R
RobertMat
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam. Bardzo proszę o poradę w niżej opisanej sprawie.
Potrąciłem dużego psa, który wybiegł pędem z posesji właściciela. Teren zabudowany, nie jechałem szybko. Pies wbiegł na jezdnię z posesji pod auto z lewej strony, uszkadzając przy tym reflektor - zbity i lekko uszkadzając zderzak + wybita szybka kierunkowskazu. Oczywiście było ostre hamowanie.
Zatrzymałem się, za chwilę wyszła właścicielka, pies sam wrócił na posesję. Moim błędem było to, ze nie wezwałem policji, chcący polubownie załatwić sprawę. Mówię, że pies uszkodził auto, pani pyta ile chcę pieniędzy, ja mówię, że poszukam części to jej dam znać ile. Pani daje mi swój numer telefonu.
Wymieniłem reflektor, szukam na internecie kierunkowskazu itp. (autko niechodliwe). Znając już cenę, dzwonię po 3 dniach do Pani, a ona z podniesionym głosem, że nie zgadza się, że weterynarz już 200 zł skasował, i że to ja jestem winny, za szybko jechałem, że mam nie sprawne auto i że nie będzie ze mną rozmawiać i wyśle mi numer do swojego męża. Dostaję numer, dzwonię. Pan Nie chce się zgodzić, straszy mnie adwokatem, potem dostałem dwa smsy z groźbą i obrazą, po czym pisze jeszcze, że byłem nie trzeźwy i uciekłem z miejsca wypadku.
A przecież ta pani dała mi kartkę z numerem, telefonu. Jeszcze normalnie ze mną rozmawiała. Jeszcze pytała czy wiem gdzie jest weterynarz. Pozbierałem szkło z rozbitego reflektora i odjechałem. Oskarża mnie o ucieczkę z miejsca wypadku!?
Sprawę po fakcie chcę zgłosić na policję, czy mam szanse na rozwiązanie tejże sprawy i zwrot kosztów naprawy?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Potrąciłem dużego psa, który wybiegł pędem z posesji właściciela. Teren zabudowany, nie jechałem szybko. Pies wbiegł na jezdnię z posesji pod auto z lewej strony, uszkadzając przy tym reflektor - zbity i lekko uszkadzając zderzak + wybita szybka kierunkowskazu. Oczywiście było ostre hamowanie.
Zatrzymałem się, za chwilę wyszła właścicielka, pies sam wrócił na posesję. Moim błędem było to, ze nie wezwałem policji, chcący polubownie załatwić sprawę. Mówię, że pies uszkodził auto, pani pyta ile chcę pieniędzy, ja mówię, że poszukam części to jej dam znać ile. Pani daje mi swój numer telefonu.
Wymieniłem reflektor, szukam na internecie kierunkowskazu itp. (autko niechodliwe). Znając już cenę, dzwonię po 3 dniach do Pani, a ona z podniesionym głosem, że nie zgadza się, że weterynarz już 200 zł skasował, i że to ja jestem winny, za szybko jechałem, że mam nie sprawne auto i że nie będzie ze mną rozmawiać i wyśle mi numer do swojego męża. Dostaję numer, dzwonię. Pan Nie chce się zgodzić, straszy mnie adwokatem, potem dostałem dwa smsy z groźbą i obrazą, po czym pisze jeszcze, że byłem nie trzeźwy i uciekłem z miejsca wypadku.
A przecież ta pani dała mi kartkę z numerem, telefonu. Jeszcze normalnie ze mną rozmawiała. Jeszcze pytała czy wiem gdzie jest weterynarz. Pozbierałem szkło z rozbitego reflektora i odjechałem. Oskarża mnie o ucieczkę z miejsca wypadku!?
Sprawę po fakcie chcę zgłosić na policję, czy mam szanse na rozwiązanie tejże sprawy i zwrot kosztów naprawy?
Z góry dziękuję za odpowiedź.