K
krolczyns
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam wszystkich bardzo serdecznie
.
Mam olbrzymi problem z moim byłym szefem, a więc przejdę do tematu.
W na początku kwietnia otrzymałem ofertę pracy jako kierowca bezpośrednio u pracodawcy ( Staruszek, Polak 26lat w DE ). Pracowałem w okresie od 12.04 do 10.07. Okres rozliczeniowy 20-go następnego miesiąca za miesiąc poprzedni. Czyli na miejscu otrzymałem 2 wynagrodzenia. 20 lipca będąc już w Polsce powinienem otrzymać pełną wypłatę za czerwiec dokładnie 1470EUR. Po paru dniach dzwonienia dogadałem się z szefem, że wyśle tylko część, ponieważ koleś na którego trasach jeździ wysłał mu tylko część faktury przez pobyt w szpitalu i nieład ( co jest prawdą ). 28 lipca otrzymałem sms z jakiejś bramki info "wysłałem wam po 800 euro reszta w przyszłym tygodniu" (po miesiącu sciągłem sąsiada na robote, o czym napiszę w dalszej części) 29 lipca były już na koncie. Od tamtego momentu rozmawiałem z kolesiem raz było to oklolo 3 tygodni temu. Powiedział że w następnym tygodniu wyśle, z powodu iż ma zablokowane konto (co jest prawdą) przez nieszczęsną kolizje mojego sąsiada (dostał strzał w tył na pasie do nawrotki, a policja stwierdziła jego wine po zeznaniach świadków i kierowcy). Podobno ubezpieczalnia się wycwaniła i nie chce oddać pieniędzy za skasowany samochód który wbił się sąsiadowi w tył, były szef otrzymał rachunek na kwote prawie 4tyś EUR, nie zapłacił i zablokowali mu konto. Od tamtego momentu zero kontaktu z kolesiem, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na sms. Mam świeże informacje od kierowcy który tam pracuje, że ma dalej zablokowane konto, lecz mu i innemu kierowcy wypłacił do ręki normalnie wypłatę za czerwiec, i teraz w sobote za lipiec. Kierowca gdy pytał czemu jeszcze nie wysłał nam pieniędzy mówi że nie ma i że się poje**ło przez ten wypadek od sąsiada i cośtam cośtam... Na ten moment koleś wisi mi (oraz mojemu koledze) jeszcze 670EUR za czerwiec i 3 dni temu minął termin zapłaty za 8 dniówek z lipca 560EUR. Teraz sprawa numer dwa. Mam umowę wypisaną jako FAHRER na 35h w tygodniu (kij z tym, że jezdziłem 5 dni w tygodniu trase 900km) i w mojej kopii nie widnieje kwota za tę prace (nie jestem pewny czy w oryginale u szefa jest). Kierowca który jest tam dalej ma wpisane 1250eur a podpisywaliśmy umowę razem z tym że jego była na 6 miesięcy a nasza na 3 i po prostu nie przyuważyłem. Ja i sąsiad zgodnie z umową dotrzymaliśmy obietnicy 14 dniowego wypowiedzenia, a ten ch** nie wypłacił nam do tej pory kwoty dokładnie 1230EUR jestem bezradny nie wiem kompletnie co zrobić z tą sprawą dlatego bardzo proszę was o pomoc! Co moge mu zrobić ? iśc do jakieś ambasady, kij wie czego ? Jest to w ogóle warte świeczki? czy w najlepiej po prostu jechać mu Wpierdo**** ? Z góry dzięki za każdą podpowiedź i pomoc.
Pozdrawiam Wojciech
Mam olbrzymi problem z moim byłym szefem, a więc przejdę do tematu.
W na początku kwietnia otrzymałem ofertę pracy jako kierowca bezpośrednio u pracodawcy ( Staruszek, Polak 26lat w DE ). Pracowałem w okresie od 12.04 do 10.07. Okres rozliczeniowy 20-go następnego miesiąca za miesiąc poprzedni. Czyli na miejscu otrzymałem 2 wynagrodzenia. 20 lipca będąc już w Polsce powinienem otrzymać pełną wypłatę za czerwiec dokładnie 1470EUR. Po paru dniach dzwonienia dogadałem się z szefem, że wyśle tylko część, ponieważ koleś na którego trasach jeździ wysłał mu tylko część faktury przez pobyt w szpitalu i nieład ( co jest prawdą ). 28 lipca otrzymałem sms z jakiejś bramki info "wysłałem wam po 800 euro reszta w przyszłym tygodniu" (po miesiącu sciągłem sąsiada na robote, o czym napiszę w dalszej części) 29 lipca były już na koncie. Od tamtego momentu rozmawiałem z kolesiem raz było to oklolo 3 tygodni temu. Powiedział że w następnym tygodniu wyśle, z powodu iż ma zablokowane konto (co jest prawdą) przez nieszczęsną kolizje mojego sąsiada (dostał strzał w tył na pasie do nawrotki, a policja stwierdziła jego wine po zeznaniach świadków i kierowcy). Podobno ubezpieczalnia się wycwaniła i nie chce oddać pieniędzy za skasowany samochód który wbił się sąsiadowi w tył, były szef otrzymał rachunek na kwote prawie 4tyś EUR, nie zapłacił i zablokowali mu konto. Od tamtego momentu zero kontaktu z kolesiem, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na sms. Mam świeże informacje od kierowcy który tam pracuje, że ma dalej zablokowane konto, lecz mu i innemu kierowcy wypłacił do ręki normalnie wypłatę za czerwiec, i teraz w sobote za lipiec. Kierowca gdy pytał czemu jeszcze nie wysłał nam pieniędzy mówi że nie ma i że się poje**ło przez ten wypadek od sąsiada i cośtam cośtam... Na ten moment koleś wisi mi (oraz mojemu koledze) jeszcze 670EUR za czerwiec i 3 dni temu minął termin zapłaty za 8 dniówek z lipca 560EUR. Teraz sprawa numer dwa. Mam umowę wypisaną jako FAHRER na 35h w tygodniu (kij z tym, że jezdziłem 5 dni w tygodniu trase 900km) i w mojej kopii nie widnieje kwota za tę prace (nie jestem pewny czy w oryginale u szefa jest). Kierowca który jest tam dalej ma wpisane 1250eur a podpisywaliśmy umowę razem z tym że jego była na 6 miesięcy a nasza na 3 i po prostu nie przyuważyłem. Ja i sąsiad zgodnie z umową dotrzymaliśmy obietnicy 14 dniowego wypowiedzenia, a ten ch** nie wypłacił nam do tej pory kwoty dokładnie 1230EUR jestem bezradny nie wiem kompletnie co zrobić z tą sprawą dlatego bardzo proszę was o pomoc! Co moge mu zrobić ? iśc do jakieś ambasady, kij wie czego ? Jest to w ogóle warte świeczki? czy w najlepiej po prostu jechać mu Wpierdo**** ? Z góry dzięki za każdą podpowiedź i pomoc.
Pozdrawiam Wojciech