im rachunki które są do zapłacenia?
Pozdrawiam
 
Kluczy absolutnie nie wydawać, bo przecież - zgodnie z wolą spadkodawcy - nieruchomość jak i wszelkie ruchomości tam się znajdujące przechodzą na własność spadkobiercy testamentowego (czyli Pani córki) a nie na rodzinę.
Zgodnie z prawem spadek nabywa się w momencie śmierci spadkodawcy a sąd tylko orzeka w jaki sposób się to odbyło (testamentowo czy z ustawy).
Rodzina może jedynie dochodzić swoich racji w sądzie próbując podważać ważność testamentu, ale - moim zdaniem - te zabiegi nie mają wielkich szans powodzenia.
 
Czyli muszę im powiedzieć o zmianie testamentu.
 
Mam nadzieję że spisany u notariusza testament i wyjasnienie powodów takiej decyzji skazują ich raczej na porażkę. :(
 
[cytat="ignorantka"]Czyli muszę im powiedzieć o zmianie testamentu.[/cytat]

Wypadało by, choć można zakładać, że wolą ciotki było nie zawiadamianie rodziny o tym fakcie.
Inna kwestia, to stan prawny na dzień dzisiejszy tego mieszkania.
Moim zdaniem, nie może rodzina wchodzić do tego mieszkania, bez wyrażenia zgody ze strony chorej ciotki.
To ona zadysponowała, aby mieszkaniem zajmowały sie Panie a nie rodzina, więc nie mają czego tam szukać, tym bardziej, że mogliby zacząć wynosić dobra, które zgodnie z testamentem przypadną Pani córce.
 
Kerimus, dzieki za wszystkie rady
pozdrawiam
 
Powrót
Góra