praktyki BZ WBK - czy na pewno zgodne z prawem?

  • Autor wątku Autor wątku larea
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

larea

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2012
Odpowiedzi
26
Drodzy Forumowicze,

chciałabym dowiedzieć się czy to, co robi BZ WBK jest zgodne z prawem. Sprawa nie dotyczy mnie, ale kogoś mi bliskiego, dlatego chciałabym pomóc, tym bardziej że chodzi o osobę starszą.

Najkrócej jak się da, sprawa wygląda następująco:
kobieta wzięła kredyt w BZ WBK, był to rok 2009, kwota ok. 18 tys. Do 2012 roku nie było problemów ze spłatą, ale właśnie w 2012 gospodarstwo domowe straciło znaczną kwotę z dochodów, spłaty regularne się skończyły. Bank oddał dłużniczkę do windykacji. Doszło do restrukturyzacji kredytu (z rat 300 pln, których kobieta nie była wtedy w stanie spłacać, raty... podniesiono na ponad 500pln, taki szczegół). Krótko po tym, dłużniczka znalazła lepszą pracę i była w stanie spłacać raty narzucone przez firmę windykacyjną, działającą w imieniu banku. W lutym 2015 r. miała być wpłacona ostatnia rata, której wysokość miała być wyliczona osobno z powodu karnych odsetek z banku (zgodnie z tym, co powiedziała pracownica firmy windykacyjnej: "proszę się nie martwić, to będzie nie więcej jak dodatkowo 200-300 złotych do tego co pani płaci"). Pismo do banku z prośbą o dokładne wyliczenie kwoty ostatniej raty zostało wysłane w grudniu 2014 roku. Dokładnie tego samego dnia, którego bank otrzymał wspomniane pismo (było ono wysłane z potwierdzeniem odbioru, stąd wiemy kiedy bank je otrzymał), bank sprzedał wierzytelność firmie windykacyjnej, bez jakiegokolwiek kontaktu i zgody dłużniczki i nagle z pozostałych 1000pln do spłaty zostało 2650pln. Czy jest to zgodne z prawem? W piśmie do banku była również zawarta prośba o podanie dokładnych kwot od których liczone są odsetki, a także o podanie podstawy prawnej. Bank w całości to zignorował i jedyne co odpisał, to informacja że z dniem xx.12.2014 dług został sprzedany i wierzytelność na dzień dzisiejszy wynosi tyle, ile podałam wcześniej. Bardzo proszę Was o informacje, czy można jakoś walczyć zarówno z BZ WBK, jak i z firmą windykacyjną, bo nie mieści mi się w głowie, że tak mogą działać instytucje finansowe w tym kraju.
 
Ostatnia edycja:
Kwoty nie biorą się z sufitu. Poproś bank (a teraz nabywcę wierzytelności) o wskazanie co składa się na kwotę zadłużenia.
 
Kwoty z sufitu się nie biorą, ale mnie bardziej chodziło o to, czy na dwie raty przed końcem spłacania (regularnego spłacania, wyłączając kilka trudniejszych miesięcy), bank - bez informowania dłużnika, może sprzedać zadłużenie, co może też wpłynąć na wysokość końcowej należności?
 
hmmm...bardzo dziwna sprawa. Jeśli od jakiegoś czasu, raty spłacane były terminowo, to nie rozumiem dlaczego bank odsprzedał kredyt. W końcu jest tak, że jeśli bank sprzedaje kredyt do windykacji, sam jest na tym stratny, więc robi to tylko wtedy jeśli szanse na odzyskanie należności są naprawdę bardzo małe.
Najlepiej by było podejść do banku aby się dowiedzieć dlaczego kredyt trafił do windykacji. Być może kwota jaka została do zapłaty jest wynikiem braku wpłaty ostatniej (lub ostatnich) rat (przelew nie doszedł, ktoś źle zaksięgował itd)
Jeśli w ostatnim czasie były przeterminowania, bank dolicza sobie odsetki karne, kilkadziesiąt złotych za wezwanie do każdorazowe wezwanie do zapłaty, monity telefoniczne.
Należy podejść do banku i wyjaśnić wszelkie wątpliwości.
 
