Porwania dzieci przez jedno z rodziców a prawo międzynarodowe

  • Autor wątku Autor wątku Zmęczona123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

Zmęczona123

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2011
Odpowiedzi
7
Witam,

Mam dwoje dzieci w związku z Algierczykiem, jeszcze jestesmy małżeństwem formalnie, choć od kilku miesięcy już z nim nie mieszkam, mamy dwoje dzieci i strasznie sie obawiam że mój były w akcie zemsty, czy tez innych pobódek zwyczajnie może sobie zabrac dzieci do Algerii i juz ich mi nie wrócić?
W sumie puki co jest równoprawnym opiekunem tych dzieci. Czy wogóle isnieje jakas konwencja pomiędzy Polską a Algierią w takich kwestiach?
 
Dzieci nie dostana paszportu bez zgody obojga rodzicow. Gorzej, jesli maz ma juz takie paszporty, i wezmie dzieci ze soba (do czego ma prawo) wtedy nalezy udac sie do Algerii i sadzic sie z nim tam... Paszporty dla malych dzieci sa wazne tylko rok.
 
Paszporty dla małych dzieci są ważne dłużej;-)
W krajach arabskich są preferowane prawa ojców - nawet w państwach formalnie świeckich. Czy dzieci mają podwójne obywatelstwo?

Niestety, nawet w krajach europejskich robiący sobie na złość rodzice wywożą dzieci nawet z miejsca ustalonego przez sąd miejsca pobytu. Nie mamy w Polsce sprawnej instytucji Rzecznika Praw Dziecka, więc wywalczenie powrotu dzieci w razie ich wywiezienia do Algerii może być niemożliwe - niestety.
Nie straszę, ale jest to prawda. I takie są skutki nie przemyślanych dobrze decyzji o zawarciu związku z osoba z innej strefy kulturowej, prawnej i obyczajowej.
 
Dzieki za odpowiedz
Rozumiem że jesli nawet prawnie usankcjonowałabym sprawę zamieszkania dzieci i kwestie rodzinne typu kto jest prawnym opiekunem dzieci to w sytuacji kiedy mój były znajdzie sposób żeby ich z tąd wywieżć niewiele mogę zrobić tak? Dzieci sa w wieku 14 i 9 lat i nie wydaje mi się że w takim wieku zmiana miejsca zamieszkania miałaby negatywny wplyw na ich przyszłość. Wogóle nasze prawo nie chroni dzieci w takich kwestiach?, tu już nie chodzi o to ze nie będa przy mnie tylko ze jakby ich dobro zostało zachwiane już pomijając kwestię tego, że ze mną są bardziej zżyte, przez ten czas 100 % czasu były ze mną a z nim jakieś 45%.
 
Dzieci mają tylko polskie obywatelstwo, ale z tego co mi wiadomo to wyrobienie dla nich algierskiego paszportu w ambasadzie w Warszawie to kwestia godziny i wcale nie musze nawet przy tym być
 
No właśnie.
W świetle prawa jeżeli rodzicowi nie ograniczono praw (lub nie pozbawiono praw rodzicielskich), drugi nie może samowolnie ograniczać kontaktów z dziećmi. Z drugiej strony wydanie paszportu dziecku ma być za obopólną zgodą rodziców. Natomiast prawo polskie ani UE nie może wpływać na prawo krajów trzecich, więc jeżeli ojciec dzieci będzie chciał i mogł wyrobić dzieciom algierskie dokumenty, nie da się temu przeciwdziałać.
Naprawdę jest problem.
Ponieważ dzieci są dość duże, należałoby porozmawiać z nimi. Bo łatwo wywieźć dziecko malutkie, zaś takie, które bedzie się sprzeciwiać temu (i nawet dość ostro - krzycząc na ulicy, na lotnisku) - już nie. Dzieci powinny także pamiętać nr Pani telefonu, adres w Polsce. Nie trzeba nastrajać dzieci zawczasu przeciwko ojcu, ale niech wiedzą o istnieniu pewnego zagrożenia.
 
