Szkoda,że niektóre osoby tutaj nie chcą mi doradzić ani pomóc tylko z góry osądzają. Zostałabym tutaj ale nic tu po mnie, nie znam języka, nikt mi tutaj nie pomoże, nie mam tutaj nikogo,jest tylko Jego rodzina,która jak się okazało jest przeciwko mnie, więc to chyba nic dziwnego,że chcę wrócić do Polski ułożyć sobie życie.Wyjechałam tutaj za Nim a mogłam zostać w PL, wyjechaliśmy bo było między Nami bardzo źle, miał nieciekawe towarzystwo, dużo pił a w dodatku co najgorsze ma 28 lat a nie potrafi utrzymać rodziny,cały czas pomaga Nam Jego matka, za co też często mi się obrywa bez powodu ! Wyjechaliśmy tutaj dostał jedną pracę,drugą,zwalniał się bo nie miał ochoty pracować.I jak ja mam zacząć przy Nim normalnie żyć, nie wpadając w długi ? Jak ja mam być szczęśliwa ? Wiele razy Go ostrzegałam i prosiłam,żeby się opamiętał,zanim podjęłam ostateczną decyzję o rozstaniu. Walczyłam o rodzinę do samego końca i wiele Mu wybaczałam.Dziś już jestem zmęczona, cały czas próbuje się dogadać, jeśli chodzi o dzieci, chcę żeby jeździły do Taty, Tata do Nich, nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Ale również nie wyobrażam sobie żyć z Nim dalej i zostawić dzieci z Nim, nie ufam Mu, obiecywał wiele razy że się zmieni.Będzie pięknie jak w bajce kilka dni a potem jak zwykle, jestem młodą matką i szmat życia przed sobą, po tym co przeszłam w życiu zasługuje na więcej. Może jednak ktoś mi podpowie jak mogę się z Nim dogadać, choć próbuje, jak mogę wyjechać z dziećmi, przecież nie mogą z matką a babcią dzieci Nas zamknąć, dopiszę że mieszkamy u Niej, ponieważ po stracie pracy z Jego winy dostaliśmy eksmisję. I niech mi ktoś dalej napisze,że źle robię, że to może moja wina że tak się dzieje, że jestem na Niego skazana do końca życia ?
Co mogę zrobić ? Pójść na policję, poprosić o tłumacza ? Powiedzieć, że rozstałam się z ich ojcem,że nawet nie mam w Danii legalnego pobytu z młodszym synem, ma tylko starszy,że chce wrócić do rodzinnego kraju a ich Ojciec mi grozi,że zabierze mi dzieci, schowa dokumenty, zabarykaduje drzwi ? Zabiera mi telefon, odcina internet, teraz korzystam,kiedy Go nie ma w domu.Nie chcę uciekać,bo to nie fair,łudzę się że zrozumie i dogada się jednak jakoś ze mną ale zbyt wiele razy próbowałam, to się nie uda...W Polsce mam możliwość pracy,wynajęcia mieszkania, dzieci chciałabym posłać do przedszkola,mam blisko rodzinę i przyjaciół,którzy mi pomogą.Chcę stąd spokojnie wyjechać i zacząć nowe życie,bez ich Ojca, mam do Niego wstręt i nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie.Może sobie wszystkim wciskać kity,że się zmienił ale nie mi, po 7 latach tak przykrego związku.Nawet miłość odeszła, nie ma już nic. Łączą Nas jedynie dzieci,których nie chcę skrzywdzić.