S
szuruszuru
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2026
- Odpowiedzi
- 6
Dzień dobry, przychodzę z zapytaniem odnośnie sytuacji, która wydarzyła się 21 października, w godzinach około wieczornych, 17 - 18 kiedy było już prawie ciemno. Pracuje jako kierowca/ dostawca, prowadziłem służbowy samochód, wracałem do lokalu i rzekomo potrąciłem psa, nie widziałem żadnego zwierzęcia ani nie poczułem uderzenia czy przejechania. Zdarzenie miało miejsce w centrum miasta. Chwilę po tym jak wróciłem do lokalu, przyszła pani świadek, która poinformowała o tym co się wydarzyło i wyszła. Chcąc sprawdzić gdzie oraz co się stało, jeden z pracowników poszedł we wskazane miejsce po około 15 minutach, ale na miejscu potrącenia nie było nikogo, ani psa, ani innych ludzi. Przez półtora tygodnia nikt się nie zgłaszał czy też nie dzwonił. Wczoraj, tj. 31.10 do lokalu przyszedł właściciel psa ( mnie wtedy nie było w pracy ), domagający się zapłaty za koszta leczenia psa w wysokości 550 złotych, z jego słów wynika że pies nie odniósł dużych obrażeń, przeszedł jedynie zabieg na tylną cześć ciała i z tego co mi przekazano, właściciele nie udali się na wizytę kontrolną po wykonanym zabiegu bo jak Pan stwierdził piesek się dobrze czuje. Dodam, że właściciel w dniu zdarzenia był za granicą, więc pies prawdopodobnie był z jego żoną lub sam, twierdzę tak dlatego, że mój przełożony, który wtedy rozmawiał z właścicielem, poniekąd tak wywnioskował, bo padły słowa, że pies czasem chodzi sam. Chociaż nie jest to pewne i nie chce tego brać jako słowa wypowiedziane, bo jak napisałem nie było mnie wtedy na miejscu. Dodatkowo, co uważam za kluczowe i chyba najistotniejsze w tej sytuacji, PIES BYŁ BEZ SMYCZY - powiedział to jego właściciel. Szukałem też Państwa na Facebooku i jeden post przykuł moją uwagę, na profilu żony właściciela, w którym stwierdza, że pies odnalazł się cały i zdrowy, poprzedni post, prawdopodobnie, w którym zgłasza zaginięcie jest usunięty. Natomiast myślę, że chodzi o innego pieska, ten zaginiony był zwyczajnie większy i poczułbym uderzenie w niego, natomiast uważam, że jest to też jedna z rzeczy na moją obronę, że pieski niestety Państwu uciekają czy też ich nie potrafią dopilnować / nie zapinają ich na spacerze.
Posiadam kontakt do właścicieli oraz weterynarza, natomiast jeszcze nie kontaktowałem się z Państwem, chciałbym wiedzieć na czym stoję oraz jaką postawę przyjąć. Oczywiście, nie stwierdzam, że tej sytuacji nie było, gdyż mógł być to mały piesek, mogłem go nie zauważyć oraz sam jestem posiadaczem psa, więc poniekąd rozumiem szukanie winnego ale w przypadku gdy nie był zapięty, nie był pod kontrolą właściciela czy właściciele mają prawo żądać ode mnie zapłaty? Twierdzą również, że mają świadków tego zdarzenia ale nie wiem czy dysponują twardym dowodem w postaci nagrania czy chociaż zdjęcia z tego momentu.
Posiadam kontakt do właścicieli oraz weterynarza, natomiast jeszcze nie kontaktowałem się z Państwem, chciałbym wiedzieć na czym stoję oraz jaką postawę przyjąć. Oczywiście, nie stwierdzam, że tej sytuacji nie było, gdyż mógł być to mały piesek, mogłem go nie zauważyć oraz sam jestem posiadaczem psa, więc poniekąd rozumiem szukanie winnego ale w przypadku gdy nie był zapięty, nie był pod kontrolą właściciela czy właściciele mają prawo żądać ode mnie zapłaty? Twierdzą również, że mają świadków tego zdarzenia ale nie wiem czy dysponują twardym dowodem w postaci nagrania czy chociaż zdjęcia z tego momentu.