Postępowanie administracyjne z PUP

  • Autor wątku Autor wątku trusskawka
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

trusskawka

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2015
Odpowiedzi
3
Witam,

chciałabym pokrótce naświetlić sprawę dotyczącą mnie oraz Powiatowego Urzędu Pracy, która dziś stała się dla mnie problemem.
31.05.2014 r. zakończyłam stosunek pracy za porozumieniem stron z poprzednim pracodawcą, mając w planach wyjazd za granicę w celach zarobkowych. Między 01.06.2014 a 10.06.2014 r. (nie pamiętam dokładnie, nie mam papierka przed sobą) zarejestrowałam się w PUPie jako osoba bezrobotna bez prawa do zasiłku.

Kolejną wizytę w urzędzie miałam wyznaczoną na 03.07.2014, lecz przed tą datą udało się w końcu znaleźć pracę. 13.06.2014 r. wyjechałam za granicę, do Holandii. Od 16.06.2014 zostałam zarejestrowana w agencji i od tego dnia zaczęłam pracę. Było trochę zamieszania, problemy z Internetem (głównie jego brak). 19.06.2014 wysłałam zwykły list w kopercie zaadresowany na PUP w moim mieście, informując że proszę o wyrejestrowanie w związku z podjęciem pracy.

Myślałam że sprawa została zamknięta, lecz kilka dni po terminie "wizyty" przyszedł na mój adres w Polsce list z PUP, mama go odczytała i była to informacja o utracie statusu osoby bezrobotnej (powód: nie stawienie się na wizytę).

Zdenerwowana zadzwoniłam do PUPu, i przedstawiłam sytuację, pani w informacji stwierdziła że mogę się odwoływać, ale raczej to nic nie pomoże (znam te procedury - byłam tam stażystką w 2010 r., z tym że podjęłam pracę a nie zapomniałam o wizycie). Poinformowała mnie że ponownie będę się mogła zarejestrować po okresie karencji. No to OK - myślę. Na razie pracuję, ubezpieczenie mam holenderskie, więc ciul z tym urzędem.

Ponowna rejestracja w tym urzędzie nastąpiła 10.06.2015 r., w oświadczeniu napisałam że byłam zatrudniona za granicą i dokładne daty.
Problem pojawił się wczoraj, gdy dostałam pismo o wszczęciu postępowania administracyjnego w związku z tym że podczas zatrudnienia byłam zarejestrowana jako osoba bezrobotna (przez te 2 tyg. do daty "niestawienia się"), podane kruczki prawne plus telefon i nr pokoju osoby zajmującej się tą sprawą.

Jest to dla mnie rzecz niezrozumiała, przede wszystkim dlaczego nie zostałam wyrejestrowana? Pismo było wysłane listem zwykłym (na terenie Polski zawsze wysyłam listy polecone priorytetowe, ale nie miałam takiej możliwości), ale z pocztówkami nigdy nie było problemów, na kilkanaście wysłanych z zagranicy tylko jedna nie doszła.

Tak samo w momencie rejestracji nie było problemu, "doszli do tego" po takim czasie.

W tej chwili jestem zarejestrowana w innym urzędzie pracy, z tego względu że przeprowadziłam się na drugi koniec Polski. Dodam, że tym razem nie było problemu z wyrejestrowaniem się, napisałam do PUP e-mail z prośbą o wykreślenie z listy oraz adres nowego urzędu pod który podlegam i w ciągu 2 dni było po sprawie.

Z tamtego urzędu wyrejestrowałam się elektronicznie 15.06.2015 r.

I teraz pytania - co robić w tej sytuacji? Dzwonić? Tłumaczyć się? Załatwiać sprawę elektronicznie/listownie?
Jestem totalnie zbita z tropu, pierwszy raz w życiu spotykam się z taką sytuacją gdzie jakieś kruczki straszą mnie o kosmicznych grzywnach >500zł.
Nie wiem jak mogłam lepiej tego dopilnować.
Proszę o pomoc osoby orientujące się w temacie, za co z góry dziękuję.

edit:
Czy ta kara faktycznie dochodzi do skutku? Widmo płacenia takiej kasy przyprawia mnie o dreszcze i poczucie niesprawiedliwości.

Pozdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Odetchnij, aby móc nałożyć karę musiałabyś najpierw zostać "przyłapana" przez PIP na świadczeniu pracy podczas rejestracji w PUP. Wyrejestrowali Cię z tytułu niestawiennictwa, a powinni z tytułu podjęcia pracy (najwidoczniej Twój list nie dotarł) i teraz sprawę trzeba oficjalnie "wyprostować", a to proceduralnie wiąże się ze wznowieniem postępowania w trybie przewidzianym w KPA. To tylko tak strasznie brzmi, ale na przyszłość pamiętaj, że to Ty masz dopilnować, żeby informacja dotarła do urzędu, a nie na odwrót.
trusskawka napisał:
Nie wiem jak mogłam lepiej tego dopilnować.
Nigdy nie wysyłaj takich informacji listem zwykłym. Nie masz potwierdzenia, że w ogóle to zrobiłaś, a PUP Ci na słowo nie uwierzy (ja bym nie uwierzyła). Na drugi raz pamiętaj, że obowiązkiem bezrobotnego jest skutecznie poinformować PUP o fakcie podjęcia pracy. Problemy z internetem czy wysłanie zawiadomienia listem zwykłym (przesyłka nierejestrowana, której nawet Poczta Polska nie wyśledzi), to nie żadne tłumaczenie. Sprawy urzędowe załatwia się tak, abyś miała potwierdzenie, że informacja do PUP dotarła.
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za odpowiedź :)
Jakie mogą być konsekwencje tej sprawy?
Wyjechałam z dnia na dzień (dowiedziałam się w piątek po południu że wyjazd jest w niedzielę), więc nie zdążyłam iść do urzędu.
W Holandii sklepy i instytucje nie są zbyt długo czynne, zależnie od miejscowości, a że pracowałam do późna, zdecydowałam się na wysłanie zwykłego listu ze znaczkiem kupionym w kiosku za 1 euro. Dziwi mnie to, że nikt na żadnym etapie nie powiedział ze coś jest nie tak, dopiero teraz kiedy się wyrejestrowałam i jestem nieosiągalna.
 
trusskawka napisał:
Jakie mogą być konsekwencje tej sprawy?
W zasadzie to tylko kolejne pisma o zakończeniu poszczególnych etapów postępowania administracyjnego w tej sprawie.
trusskawka napisał:
Wyjechałam z dnia na dzień (dowiedziałam się w piątek po południu że wyjazd jest w niedzielę), więc nie zdążyłam iść do urzędu.
Nie ma obowiązku osobistego stawiennictwa w PUP w tej sprawie. Wystarczy powiadomić PUP o podjęciu pracy, ale skutecznie... tak żeby informacja dotarła do źródła, a nie ją tylko wysłać jakkolwiek i liczyć, że może dotrze...
trusskawka napisał:
Dziwi mnie to, że nikt na żadnym etapie nie powiedział ze coś jest nie tak, dopiero teraz kiedy się wyrejestrowałam i jestem nieosiągalna.
Bo dopiero teraz wznowiono postępowanie, o czym zostałaś pisemnie powiadomiona na wskazany adres korespondencyjny. Nie obraź się, ale jeśli już chcesz dopatrywać się czyjeś winy w tej sytuacji, to tylko swojej.
 
Powrót
Góra