A
Antek5
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2015
- Odpowiedzi
- 34
Panie i Panowie,
Sytuacja jest następująca...
Startuje pewien portal informacyjny, którego właściciel namawia do przysyłania swoich publikacji na zasadzie wolontariatu. Bez wynagrodzenia, ale że w zamian można wypromować sobie nazwisko itd.
No i faktycznie perspektywy są niezłe i nawet bym chętnie coś tam dla nich napisał, ale...
Właściciel zamieścił oświadczenie w formie video na You Tube, w którym wyraźnie mówi, że:
"Zasady są takie, że artykul, który jest przekazany jest nasz, bo chcę uniknąć sytuacji, kiedy ktoś zdobędzie moje zaufani , napisze kilka felietonów, a potem zażąda ich usunięcia.
Bo często hejterzy próbują mi zaszkodzić i w ten sposób się rozsypuje cały układ strony, nagle ktoś tam zostawi dużo komentarzy i one będą stracone i potem ludzie mają do mnie żal, że napisali się i nagle zniknęło.
Prawa do artykułu są zostawione dla mnie, nie po to żebym na nich zarabiał, tylko żeby … "
… i tu znowu tłumaczenie j/w.
Poprawcie mnie jeżeli się mylę, ale on chyba nie może tak powiedzieć?
Tzn. on nie chce żadnych umów na to wszystko, tylko tak "na luzie" i OK, ja to rozumiem, ale chyba jeżeli przekazanie nastąpi bez umowy to w domyśle ważność jest na 5 lat a potem on musi zapytać autora o zgodę czy może publikować dalej ... ?
Tak to kiedyś było , a jak jest teraz ?
Sytuacja jest następująca...
Startuje pewien portal informacyjny, którego właściciel namawia do przysyłania swoich publikacji na zasadzie wolontariatu. Bez wynagrodzenia, ale że w zamian można wypromować sobie nazwisko itd.
No i faktycznie perspektywy są niezłe i nawet bym chętnie coś tam dla nich napisał, ale...
Właściciel zamieścił oświadczenie w formie video na You Tube, w którym wyraźnie mówi, że:
"Zasady są takie, że artykul, który jest przekazany jest nasz, bo chcę uniknąć sytuacji, kiedy ktoś zdobędzie moje zaufani , napisze kilka felietonów, a potem zażąda ich usunięcia.
Bo często hejterzy próbują mi zaszkodzić i w ten sposób się rozsypuje cały układ strony, nagle ktoś tam zostawi dużo komentarzy i one będą stracone i potem ludzie mają do mnie żal, że napisali się i nagle zniknęło.
Prawa do artykułu są zostawione dla mnie, nie po to żebym na nich zarabiał, tylko żeby … "
… i tu znowu tłumaczenie j/w.
Poprawcie mnie jeżeli się mylę, ale on chyba nie może tak powiedzieć?
Tzn. on nie chce żadnych umów na to wszystko, tylko tak "na luzie" i OK, ja to rozumiem, ale chyba jeżeli przekazanie nastąpi bez umowy to w domyśle ważność jest na 5 lat a potem on musi zapytać autora o zgodę czy może publikować dalej ... ?
Tak to kiedyś było , a jak jest teraz ?