Pomóżcie! Oszustwo starszej osoby.

  • Autor wątku Autor wątku KL-eo
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

KL-eo

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2023
Odpowiedzi
2
Sprawa wygląda tak:
Moja znajoma, kobieta obecnie 78 lat kupiła tzw. dożywocie. Za umówioną kwotę uzyskała prawo dożywotniego korzystania z lokalu mieszkalnego który został wyodrębniony z większego lokalu poprzez jego podział na dwa mniejsze mieszkania. W jednym z tych mieszkań ww. kobieta zawarła umowę dożywocia płacąc niemałą kwotę pieniędzy właścicielowi. Straciła na to oszczędności całego życia. Pozornie wszystko jest jasne i prawidłowe, nawet jest akt notarialny ale przestał istnieć lokal którego umowa dotyczy. Doszło do tego z przyczyny podważenia uchwały wspólnoty zezwalającej na podział lokalu. W praktyce wyglądało to tak, że wspólnota wyraziła zgodę, dokonano podziału i jego legalizacji (wszelkie formalności) po czym ktoś wniósł do sądu o uchylenie uchwały z przyczyn formalnych – niepowiadomienie o zebraniu, a zarząd wspólnoty się nie sprzeciwił (przyjął pozew) i sąd przyklepał uchylenie uchwały nie wiedząc, że w międzyczasie została zawarta umowa dożywocia. Został przywrócony stan sprzed podziału. W efekcie zniknął lokal którego ta umowa dożywocia dotyczyła. Właściciel naprędce zbył lokal (już jako jeden) i nowy właściciel nie chce słyszeć o dożywociu, ma czystą księgę i nic go nie obchodzi. Dotychczasowy właściciel twierdzi, że wywiązał się z umowy, a to co stało się później to już nie jego wina, bo on z tym nie ma nic wspólnego. Wszystko wygląda na ukartowaną sprawę, ale udowodnić się nie da. Od byłego właściciela nic egzekwować się nie da, bo jak twierdzi jest biedny i teraz pomieszkuje kątem u przyjaciół – tych którzy nabyli mieszkanie. Bezczelnie śmiejąc się powiedział, że „jak baba chce się na starość po sądach tułać zamiast siedzieć w kościele i modlić to jej sprawa, przy odrobinie szczęścia może dożyje końca procesu”. Kobietę fizycznie wystawiono za drzwi z dnia na dzień. Wystawiona została tak jak stała, bo nabywca kupił mieszkanie z wyposażeniem, więc po prostu po powrocie z kościoła starsza pani zastała nowe zamki w drzwiach. Policja przybyła na miejsce powiedziała, że nie mogą interweniować bo nie istnieje lokal do którego miałaby prawo. Gdyby ta dzika eksmisja miała miejsce z istniejącego lokalu to by była bezprawna, ale tutaj… Nikt nie wie co robić. Kobieta chwilowo mieszka u znajomych, ale to nie może trwać wiecznie.
 
Niestety problem dość długiego czasu na zaskarżane uchwał wspólnot wynoszący w standardzie 6 tygodni, a w praktyce często znacznie dłużej i to tylko w odniesieniu do zaskarżenia uchwały bo są jeszcze przepisy dot. stwierdzenia nieważności czy też nieistnienia i te w praktyce nie mają żadnych ograniczeń czasowych i wnosić je może każdy powodują niepewność prawną w zarządach wspólnot, i często mogą być nadużywane jak w tym przypadku.

Moim zdaniem sprawa podchodzi pod prawo karne, ale realnie wykazanie zmowy i działania w porozumieniu wielu osób pozornie niezwiązanych ze sobą będzie bardzo trudne czy wręcz niemożliwe. Ale warto spróbować, ludzie w śledztwach często pękają i zaczynają mówić. A wystarczy, że jeden zacznie sypać.

Na gruncie prawa cywilnego trzeba wystąpić z pozwem przeciwko byłemu właścicielowi lokalu z żądaniem przynajmniej zwrotu wpłaconej kwoty jako zapłaty za prawo dożywotniego korzystania z lokalu i to zapewne będzie do wygrania. Gorzej z egzekucją wyroku. Ale warto spróbować i jednocześnie uświadomić tego osobnika, że jak zapadnie wyrok dla niego niekorzystny, to nawet śmierć powódki nie spowoduje anulowania jego długu bo wierzytelność będzie dziedziczona i automatycznie stanie się dłużnikiem spadkobierców, a jak ich nie ma to skarbu państwa, a ten sobie potrafi radzić z dłużnikami dość skutecznie.
 
