Praca za granicą... inna umowa niż oferta...

  • Autor wątku Autor wątku Pig
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

Pig

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2005
Odpowiedzi
6
Witam wszystkich :)
Miałem w tym roku dość przykre doświadczenie związane z wyjazdem do pracy za granicą... Skorzystałem z ogłoszenia w internecie, potem była rozmowa o pracę przez skype. Wszystko ustalane było w mailach, telefonicznie, i pisząc na skype... wszystkie te rozmowy op0rócz telefonicznych sobie zachowałem...
Po przyjeździe firma nie wywiązała się z tego co oferowała...
Od ustaleń typu że ktoś nas odbierze z lotniska, ze mieszkanie będzie gotowe itp... przez zwroty kosztów za bilety itp.... aż po warunki pracy: tzn umowa która nam dali do podpisania zawierała inne warunki jeśli chodzi o wynagrodzenie oraz czas pracy (i nie tylko) niż te które nam oferowano, również opłaty za mieszkanie były wyższe niż ustalane wcześniej... Zresztą czas pracy przekraczał wszelkie normy bo było to 12h/6dni w tygodniu i w umowie należało się na to zgodzić...
Umowy nie podpisaliśmy i wróciliśmy do kraju...
Całą sytuację opisałem na stronie www (http://www.danbar.info):
a dokładny adres do opisu co się wydarzyło jest poniżej:
http://w3.tyszkiewicz.edu.pl/~filakomik/Danbar/plletter.htm

Co więcej po pewnym czasie istnienia strony miałem telefon od firmy Danbar, w którym firma zaoferowała że zwróci mi 50% kosztów przelotu i transportu związanego z tym ze nie odebrali nas z lotniska itp i ze przepraszają itp... ale pod warunkiem że usunę stronę i podpiszę że nie mam powodów do roszczeń i nie będę niczego więcej publikował...

Dla mnie postępowanie tej firmy jest na pewno nie zgodne z prawem moralnym, a na forum chciałem zapytać ja się ono ma do prawa Polskiego, prawa Unii, i prawa w U.K.???
 
Czy podpisaliscie jakas umowe przed wyjazdem z kraju?

Bardzo ciezko bedzie wam odzyskac stracone pieniadze
Musielibyscie zalatwiac wszystko w uk najlepiej przez Citizens Advice Bureau

PS warunki przedstawionego kontraktu w uk sa absurdalne :wink:
Nie wydaje mi sie aby to byla normalna firma.
 
niestety nie ;)

Niestety z powodu naszej naiwności jedyne co podpisaliśmy przed wyjazdem to application form... (http://w3.tyszkiewicz.edu.pl/~filakomik/Danbar/documents/application form.doc).
Wszystko działo się szybko... nasza pierwsza rozmowa była we wtorek, a w sobotę byliśmy już w Londynie...
Ja kupowałem bilety, potem jechałem do dziewczyny, która jeszcze kończyła sesję... w wolnym czasie gadałem z Kristiną na czacie o szczegółach... Cóż widocznie jestem zbyt łatwowierny... teraz wiem że najpierw trzeba poprosić o przysłanie umowy na maila ;)

[cytat:1rp9rtzi]PS warunki przedstawionego kontraktu w uk sa absurdalne Oczko
Nie wydaje mi sie aby to byla normalna firma.[/cytat:1rp9rtzi]

--> Właściwie mimo wszystkich przygód w UK dopiero po przeczytaniu kontraktu zdecydowaliśmy się wrócić do Polski :) próbowali nam wmówić że to jest standardowy kontrakt, niezależny od nich...
Na jednym z forów (http://www.cvonline.pl/forum/forum.php?fd=3&action=view&thread_id=728) na których postanowiłem rozpocząć temat Danbar w związku z ogłoszeniem w serwisie pojawili się twardzi obrońcy tej firmy... (nie wiem czy ludzie z danbar po prostu tego nie piszą ??). Dlatego też Twoja opinia na temat kontraktu jest dla mnie budująca ;) Jesteś kolejną już osobą siedząca w temacie, która tak uważa i dzięki temu nie czuję się nienormalny...

