X
xbazzz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2011
- Odpowiedzi
- 13
witam, waham się co zrobić ( lub czy w ogóle coś zrobić ) z pewną sprawą. proszę o wasze zdanie...
mam 22 lata, pracowałem w Niemczech za pośrednictwem polskiej firmy z Gdyni
od stycznia 2010 do maja 2010, oraz drugi raz na innym kontrakcie z tej samej firmy od października 2010 do końca września 2011
gdybym chciał opisać wszystkie sytuacje jakie można było tam przeżyć, związane z patologią którą ta firma zatrudniała lub samymi warunkami pracy, mogłoby nie starczyć mi czasu.
założyłem ten temat ponieważ kilku moich kolegów z pracy którzy także zrezygnowali bądź im podziękowano, planuje oddać sprawę do sądu licząc na odszkodowanie i ogólne "udupenie" firmy i nie wiem czy także mogę coś z tym zrobić.
głównie wzburzyła mną wyssaną z palca ilość dni urlopu bezpłatnego jaki mam wpisany przez pracodawcę w świadectwie pracy, w każdym miesiącu mam go wpisane conajmniej 15 dni.. a na świadectwie pracy na ponad rok dosyć nieładnie to wygląda, jeśli pomyśleć że ponad 2 tygodnie każdego miesiąca przesiedziałem w domu.
odnośnie urlopu co miesiąc przed odebraniem wypłaty KTÓRĄ ODBIERAŁO SIĘ CZASEM PO PONAD MIESIĄCU ( pieniądze za maj - w połowie czerwca itd) musieliśmy podpisywać dodatkowo świstki ze ubiegalismy sie o ten urlop, a takze ze nie mamy żadnych roszczeń co do wypłat czy działania firmy...
oczywiście kto nie podpisał, albo nie dostał kasy, albo mógł się pakować i jechać do domu, czyli na pewno nie było to dobrowolne działanie z naszej strony...
swoją drogą o ilości zarobionej kasy dowiadywaliśmy się w dniu wypłaty, bo prędzej nikt nam nie był w stanie powiedzieć ile nam wyszło za tamten miesiąc.
nawet w umowie nie było określone nic konkretnie, chociaż umowę polską dostaliśmy do podpisania i zaraz pracodawca ją zabierał z powrotem, nie było nawet czasu jej przeczytać. Dla siebie dostawaliśmy jedynie aneks do umowy co było tez absurdem według mnie.
firma rzekomo rozliczała nas w kraju jakbyśmy pracowali tu za 1600 zl na cały etat. chociaż nie znam się i nie potrafię stwierdzić czy odprowadzali nam cokolwiek przez ten urlop bezpłatny..
oczywiście mamy jeszcze sporo do zarzucenia temu pracodawcy, jak brak dodatków za pracę w szkodliwych warunkach ( sortownia odpadów wtórnych ), czy brak dostępu do kart ubezpieczeń czy kart zdrowia, nie wiem jak to się tam dokładnie nazywało..
i także nie wiem czy nie należał się nam zwrot podatku skoro pracowaliśmy za granicą ?
bardzo proszę o Wasze zdanie, czy warto zgłosić te naruszenia gdziekolwiek i czy gra warta jest w ogóle zachodu, czy to tylko strata czasu,
w razie wątpliwości chętnie odpowiem. dziękuje i pozdrawiam
mam 22 lata, pracowałem w Niemczech za pośrednictwem polskiej firmy z Gdyni
od stycznia 2010 do maja 2010, oraz drugi raz na innym kontrakcie z tej samej firmy od października 2010 do końca września 2011
gdybym chciał opisać wszystkie sytuacje jakie można było tam przeżyć, związane z patologią którą ta firma zatrudniała lub samymi warunkami pracy, mogłoby nie starczyć mi czasu.
założyłem ten temat ponieważ kilku moich kolegów z pracy którzy także zrezygnowali bądź im podziękowano, planuje oddać sprawę do sądu licząc na odszkodowanie i ogólne "udupenie" firmy i nie wiem czy także mogę coś z tym zrobić.
głównie wzburzyła mną wyssaną z palca ilość dni urlopu bezpłatnego jaki mam wpisany przez pracodawcę w świadectwie pracy, w każdym miesiącu mam go wpisane conajmniej 15 dni.. a na świadectwie pracy na ponad rok dosyć nieładnie to wygląda, jeśli pomyśleć że ponad 2 tygodnie każdego miesiąca przesiedziałem w domu.
odnośnie urlopu co miesiąc przed odebraniem wypłaty KTÓRĄ ODBIERAŁO SIĘ CZASEM PO PONAD MIESIĄCU ( pieniądze za maj - w połowie czerwca itd) musieliśmy podpisywać dodatkowo świstki ze ubiegalismy sie o ten urlop, a takze ze nie mamy żadnych roszczeń co do wypłat czy działania firmy...
oczywiście kto nie podpisał, albo nie dostał kasy, albo mógł się pakować i jechać do domu, czyli na pewno nie było to dobrowolne działanie z naszej strony...
swoją drogą o ilości zarobionej kasy dowiadywaliśmy się w dniu wypłaty, bo prędzej nikt nam nie był w stanie powiedzieć ile nam wyszło za tamten miesiąc.
nawet w umowie nie było określone nic konkretnie, chociaż umowę polską dostaliśmy do podpisania i zaraz pracodawca ją zabierał z powrotem, nie było nawet czasu jej przeczytać. Dla siebie dostawaliśmy jedynie aneks do umowy co było tez absurdem według mnie.
firma rzekomo rozliczała nas w kraju jakbyśmy pracowali tu za 1600 zl na cały etat. chociaż nie znam się i nie potrafię stwierdzić czy odprowadzali nam cokolwiek przez ten urlop bezpłatny..
oczywiście mamy jeszcze sporo do zarzucenia temu pracodawcy, jak brak dodatków za pracę w szkodliwych warunkach ( sortownia odpadów wtórnych ), czy brak dostępu do kart ubezpieczeń czy kart zdrowia, nie wiem jak to się tam dokładnie nazywało..
i także nie wiem czy nie należał się nam zwrot podatku skoro pracowaliśmy za granicą ?
bardzo proszę o Wasze zdanie, czy warto zgłosić te naruszenia gdziekolwiek i czy gra warta jest w ogóle zachodu, czy to tylko strata czasu,
w razie wątpliwości chętnie odpowiem. dziękuje i pozdrawiam