Właściciel stał się dłużnikiem kobiety w podeszłym wieku, która może dochodzić wpłaconej kwoty z tytułu niewykonania umowy bądź z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia. Jeżeli właściciel sprzedał szybko nieruchomość i stał się niewypłacalny zrobił to z pokrzywdzeniem wierzyciela. Zastosowanie znajdzie tutaj art. 527 k.c. Skarga pauliańska - actio Pauliana, czyli uznanie tej czynności za nieważnej. Zacząłbym od procesu i uzyskania tytułu wykonawczego oraz wszczęcie egzekucji komorniczej. (właściciel może posiadać majątek) Następnie w razie bezskutecznej egzekucji wniosek o wyjawienie majątku oraz skarga pauliańska.
 
Co dokładnie nabyła znajoma?
Bo pojawia sie dożywocie (czyli umowa prawa cywilnego dotycząca przeniesienia własnosci w zamian za opiekę) a z opisu to bardziej dożywotnia służebność mieszkania (czyli ograniczone prawo rzeczowe).
Zakładając że to jednak służebność - Na pewno nie ma możliwości egzekwowania jej realizacji?
Pisze pani że lokal nie istnieje,ale przecież to nie do końca tak jest.Te "ściany", które wyznaczały ów lokal nadal istnieją, tylko w ramach innego lokalu. Jeśli został wyodrębniony, miał swoją KW, to w wyniku ewentualnych zmian, jakaś inna KW "przejęła" przecież ów lokal i w tej całościowej KW spróbować wpisać służebność z ograniczeniem do zakresu "poprzednio istniejącego" lokalu. Może w ten sposób spróbować?
 
Myślę, że tutaj rodzi się kolejny sposób na "legalny przekręt doskonały". Bo udowodnienie komukolwiek czegokolwiek w takiej sprawie jak wszyscy będą milczeć jest niemożliwe. Winne tutaj są tak naprawdę procedury, przewlekłość postępowań i cały system. Oczywiście czytając narrację autorki wątku widać przekręt, ale patrząc na chłodno nie ma dowodu, że ktoś kogoś oszukał. Być może sprzedający zawarł umowę będąc właścicielem w dobrej wierze i zamierzał po rozdzieleniu jeden lokal sprzedać a w drugim wywiązać się z umowy dożywocia? Gdyby sąd nie uchylił uchwały zezwalającej na podział sprawy by nie było. A po uchyleniu to już automat. Związki przyczynowo-skutkowe. Lokal przestaje istnieć i to de facto z datą wsteczną - formalnie nigdy go nie było. Po sprzedaży powstaje nieodwracalny skutek prawny. Skarga paulińska - trudno o podstawy. W końcu nie ma żadnego dokumentu stwierdzającego jakikolwiek dług sprzedającego lokal w chwili sprzedaży. Roszczenia pojawiły się już po sprzedaniu. I póki co są jedynie jednostronną deklaracją, o ile w ogóle są, bo tutaj póki co nie widać czy jakieś kroki na drodze cywilnej podjęto.
 
qpdb napisał:
W końcu nie ma żadnego dokumentu stwierdzającego jakikolwiek dług sprzedającego lokal w chwili sprzedaży.

Sprzedający był dłużnikiem w chwili sprzedaży. Otrzymał pieniądze. Umowy nie wykonał. Dowodem jest potwierdzenie przelewu oraz zawarta umowa w formie aktu notarialnego.
 
Kolejna odsłona tego barbarzyństwa, bo już inaczej nazwać tego nie potrafię. Właśnie urząd gminy rozpoczął procedurę wymeldowania kobiety. Z urzędu. Po informacji ze wspólnoty. Podobno nie może mieć meldunku w nieistniejącym lokalu. Tej pani nie stać na prawników. W sumie teraz do emerytury żyje na garnuszku sąsiadów. Czy nie ma jakiejś instytucji która by z urzędu musiała zająć się sprawą? GOPS umywa ręce. Pani z tzw. bezpłatnych porad prawnych dla seniorów rozłożyła ręce. Jutro mamy mieć jeszcze rozmowę z dzielnicowym, ale jakoś nie nastawiam się optymistycznie do skutków. Chodzą plotki, ze nowy właściciel też planuje sprzedaż mieszkania, bo byli jacyś ludzie samochodem z reklama agencji nieruchomości, więc za chwilę będzie jeszcze trudniej cokolwiek zrobić.
 