ps. a do: Citizens Advice Bureau napiszę... nawet jak się nie da nic załatwić to niech przynajmniej wiedzą o procederze ;)
 
Z tego co sie zorietowalam to firma zajmuje sie dystrybucja towaru na zasadzie akwizycji. Bardzo dobrze,ze nie uwierzyles w te brednie o standardowej umowie - ta umowa byla bardzo dobrze przygotowane abys nie mogl jej podwazyc jesli chodzi o naruszenie prawa pracy w uk. Podpisujac taka umowe zgadzasz sie na wszystkie ich warunki odcinajac sobie prawa roszczen np. za nadgodziny.
Ci ludzie , ktorzy pisza na forum, ktore podalec pisza brednie
<<2 miesiace pracy i moge sie w Polsce, na moich studiach w Waw utrzymac przez caly rok :-)>> mieszkam od kilku lat w UK i wiem, ze przez 2 miesiace >>nikt tu nie zarobi na rok czesnego - no chyba,ze jej praca polegala na skutecznym naganianiu ludzi do parcy :what:
Zadna sznujaca sie firma nie postepuje w taki sposob
po pierwsze nie prowadzi negocjacji przez czaty tylko po przeczytaniu cv dzwonia aby upewnic sie w poziomie jezyka kandydata, wszystkie warunki przesylaja we wstepnej umowie, ktora zawiera:
 
Dane pracodawcy
Period of Employment
Job Specifics
Remuneration ( czyli stawki za godziny pracy z uwzglednieniem weekendow oraz dni swiatecznych)
Conditions Of Employment – Performance Standards
Hours of Work & Flexible Working
Breaks Between Shifts
i mozna by tak jeszcze dlugo no i oczywiscie w zalaczniku do umowy powinno byc wszystko to co proponuja dodatkowo np. ze ktos odbierze was z lotniska ile i za co kto placi. zakwaterowanie kto zalatwia i na jakich warunkach oraz wyposazenie, ewentualnie depozyty.
i eszcze jedno co mnie zainteresowalo w ich ogloszeniu
<<Doświadczenie nie jest konieczne, ponieważ dla naszych pracowników przewidujemy przeprowadzenie szkoleń. Wymagana jest jedynie podstawowa znajomość języka angielskiego.>>

Jak w takiej pracy nie jest potrzebne doswiadczenie i jezyk - przeciez bedzie prowadzona sprzedaz wiec jak dogadac sie z potencjalnym klientem w uk??

oraz <<wynagrodzenie wypłacane w najmocniejszej walucie na świecie>> tego to juz wogole nie rozumiem a gdzie stawki :?:
 
[cytat:3p55q038]Jak w takiej pracy nie jest potrzebne doswiadczenie i jezyk - przeciez bedzie prowadzona sprzedaz wiec jak dogadac sie z potencjalnym klientem w uk?? [/cytat:3p55q038]
Pytałem o to na miejscu ;) szczególnie o angielski... bo na 3dniowym szkoleniu (którego i tak w rzeczywistości nie ma, ale o tym dowiedziałem sie później) możesz się dowiedzieć o tym jak sprzedawać, ale na pewno nie nauczysz się angielskiego... odpowiedź??
- "You are friendly, good looking, know the sales speach, people trust You and You can sell..."
Moim zdaniem im jest na rękę to że pracownik nie zna angielskiego - wtedy nie zrozumie umowy i pewnie ją podpisze ;) A klienci?? może kupują z litości ;) co ich to obchodzi... ich interesuje tylko sprzedaż ;)

