M
mitrossa
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2010
- Odpowiedzi
- 4
Witam wszystkich i proszę o małą radę.
Stworzyłem kilka stron dla jednego z prezesów firmy w której pracuję, za śmieszne pieniądze których de facto nie otrzymałem. Strony funkcjonują w Internecie a owy prezes obiecał w zamian załatwić inne zlecenia na których niby miałem zarobić (umowa słowna).
Oczywiście po kilku latach nie otrzymałem wynagrodzenia. Upominanie się zazwyczaj kończyło się, Młody nie teraz... itp. Strach było upominać się o swoje bo jest prezesem w innej firmie w której pracuję jako informatyk, ale w końcu upomniałem się ostatecznie o swoje. Mój prawnik twierdzi że: prawa autorskie mogą być przenoszone tylko i wyłącznie formalną drogą pisemną i spłatę mam praktycznie w kieszeni.
Więc skasowałem jedną ze stron, i napisałem pismo że nie wyrażam zgody na emisję i rozpowszechnianie stron które wyszły spod mojej ręki z żądaniem natychmiastowego skasowania pozostałych i co się okazało! strona następnego dnia powróciła na serwer, mi odebrano dostęp i odpisano co następuje:
Jesteś zatrudniony na etacie i nie masz żadnych praw majątkowych do wykonywanych prac. Nie ma przy tym znaczenia, czy treść projektowanej strony dotyczy T...., P... czy D....., bo te kwestie regulowane są stosownymi umowami pomiędzy T..... i współpracującymi z nim podmiotami. Wynika z tego, że przedwczorajsze, niemożliwe do usprawiedliwienia działanie było zniszczeniem własności firmowej i ewentualne roszczenia mogą być w związku z tym kierowane wyłącznie do Ciebie, za nie przez Ciebie.
Człowiek który nie zapłacił mi za moją ciężką pracę, nie wywiązał się z umowy ( a miałem go za człowieka honoru jako byłego znajomego ) chce przejąć moją własność jednocześnie dając mi "kopa" za karę upomnienia się o swoją własność.
W firmie T... w której pracuję na etacie, nigdy nikt nie wiedział że tworzę jakieś strony dla jednego z prezesów.
Pytanie co mam w takim wypadku począć i jak walczyć o swoje???
Dodam że firma w której pracuje nigdy nie zajmowała się obsługą informatyczną innych firm, do niedawna nie posiadała również takiego oprogramowania. Moja umowa nie zawiera formułki o zbyciu praw autorskich a spoób w który owy prezes chce mnie załatwić jest poprostu oszustwem i przywłaszczeniem.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
M.
Stworzyłem kilka stron dla jednego z prezesów firmy w której pracuję, za śmieszne pieniądze których de facto nie otrzymałem. Strony funkcjonują w Internecie a owy prezes obiecał w zamian załatwić inne zlecenia na których niby miałem zarobić (umowa słowna).
Oczywiście po kilku latach nie otrzymałem wynagrodzenia. Upominanie się zazwyczaj kończyło się, Młody nie teraz... itp. Strach było upominać się o swoje bo jest prezesem w innej firmie w której pracuję jako informatyk, ale w końcu upomniałem się ostatecznie o swoje. Mój prawnik twierdzi że: prawa autorskie mogą być przenoszone tylko i wyłącznie formalną drogą pisemną i spłatę mam praktycznie w kieszeni.
Więc skasowałem jedną ze stron, i napisałem pismo że nie wyrażam zgody na emisję i rozpowszechnianie stron które wyszły spod mojej ręki z żądaniem natychmiastowego skasowania pozostałych i co się okazało! strona następnego dnia powróciła na serwer, mi odebrano dostęp i odpisano co następuje:
Jesteś zatrudniony na etacie i nie masz żadnych praw majątkowych do wykonywanych prac. Nie ma przy tym znaczenia, czy treść projektowanej strony dotyczy T...., P... czy D....., bo te kwestie regulowane są stosownymi umowami pomiędzy T..... i współpracującymi z nim podmiotami. Wynika z tego, że przedwczorajsze, niemożliwe do usprawiedliwienia działanie było zniszczeniem własności firmowej i ewentualne roszczenia mogą być w związku z tym kierowane wyłącznie do Ciebie, za nie przez Ciebie.
Człowiek który nie zapłacił mi za moją ciężką pracę, nie wywiązał się z umowy ( a miałem go za człowieka honoru jako byłego znajomego ) chce przejąć moją własność jednocześnie dając mi "kopa" za karę upomnienia się o swoją własność.
W firmie T... w której pracuję na etacie, nigdy nikt nie wiedział że tworzę jakieś strony dla jednego z prezesów.
Pytanie co mam w takim wypadku począć i jak walczyć o swoje???
Dodam że firma w której pracuje nigdy nie zajmowała się obsługą informatyczną innych firm, do niedawna nie posiadała również takiego oprogramowania. Moja umowa nie zawiera formułki o zbyciu praw autorskich a spoób w który owy prezes chce mnie załatwić jest poprostu oszustwem i przywłaszczeniem.
Z góry dziękuję za odpowiedź.
M.