Bez uprzedniej analizy dokumentów doradzę napisanie pozwu o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. (w nakazowym, a nie w upominawczym z uwagi na umowę w formie aktu notarialnego)
 
KL-eo napisał:
Pani z tzw. bezpłatnych porad prawnych dla seniorów
Ale chodzi o bezpłatną pomoc prawną, ta która jest w kazdym powiecie - tam siedza m.in. radcowie. Może należy iść po prostu do innej osoby?
Nadal nie wiemy co ta pani dokładnie kupiła. Bez tego trudno będzie określić dalsze postępowanie.

Zakładam,że ów lokal posiadał księgę wieczystą? Jeśli tak to musiało być również zaświadczenie o samodzielności lokalu (ze starostwa) - czy są w posiadaniu tej pani? Kto był wpisany jako właściciel "zlikwidowanego" lokalu?

Konrad6 napisał:
doradzę napisanie pozwu o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym

Być może słusznie, tylko co to da jeśłi sprzedawca zlikwidowanego lokalu nie ma "kasy"? mam watpliwosci co do mozliwosci zastosowania skargi pauliańskiej w tym przypadku...
 
Niniejszą sprawę należy uprościć do sytuacji, w której kobieta w podeszłym wieku spełniła świadczenie (przekazała pieniądze), natomiast właściciel nie spełnił świadczenia. W tle jest skomplikowany stan faktyczny dotyczący: wyodrębnienia lokalu, uchylenia uchwały wspólnoty mieszkaniowej oraz sprzedaży mieszkania kolejnej osobie, jednakże jedynie zaburza on obraz sprawy.

Wydźwięk komentarzy sprowadza się do myśli, że nic nie da się zrobić. Przeciwnie. Należy zacząć od pierwszego pisma tj. pozwu o wydanie nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym. (pomijam ostateczne przedsądowe wezwanie do zapłaty korelujące z pozwem) Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym jest w niniejszej sprawie realnie do osiągnięcia. Od pozwu w takiej sytuacji wnosi się 1/4 opłaty sądowej. (1/4*5% tego co Pani przekazała) Jeżeli właściciel rzekomo nie ma pieniędzy, tym lepiej w procesie, bo żeby wnieść zarzuty należy uiścić pozostałą część opłaty sądowej tj. 3/4 wartości przedmiotu sporu. Jeżeli nie wniesie w ciągu 2 tygodni nakaz się uprawomocni i już mamy tytuł egzekucyjny. Jeżeli wniesie to także jesteśmy zabezpieczeni bo nakaz zapłaty w nakazowym już jest tytułem zabezpieczającym, z którym idziemy do komornika i zaczyna się bawić tj. zabezpieczać pieniądze w czasie prowadzenia postępowania. Komornik prześwietla sprawę. Można mu od razu ułatwić i skierować na trop transakcji sprzedaży mieszkania i historii rachunku bankowego. Właściciel już będzie czuł "oddech na plecach". Nadmienie, że do pozwu załączyłbym wniosek o zwolnienie od kosztów sądowych oraz wniosek o ustanowienie pełnomocnika procesowego z urzędu. Po uwzględnieniu wniosku pełnomocnik przejmie sprawę w postępowaniu i w egzekucji. Realnie z nutką optymizmu jedno pierwsze dobre pismo procesowe tj. pozew może rozwiązać problem kobiety.

kori2021 napisał:
Być może słusznie, tylko co to da jeśłi sprzedawca zlikwidowanego lokalu nie ma "kasy"? mam watpliwosci co do mozliwosci zastosowania skargi pauliańskiej w tym przypadku...

Nie ma co się martwić o przyszłe kroki nie robiąc pierwszego.
 
Konrad6 napisał:
Nie ma co się martwić o przyszłe kroki nie robiąc pierwszego.
I tego się trzymajmy, aczkolwiek....
Konrad6 napisał:
natomiast właściciel nie spełnił świadczenia.
czy na pewno? Nie wiemy nawet dokładnie jakie to było świadczenie - ja tylko założyłem, że chodziło o służebność mieszkania - może wiec przyjąć linię obrony, iż on swoje świadczenie zgodnie z umową spełnił.....
Pomijam kwestię ewentualnego przedawnienia czy odpowiedzialności z tytułu rękojmi - nie znamy ani dat ani zakresu przedmiotowego umowy...

Konrad6 napisał:
Realnie z nutką optymizmu jedno pierwsze dobre pismo procesowe tj. pozew może rozwiązać problem kobiety.
I tego optymizmu się trzymajmy.
Powodzenia!
 
Powrót
Góra