[cytat:3p55q038]wynagrodzenie wypłacane w najmocniejszej walucie na świecie[/cytat:3p55q038]
--> w ogłoszeniu napisane jest 30 funtów na dzień + 14% prowizji... można tez wybrać opcję 20% prowizji bez stawki podstawowej ;)
Jednak na miejscu dowiedziałem się że żeby dostać stawkę podstawową musisz mieć sprzedaż powyżej 200 funtów inaczej nie dostaniesz nic - czyli nie ma stawki podstawowej :) a jak się tak zdarzy 3 razy z rzędu to i tak wylecisz ;)
W umowie napisane jest że stawka może się zmienić "from time to time" ;)
A załącznik wg którego nam miała być wypłacana wypłata ( http://w3.tyszkiewicz.edu.pl/~filakomik/Danbar/documents/Umowy/IMG_1608_exposure.JPG)
zawiera tabelkę z której nic nie wynika ;) (2 kolumny takie same a 3 inna hmm ktoś to rozumie?? czy ja jestem jakiś ograniczony??).

A co do tych biur... to niestety jestem w Polsce?? a tam każde biuro ma swój region nie bardzo wiem z którym się kontaktować??? poza tym nie zawsze jest mail :) a raczej w najbliższym czasie się do U.K. nie wybieram :)
 
dzięki ;)

Dzięki za informacje :)
Napisałem maile do tych organizacji ;)

A co do działań Danbar to próbują namawiać adminów do usuwania informacji o tym co nam sie przydarzyło...
Informacja się dość szybko rozprzestrzenia o czym świadczy rosnąca ilość wejść na moją stronę (i są to wejścia z wielu krajów nie tylko z Polski), oraz dyskusje na forach zagranicznych jak np to Rumuńskie: http://www.romani-online.co.uk/forum/index.php/topic,1355.0.html
na którym admin zamieścił maila którego dostał od Kristiny z Danbar...
Mam tez informacje że próbowali przekonać admina konta na którym jest moja strona do jej usunięcia :) (nawet jak by jakimś cudem go przekonali to przecież mam kopie dla mnie to jest 15 minut dać ją gdzieś indziej, więc takie działania są daremne ;)
Strona ma 5 wynik na yahoo.com, czyli wyższy niż jakakolwiek strona firmy Danbar ;) gooogle ją chwilowo zgubił z powodu problemów z serwerem, ale zamierzam przenieść ją na pewniejszy server home.pl ;) także myślę że i tam będzie wyżej niż strona Danbar ;) (zresztą obiecałem to sobie kiedy zdecydowałem się wrócić do kraju ;)

Może w końcu Danbar zrozumie, że niestety, ale nie trafili na frajera, a czas gra tylko na ich niekorzyść i że powinni rozwiązać tą sprawę w sposób uczciwy, bez targów zastraszania itd... po prostu przeprosić i zwrócić koszty... wtedy ja na stronie umieścił bym ich wyjaśnienie i informację o tym że doszliśmy do porozumienia, poza tym odpuścił bym sobie komentowanie ich ogłoszeń, bo mam ciekawsze zajęcia :) przecież to czego ja chcę to jest dzienny obrót jednego ich pracownika (z tego co mówią), a oni się ze mną targują o to że autobus w Newcastle nie kosztuje 3 funty, tylko 1 :) (hmmm widocznie przepłaciłem bo kopia paragonu jest na stronie)...

pozdrawiam ;)
 
Firma zdecydowała się zwrócić nam nasze koszty transportu do i w UK w zamian za usunięcie strony http://www.danbar.info i zobowiązanie się z mojej strony że nie będę nic więcej publikował w związku z ta sprawą ;)
Dodatkowo zobowiązałem się wyjaśnić na forach że sprawa została zamknięta ;) więc wyjaśniam :)

Dziękuję wszystkim za wszelkie formy pomocy w tej sprawie :)

ps. Oczywiście bilety to nie wszystkie koszty związane z wyjazdem (w dodatku funt potaniał) ale nie chciałem żeby moja walka z firmą była odebrana jako forma wyłudzania pieniędzy... dlatego uznałem że taka rekompensata będzie wystarczająca ;)
 
Powrót
Góra