G
gosinger
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2007
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
dwa tygodnie temu potrąciłam starszą kobietę. Wyglądało to tak: wyjeżdżałam tyłem z parkingu na ulicę na której z dość daleka nadjeżdżał samochód. Niewątpliwie zrobiłam ten manewr dość szybko, ale samochód nadjężdżający był jeszcze daleko. W tym momencie (dodam, że nie było to na pasach) usłyszałam że w coś "stuknęłam". Zatrzymałam się i zobaczyłam leżącą kobietę, która sama się podniosła i nie doznała prawie żadnych obrażeń ( miała góza na czole, jak stwierdziły badania w szpitalu - nic groźnego). Oczywiście udzieliłam pomocy, wezwałam karetkę i policję. Miałam też świadków, którzy ewidentnie stwierdzili, że kobieta wtargnęła na jezdnię. Ta kobieta rozpoczeła przechodzenie przez jezdnie, kiedy ja już wyjeżdżałam i niestety cały czas miałam ją za słupkami mojego auta, nie miałam możliwości zobaczenia jej, mimo rozglądania. Czy ponoszę winę za to zdarzenie?
dwa tygodnie temu potrąciłam starszą kobietę. Wyglądało to tak: wyjeżdżałam tyłem z parkingu na ulicę na której z dość daleka nadjeżdżał samochód. Niewątpliwie zrobiłam ten manewr dość szybko, ale samochód nadjężdżający był jeszcze daleko. W tym momencie (dodam, że nie było to na pasach) usłyszałam że w coś "stuknęłam". Zatrzymałam się i zobaczyłam leżącą kobietę, która sama się podniosła i nie doznała prawie żadnych obrażeń ( miała góza na czole, jak stwierdziły badania w szpitalu - nic groźnego). Oczywiście udzieliłam pomocy, wezwałam karetkę i policję. Miałam też świadków, którzy ewidentnie stwierdzili, że kobieta wtargnęła na jezdnię. Ta kobieta rozpoczeła przechodzenie przez jezdnie, kiedy ja już wyjeżdżałam i niestety cały czas miałam ją za słupkami mojego auta, nie miałam możliwości zobaczenia jej, mimo rozglądania. Czy ponoszę winę za to zdarzenie?