W
warszaw
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2007
- Odpowiedzi
- 3
Witam wszystkich użytkowników. Przedstawię swoją sprawę. Proszę o pomoc: wskazówki, porady, wasze opinie na temat tej sprawy. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i kompletnie nie wiem co robić.
Cała sprawa zaczęła się w klubie ( w którym jest monitoring) z oddali widziałem jak znajomy mi z widzenia facet- piany wykręca rękę dziewczynie którą też znałem. Przyłączył się do nich mój kolega o wiele mniejszy od pianego napastnika. Zareagował na krzywdę która działa się tej dziewczynie. Jednak został odepchnięty i poszarpany. Widząc to wstałem od stolika przy którym siedziałem i spożywałem pierwsze piwo na tej imprezie ze znajomymi. Podszedłem do nich i chciałem porozmawiać z napastnikiem mojego wzrostu. Po chwili dołączył jeszcze jeden mój kolega stanął o bok. Położyłem rękę na ramieniu napastnika chcąc mu powiedzieć żeby wyluzował. Jednak on trzymał w ręku kufel 0.5 piwa i znienacka zamachnął się uderzając mnie w skroń. Kufel roztrzaskał się w drobny mak i pociął mi okropnie twarz i szyje. A napastnik widząc to w ułamku sekundy uciekł z lokalu. Ja udałem się do toalety nie słysząc nic i słabo widząc zalany cały krwią. W ogromnym szoku. W toalecie byłem chwile starając się zatamować krew z kolegą. Jednak to nic nie dawało. Więc udałem się do stolika przy którym wcześniej siedziałem po bluzę którą tam zostawiłem. Założyłem na siebie i na głowę zaciągnąłem kaptur żeby nie było widać jak się krew lej. Udałem się do szatni po kurtkę i chciałem iść do domu. Wychodząc z lokalu zobaczyłem grupę o osób mi nie znanych raczej klesi napastnika i jego na ich czele. Chcąc się przepchać na ulice do domu. Zostałem w ułamku sekund złapany za ręce przez kolesi a napastnik z lokalu powalił mnie na ziemie i zrobił dosiad na mnie. Zakryłem się rękoma a on naparzał z góry. Kolesie kopali z boków. Nagle poczułem jak z ręki mam zdzierany zegarek na grubej bransolecie. Jednak nie wiem kto go zdarł? Myślałem ze mnie zatłuką. Nagle poczułem luz ktoś ściągał typa ze mnie To byli moi koledzy którzy przybiegli a mną z lokalu. Cały obolały wyskoczyłem na nogi pokazałem mu twarz jak mi pociął i poszedłem do domu. To tak w skucie. Na 2 dzień wieczorem koleżanka zawiozła mnie na policje gdzie to wszystko opowiedziałem i podałem 2 świadków. Wymiotowałem głowa bolała bardzo, cały byłem obity. Sprawiło to ze w ten sam dzień wylądowałem na ostrym dyżurze. Porobiono mi badania i opisano mnie. Chcieli mnie zatrzymać jednak do szpitala miałem nie daleko, a w następnych dniach miałem mnóstwo obowiązków. Podpisałem ze nie zgadzam się na hospitalizacje. Poszedłem do domu. Na drugi dzień udałem się na obdukcje. W trzecim dniu miałem takie zawroty głowy ze przyjechała karetka i zabrała mnie do innego szpitala tam porobiono mi badania i wypisano do domu z opinią ze to po urazie głowy. I lekarz mi powiedział ze z galową wszystko ok. I ze jest to stan pourazowy i może tak być do 2 tygodni. Teraz dochodzę do siebie. Pełen obaw co będzie dalej. Proszę o jakąkolwiek pomoc porady co powinienem dalej robić?
Cała sprawa zaczęła się w klubie ( w którym jest monitoring) z oddali widziałem jak znajomy mi z widzenia facet- piany wykręca rękę dziewczynie którą też znałem. Przyłączył się do nich mój kolega o wiele mniejszy od pianego napastnika. Zareagował na krzywdę która działa się tej dziewczynie. Jednak został odepchnięty i poszarpany. Widząc to wstałem od stolika przy którym siedziałem i spożywałem pierwsze piwo na tej imprezie ze znajomymi. Podszedłem do nich i chciałem porozmawiać z napastnikiem mojego wzrostu. Po chwili dołączył jeszcze jeden mój kolega stanął o bok. Położyłem rękę na ramieniu napastnika chcąc mu powiedzieć żeby wyluzował. Jednak on trzymał w ręku kufel 0.5 piwa i znienacka zamachnął się uderzając mnie w skroń. Kufel roztrzaskał się w drobny mak i pociął mi okropnie twarz i szyje. A napastnik widząc to w ułamku sekundy uciekł z lokalu. Ja udałem się do toalety nie słysząc nic i słabo widząc zalany cały krwią. W ogromnym szoku. W toalecie byłem chwile starając się zatamować krew z kolegą. Jednak to nic nie dawało. Więc udałem się do stolika przy którym wcześniej siedziałem po bluzę którą tam zostawiłem. Założyłem na siebie i na głowę zaciągnąłem kaptur żeby nie było widać jak się krew lej. Udałem się do szatni po kurtkę i chciałem iść do domu. Wychodząc z lokalu zobaczyłem grupę o osób mi nie znanych raczej klesi napastnika i jego na ich czele. Chcąc się przepchać na ulice do domu. Zostałem w ułamku sekund złapany za ręce przez kolesi a napastnik z lokalu powalił mnie na ziemie i zrobił dosiad na mnie. Zakryłem się rękoma a on naparzał z góry. Kolesie kopali z boków. Nagle poczułem jak z ręki mam zdzierany zegarek na grubej bransolecie. Jednak nie wiem kto go zdarł? Myślałem ze mnie zatłuką. Nagle poczułem luz ktoś ściągał typa ze mnie To byli moi koledzy którzy przybiegli a mną z lokalu. Cały obolały wyskoczyłem na nogi pokazałem mu twarz jak mi pociął i poszedłem do domu. To tak w skucie. Na 2 dzień wieczorem koleżanka zawiozła mnie na policje gdzie to wszystko opowiedziałem i podałem 2 świadków. Wymiotowałem głowa bolała bardzo, cały byłem obity. Sprawiło to ze w ten sam dzień wylądowałem na ostrym dyżurze. Porobiono mi badania i opisano mnie. Chcieli mnie zatrzymać jednak do szpitala miałem nie daleko, a w następnych dniach miałem mnóstwo obowiązków. Podpisałem ze nie zgadzam się na hospitalizacje. Poszedłem do domu. Na drugi dzień udałem się na obdukcje. W trzecim dniu miałem takie zawroty głowy ze przyjechała karetka i zabrała mnie do innego szpitala tam porobiono mi badania i wypisano do domu z opinią ze to po urazie głowy. I lekarz mi powiedział ze z galową wszystko ok. I ze jest to stan pourazowy i może tak być do 2 tygodni. Teraz dochodzę do siebie. Pełen obaw co będzie dalej. Proszę o jakąkolwiek pomoc porady co powinienem dalej robić?