Pracodawca w Niemczech nie płaci za cały urlop....

  • Autor wątku Autor wątku zosia144
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zosia144

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2011
Odpowiedzi
7
Witam wszystkich!
Potrzebuję pomocy a właściwie to rady.Przedstawie pokrótce o co chodzi....
Pracuję w Niemczech u tego samego pracodawcy przez 7 miesiecy w roku ,od lutego do sierpnia(od trzech lat).Jak sie przyjmowałam do pracy ,to szef powiedzial ze za kazdy miesiac jest dwa dni urlopu,którego ja wykorzystuje raptem 5 dni gdy jade na tydzien do Polski (od poniedzialku do piatku) plus weekend ktory do urlopu sie nie zalicza.Więcej urlopu wziąć sie nie da bo jest za duzo pracy i ludzie są potrzebni,mam tu na mysli Polaków ,bo Niemcy wiado ,oni to inna bajka!!I tak naprawdę to za reszte urlopu-9 dni powinien mi zapłacic na zjazd,ale tak nie jest!! Ja wiem ze powinnam sie o to dopominac,ale nie chcę sie kłócic ,znam szefa na tyle ze pewnie dostałby białej gorączki jakbym dopminala sie o pieniadze za urlop.Zalezy mi na pracy wiec tak pomijam ten temat ,ale gdzies tam w srodku mnie to męczy i wkurza ,że traktuje nas jak zło konieczne i mysli ze robi nam łaske i daje nam prace a tak naprawde to ma z nas dobrych ludzi do pracy i o wiele tanszych od Niemców!Ja widze jak Niemcy pracuja,mają gdzies ze trzeba zostac dłużej czy przyjsc w dzien wolny do pracy.Godzina 16 i idą do domu i maja w "głębokim poważaniu" ze szef by chcial zeby zostac dłużej!! Wtedy szef jest bardzo miły dla nas Polakow bo tylko tak naprawde na nas moze liczyc! Mnie to bardzo irytuje ,ze potrafi sie zachowac jak człowiek tylko wtedy jak cos potrzebuje !!Jest poprostu do bólu fałszywy i niesprawiedliwy i dlatego obiecuje sobie zawsze ze o ten urlop sie upomne chociażby po to zeby w stosunku do samej siebie lepiej sie poczuc!!nie wazne czy mi zapłaci czy nie ,ale niech wie ze polski robotnik w Niemczech to nie niewolnik i jakies zło konieczne któremu trzeba dac prace!!
Teraz tez,sezon sie skonczył ,ale on nie wie czy w przyszłym roku jest dla mnie praca czy nie ma? on uwaza ze jak w styczniu zadzwoni i powie ze mam przyjechac to jest ok! dla mnie to nie jest ok bo jak nie zadzwoni to ja zostaje "na lodzie".Powinnam sobie poszukac innej roboty,ale pracuje tam z mezem,mamy do pracy blisko i oprócz szefa to tam jest wszystko ok,reszta ludzi jest w porzadku i praca tez!!Ale nic na to nie poradze ze szef mnie wkurza za to ze mysli o nas ,polakach,jak o ludziach podrzędnej kategorii i dlatego postanowiłam sobie ze jak nie bedzie dla mnie pracy to i tak pojde do niego i upomne sie o niezaplacony urlop,tylko nie wiem czy to wtedy bedzie miało jeszcze sens,czy nie bedzie za pozno! Moze ktos z was ma wiecej informacji w tym temacie ,albo sam miał podobny problem ,to bardzo prosze ...napiszcie,z góry wielkie dzięki....
 
Powrót
Góra