Już z córką na ten temat rozmawiałam i zna procedurę jak ma postapić w takiej własnie sytuacji. Tylko czy to wystarczy. Puki co staram sie mu nie utrudniać kontaktu z dziecmi, tylko nie mam pewności czy to własciwe postepowanie. Z drugiej strony istnieje cos takiego że moje dzieci mają dwie rodziny i tu i tam, i w jakimś sensie nie powinnam utrudniać tych kontaktów tym bardzie że wcześniej co roku prawie tam były, tyle że ze mną. A w nowych okolicznościach to już zupełnie nie wiem jak mam się zachować
 
A mogłaby Pani tam z dziećmi jechać? Prawnie nie można Pani tego prawa odmówić, ponieważ miejsce ich zamieszkania ustalono przy Pani i jest Pani ich opiekunem prawnym.
CZy dzieci mówią po francuzku lub arabsku?
 
Dzieci nie mówią ani po arabsku ani po francusku, co najwyżej angielski. Uważam ze nie jest dobrym pomysłem żebym z nim tam jechała, mąż nie może się pogodzic z tym że od niego odeszłam i nie wiem co by tam mogło mu odbić. Zreszta wydaje mi się że więcej moge zrobić będąc tutaj niż tam z nimi
 
Witam, ja mam podobny problem, Ojciec dzieci mieszka w Niemczech, a ja z dziećmi w Pl. Od czasu rozwodu nasze relacje są złe i obawiam się najgorszego,że zechce mi uprowadzić dzieci do Niemiec. Ma ograniczone prawa rodzicielskie. Czy ktoś z Was wie czy może tak zrobić? Nie chce mu utrudniać kontaktów z dziećmi, ale boję się,że pod pretekstem kontaktów on je wywiezie. Czy ograniczenie władzy rodzicielskiej ich ojcu chroni nas przed taką ewentualnościa?
 
Hej
A w jakim więku sa Twoje dzieci?
 
Córka ma 14 lat, wiem że dobrowolnie tam nie pojedzie, ale młodszy syn ma dopiero 9....łatwo jest użyć podstepu w stosunku do 9-letniego chłopca. Martwie, się bo tata złożył wniosek do Familienkasse o rodzinne, choć nie jest uprawniony, ale uprawnienia zdobędzie jeśli będzie miał przy sobie dzieci. Póltora roku temu z dnia na dzień je zostawił i przez rok nawet o nie nie pytał, ani nie łożył na ich utzymanie.Raptem teraz się pojawił. Boję się , ze jak puszcze małego z tatą na frytki, to może nie wrócić, ale z drugiej strony wiem, że moje dziecko pomimo tego jaki jest jego ojciec, ale ono za nim tęskni...Mam straszny dylemat
 
To niestety jak jak. Mam podobnie. Też wiem że dziecko ma prawo do ojca, jego rodziny, tyle że ciekawe co mój były z tym zrobi. A najgorsze że zwyczajnie wykorzystuje te dzieci do rozgrywek ze mną, Puki co jeszcze ma nadzieję że do niego wrócę więc jest względy spokój, jak pewnie wspomnę o rozwodzie to dopiero się zacznie
 
a ja radzę zabezpieczyc się prawnie najlepiej jak to tylko mozliwe...znalazłam specjaliste od takich spraw i jestem spokojna o tyle ze wiem ze wykonałam wszystko co prawnie jest do zrobienia w tej materii - a mialam do czynienia z grekiem do tego mieszkających poza unią. Oczywiśice zawsze istnieje aspekt stricte porwania przez wynajetych bandytów etc ale na to nie ma lekarstwa chyba ze jest sie vipem i dysponuje ochroną 24h/dobę....zabezpieczyłam na policji, strazy granicznej, w postepowaniach sadowych....nie wierze juz, ...zycie mnie tego nauczyło, że tam gdzie róznice kulturowe, religia, obyczaje ..wchodzą w gre tam pojawia się skrajny fanatyzm - o on sam w sobie stanowi zagrozenie..Uważajcie proszę. a jeśli macie jakies pytania bedę pod moderacja
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Powrót
Góra