ella6 napisał:
hmmm...bardzo dziwna sprawa. Jeśli od jakiegoś czasu, raty spłacane były terminowo, to nie rozumiem dlaczego bank odsprzedał kredyt. W końcu jest tak, że jeśli bank sprzedaje kredyt do windykacji, sam jest na tym stratny, więc robi to tylko wtedy jeśli szanse na odzyskanie należności są naprawdę bardzo małe.
Najlepiej by było podejść do banku aby się dowiedzieć dlaczego kredyt trafił do windykacji. Być może kwota jaka została do zapłaty jest wynikiem braku wpłaty ostatniej (lub ostatnich) rat (przelew nie doszedł, ktoś źle zaksięgował itd)
Jeśli w ostatnim czasie były przeterminowania, bank dolicza sobie odsetki karne, kilkadziesiąt złotych za wezwanie do każdorazowe wezwanie do zapłaty, monity telefoniczne.
Należy podejść do banku i wyjaśnić wszelkie wątpliwości.


Tak jak wspomniałam - BZ WBK oddał sprawę do windykacji (w 2013 roku), ale dług nie był sprzedany. Z windykatorem zostały uzgodnione comiesięczne raty, które zgodnie z tym planem były spłacane regularnie, ponieważ w tym czasie sytuacja osoby spłacającej uległa poprawie, więc nie było problemów. Bank, w grudniu 2014 - na dwie raty przed całkowitym końcem spłat, dostał pismo od dłużniczki, w którym prosiła o szczegółowe wyliczenie wszystkich opłat (odsetki, opłaty manipulacyjne, itd.) związanych z kredytem, oraz o podanie wysokości ostatniej raty (według osoby prowadzącej sprawę z firmy windykacyjnej, kwota ta miała być większa o maks. 400PLN). Bank odpowiedział pismem, w którym zawarł jedynie dwie informacje. Pierwsza to wysokość odsetek - ponad 2500PLN, druga to że wierzytelność została sprzedana. Nie podali absolutnie żadnego powodu, żadnej podstawy prawnej, nic. Telefony do nich kończą się odpowiedzią: było to posunięcie biznesowe. Żadna rata nie była pominięta, każda była wpłacana na odpowiednie konto, nie było też informacji ze strony banku, że jakiś przelew nie został zaksięgowany. Nie ma absolutnie mowy o błędzie ze strony dłużniczki, a bank ewidentnie unika konkretnej odpowiedzi. Dlatego usilnie staram się dowiedzieć, czy istnieją jakiekolwiek przepisy, które pozwalają bankowi na takie działanie.
 
Jeśli raty w ostatnim czasie były spłacane terminowo to taka sytuacje nie ma racji bytu. Odpowiedź: posunięcie biznesowe, to nie jest żadna odpowiedź. Klient ma prawo wiedzieć dlaczego tak się stało. Przecież to wy teraz jesteście stratni finansowo. Radze podejść osobiście, zażądać odpowiedzi a jak będą się ociągać to postraszyć KNF.
Co jak co, ale klient ma prawo do informacji na temat swoich zobowiązań.
 
ella6 napisał:
Jeśli raty w ostatnim czasie były spłacane terminowo to taka sytuacje nie ma racji bytu. Odpowiedź: posunięcie biznesowe, to nie jest żadna odpowiedź. Klient ma prawo wiedzieć dlaczego tak się stało. Przecież to wy teraz jesteście stratni finansowo. Radze podejść osobiście, zażądać odpowiedzi a jak będą się ociągać to postraszyć KNF.
Co jak co, ale klient ma prawo do informacji na temat swoich zobowiązań.

Dzięki. A czy istnieje jakaś ustawa/przepis, który to reguluje?
 
Powrót
Góra