B
BBQ
Użytkownik
- Dołączył
- 06.2016
- Odpowiedzi
- 68
Witam,
Pracuję na kolei jako maszynista, w dniu 08.09 miałem zacząć pracę o godzinie 06:30, mniej - więcej przed godziną 2gą w nocy obudziłem się z ostrym bólem brzucha i objawami zatrucia pokarmowego, o godzinie 03:22 zadzwoniłem do dyspozytora firmy z informacją że nie jestem w stanie przyjść do pracy z powodu problemów żołądkowych i proszę o wstawienie urlopu na żądanie który zostanie później zamieniony na L4 jeśli lekarz mi da L4. Na to dyspozytor wściekł się i stwierdził, że jestem niepoważny głosząc mu to w środku nocy bo gdzie on znajdzie teraz zastępstwo na zmianę którą mam zacząć za 3 godziny. Powiedziałem że rozumiem go ale to niespodziewana niedyspozycyjność, jeszcze wieczorem wszystko było w porządku, nie mogłem tego przewidzieć. Powiedział że najprawdopodobniej nie będzie w stanie nikogo znaleźć i pociąg zostanie odwołany (finalnie ściągnęli zmiennika z innego zakładu - oddziału przewoźnika) i żebym liczył się z surowymi konsekwencjami.
Po kilkudniowym L4 i powrocie do firmy otrzymałem wezwanie do złożenia wyjaśnień na okoliczność mojej niedyspozycyjności, napisałem tam jak było i nałożono na mnie karę w postaci utraty 70% premii regulaminowej, muszę dodać że premia regulaminowa nie jest obcinana za brak nieplanowanych nieobecności, zostałem po prostu ukarany w efekcie wszczęcia przez firmę postępowania wyjaśniającego w mojej sprawie.
Czy coś takiego jest legalne? Czy powinienem iść z bólem brzucha, bólem mięśni, ogólnym osłabieniem i dreszczami do pracy? Ja oceniłem że nie powinienem a nawet nie wolno mi bo odpowiadam przede wszystkim za bezpieczeństwo ludzi i to nie tylko tych których wiozę ale też dojeżdżam do pracy autem, w mojej ocenie pójście do pracy byłoby ogromną nieodpowiedzialnością z mojej strony a mimo to zostałem ukarany bo "za późno zgłosiłem". To był problem którego nie byłem w stanie przewidzieć wcześniej, niespodziewana niedyspozycyjność a firma potraktowała mnie tak jakbym zrobił to specjalnie, ostatnim razem na L4 byłem w 2020 roku na covid i zostałem potraktowany w taki sposób....
Proszę o poradę, mam prawo do odwołania ale zastanawiam się czy ma to sens, przełożony poinformował mnie że te 70% to i tak niedużo bo mogła być utrata całej premii i to przez kilka miesięcy, mam wrażenie że powiedział mi to sugerując że odwołanie tylko mi zaszkodzi...
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam
Pracuję na kolei jako maszynista, w dniu 08.09 miałem zacząć pracę o godzinie 06:30, mniej - więcej przed godziną 2gą w nocy obudziłem się z ostrym bólem brzucha i objawami zatrucia pokarmowego, o godzinie 03:22 zadzwoniłem do dyspozytora firmy z informacją że nie jestem w stanie przyjść do pracy z powodu problemów żołądkowych i proszę o wstawienie urlopu na żądanie który zostanie później zamieniony na L4 jeśli lekarz mi da L4. Na to dyspozytor wściekł się i stwierdził, że jestem niepoważny głosząc mu to w środku nocy bo gdzie on znajdzie teraz zastępstwo na zmianę którą mam zacząć za 3 godziny. Powiedziałem że rozumiem go ale to niespodziewana niedyspozycyjność, jeszcze wieczorem wszystko było w porządku, nie mogłem tego przewidzieć. Powiedział że najprawdopodobniej nie będzie w stanie nikogo znaleźć i pociąg zostanie odwołany (finalnie ściągnęli zmiennika z innego zakładu - oddziału przewoźnika) i żebym liczył się z surowymi konsekwencjami.
Po kilkudniowym L4 i powrocie do firmy otrzymałem wezwanie do złożenia wyjaśnień na okoliczność mojej niedyspozycyjności, napisałem tam jak było i nałożono na mnie karę w postaci utraty 70% premii regulaminowej, muszę dodać że premia regulaminowa nie jest obcinana za brak nieplanowanych nieobecności, zostałem po prostu ukarany w efekcie wszczęcia przez firmę postępowania wyjaśniającego w mojej sprawie.
Czy coś takiego jest legalne? Czy powinienem iść z bólem brzucha, bólem mięśni, ogólnym osłabieniem i dreszczami do pracy? Ja oceniłem że nie powinienem a nawet nie wolno mi bo odpowiadam przede wszystkim za bezpieczeństwo ludzi i to nie tylko tych których wiozę ale też dojeżdżam do pracy autem, w mojej ocenie pójście do pracy byłoby ogromną nieodpowiedzialnością z mojej strony a mimo to zostałem ukarany bo "za późno zgłosiłem". To był problem którego nie byłem w stanie przewidzieć wcześniej, niespodziewana niedyspozycyjność a firma potraktowała mnie tak jakbym zrobił to specjalnie, ostatnim razem na L4 byłem w 2020 roku na covid i zostałem potraktowany w taki sposób....
Proszę o poradę, mam prawo do odwołania ale zastanawiam się czy ma to sens, przełożony poinformował mnie że te 70% to i tak niedużo bo mogła być utrata całej premii i to przez kilka miesięcy, mam wrażenie że powiedział mi to sugerując że odwołanie tylko mi zaszkodzi...
Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam