Potrącenie "hulajnogowicza"

  • Autor wątku Autor wątku skobry
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

skobry

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2012
Odpowiedzi
24
Witam
Potrąciłem "hulajnogowicza". Przejeżdżał pełną petardą po przejściu dla pieszych. Jego wina(potwierdzone przez policję). Nic poważnego jemu osobiście
się nie stało, ja natomiast mam spore szkody samochodu.
Co najlepiej zrobić w takiej sytuacji? Nie ma przecież OC...
 
Zapytaj - może ma OC, a nie wie. Czasami je dokładają do różnych rzeczy swego czasu tauron dokłądał do prądu itp.
 
sekStans napisał:
Zapytaj - może ma OC, a nie wie. Czasami je dokładają do różnych rzeczy swego czasu tauron dokłądał do prądu itp.

Nie ma oc, pozostaje chyba sąd lub dobra wola sprawców...masakra
 
skobry napisał:
Nie ma oc, pozostaje chyba sąd lub dobra wola sprawców...masakra

Generalnie zawsze jest taka droga. Kwestia kwoty jaką rościsz. Próba ugodowa jest zawsze lepsza, a poza tym i tak musisz przez to przejść przed złożeniem pozwu. Jak sprawca się nie poczuje zobowiązany dobrowolnie do naprawy szkody to wówczas sprawa dla sądu.

Warto sprawdzić czy jakiegoś OC w tym zakresie nie ma firma wypożyczająca hulajnogi na swój sprzęt jeśli hulajnoga była wypożyczana.
 
PanGonzo napisał:
Generalnie zawsze jest taka droga. Kwestia kwoty jaką rościsz. Próba ugodowa jest zawsze lepsza, a poza tym i tak musisz przez to przejść przed złożeniem pozwu. Jak sprawca się nie poczuje zobowiązany dobrowolnie do naprawy szkody to wówczas sprawa dla sądu.

Warto sprawdzić czy jakiegoś OC w tym zakresie nie ma firma wypożyczająca hulajnogi na swój sprzęt jeśli hulajnoga była wypożyczana.

Hulajnoga prywatna. Sprawca to małolat. Rodzice nawet wyrażają chęć współpracy. Proponują pokryć koszt naprawy, użyczyć samochód.
Tylko ciężko to ogarnąć żeby miało "ręce i nogi". No i nie uzyskam tego co z ubezpieczalni...
 
A dlaczego nie? Masz prawo do odszkodowania pokrywającego wszelkie szkody - auto zastępcze, utracone dochody, pełna naprawę auta. Różnica tylko taka, że pozwiesz bezpośrednio sprawcę, a nie ubezpieczyciela.
 
Powrót
Góra