R
riidere
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2014
- Odpowiedzi
- 1
witam. zdarzylo mi sie "potracenie " pieszego. sytuacja wygladala nastepujaco. podjechalam pod skrzyzowanie ok godz 23. dalam kierunkowskaz, skrecalam w lewo. przepuscilam samochod jadacy prosto, po czym zaczelam skrecac. nagle od mojej prawej strony wtargnela mi na droge kobieta, nie biegla, lecz robila to juz prawie, rozmawiala przez telefon, glowe miala spuszczona w dol. zaczelam hamowac, wiadomo, szok, czas na odruch, kobieta szczesliwie ominieta, chodz ledwo. torebka uszkodzila mi lusterko lewe, kobieta zdarzyla dojsc/dobiec na 2 str mojego auta. zaznaczam, ze nie przechodzilaa na pasach, kotre byly niedaleko, ok 10m. zatrzymalam sie, zapytalam cwszystko dobrze, wyzwala mnie i poszla. w szoku przejechalam ok 20m, by nie stac przy skrzyzowaniu. stanelam by ochlonac, po czasie pokazal sie jej chlopak, wezwal policje. dziewczynie nic nie bylo. policja stwierdzila jej wine, ona nie przyjela mandatu. czekalismy na technika, byl, pojechal. na koniec policja stwierdzila nagle, ze w sumie to oni nie wiedza kto jest winny. powiedzieli, ze to sie wyjasni, podziekowali i odjechali. jaka jest Panstwa opinia na ten temat, ja juz nie wiem co myslec...