A
Alrz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2013
- Odpowiedzi
- 16
Witam,
sytuacja mojej żony wygląda mniej więcej tak.
Parę lat temu komornik zajął jej konto w jednym z banków. Zajęcie było wprawdzie niesłuszne ale komornik nie przesłał do banku informacji o odblokowaniu konta.
Bank przez cały okres naliczał opłatę za prowadzenie konta i jakieś odsetki. I tutaj zaczyna się cały cyrk. Bank przesłał informację na błędny (stary adres). Żona dowiedziała się od komornika, że już rozpatruje jakąś sprawę z banku przeciwko niej. Dowiedziała się przypadkiem przy okazji innej sprawy.
Żona udała się do banku, żeby wyjaśnić sytuację. Okazało się, ze zadłużenia jest prawie 5000 zł. Oczywiście należność należy zapłacić, bo jest słuszna i żona podpisała ugodę z bankiem na początku Listopada 2013. Miała płacić przez 10 miesięcy po 500 zł. i raty były spłacane
Ale....
W grudniu bank przesłał informację do komornika aby zajął wynagrodzenie żony ale do nas już nie przesłał stosownej informacji. Wynagrodzenia za grudzień nie otrzymaliśmy. Natomiast w banku zapadła wielka afera. Ponieważ w ich systemie nie ma żadnej informacji o jakichkolwiek pismach do żony(potwierdził to pracownik banku) oraz jest informacja o zawartej ugodzie i wpłaconych ratach ale pomimo tego zajęcie konta.
Od ok. 2 tygodni bank dzwoni do nas codziennie i bardzo przeprasza za zaistniała sytuację i prosi o kolejny dzień na zaproponowanie jakiegoś rozwiązania.
I tutaj rodzi się moje pytanie, bank gra trochę na zwłokę i potrzebujemy konkretnego argumentu. Wiem że takie sprawy mozna zgłosić do KNF'u ale zastanawialiśmy się nad jakimś pismem przed procesowym.
Warto dodać, że żona jest w 8 miesiącu ciąży.
Jakieś propozycję?
sytuacja mojej żony wygląda mniej więcej tak.
Parę lat temu komornik zajął jej konto w jednym z banków. Zajęcie było wprawdzie niesłuszne ale komornik nie przesłał do banku informacji o odblokowaniu konta.
Bank przez cały okres naliczał opłatę za prowadzenie konta i jakieś odsetki. I tutaj zaczyna się cały cyrk. Bank przesłał informację na błędny (stary adres). Żona dowiedziała się od komornika, że już rozpatruje jakąś sprawę z banku przeciwko niej. Dowiedziała się przypadkiem przy okazji innej sprawy.
Żona udała się do banku, żeby wyjaśnić sytuację. Okazało się, ze zadłużenia jest prawie 5000 zł. Oczywiście należność należy zapłacić, bo jest słuszna i żona podpisała ugodę z bankiem na początku Listopada 2013. Miała płacić przez 10 miesięcy po 500 zł. i raty były spłacane
Ale....
W grudniu bank przesłał informację do komornika aby zajął wynagrodzenie żony ale do nas już nie przesłał stosownej informacji. Wynagrodzenia za grudzień nie otrzymaliśmy. Natomiast w banku zapadła wielka afera. Ponieważ w ich systemie nie ma żadnej informacji o jakichkolwiek pismach do żony(potwierdził to pracownik banku) oraz jest informacja o zawartej ugodzie i wpłaconych ratach ale pomimo tego zajęcie konta.
Od ok. 2 tygodni bank dzwoni do nas codziennie i bardzo przeprasza za zaistniała sytuację i prosi o kolejny dzień na zaproponowanie jakiegoś rozwiązania.
I tutaj rodzi się moje pytanie, bank gra trochę na zwłokę i potrzebujemy konkretnego argumentu. Wiem że takie sprawy mozna zgłosić do KNF'u ale zastanawialiśmy się nad jakimś pismem przed procesowym.
Warto dodać, że żona jest w 8 miesiącu ciąży.
Jakieś propozycję?