W
Wanzer
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2015
- Odpowiedzi
- 4
Witam.
Moja mama, zamówiła drzwi w sklepie razem z montażem.
Właściciel sklepu (pan Włodzimierz), przyszedł z jakimś majstrem (pan Marcin) który zmierzył wnęki na drzwi, powiedział ze nie widzi problemu z montażem i wyszli.
Moja mama wpłaciła całość rachunku za czworo drzwi w dniu 31.07.2014 (tylko za drzwi, za montaż mieliśmy zapłacić majstrowi oddzielnie).
Na montaż drzwi umówiliśmy się tuz przed nowym rokiem ale majster zadzwonił i powiedział ze "nie wyrabia się".
Od tamtego czasu, pan Marcin dzwoni i przekłada montaż prawie codziennie.
Właściciel sklepu, pan Włodzimierz, umywa ręce i mówi ze jego rola skończyła się.
Majster, pan Marcin przyjechał parę tygodni temu, wstawił futryny do dwóch pokoi (bez samych drzwi i tylko cześć futryny bez oblistwowania) i znowu ta sama bajka z przekładaniem.
Mama poszła do rzecznika praw konsumenta ale powiedziano jej ze, bez umowy ze sprzedawca w której byli by ustalone terminy albo z majstrem na montaż, nie możemy nic zrobić.
Nie wiem czy ta informacja coś wniesie ale, pan Marcin(majster który miał montować drzwi), prowadzi firmę która jako profil działalności podaje "Sprzedaż hurtowa drewna, materiałów budowlanych i wyposażenia sanitarnego", w krajowym rejestrze sadowym, pan Marcin i pan Włodzimierz, figurują jako partnerzy spółki cywilnej w tej firmie.
Chociaż pan Włodzimierz mówi ze nie są już partnerami a sklepy prowadzone przez obu panów są od siebie nie zależne.
W związku z powyższym mam parę pytań:
Czy faktycznie nie możemy nic zrobić w sytuacji kiedy nie posiadamy pisemnych umów z żadnym z panów a jedynym dokumentem jest rachunek za drzwi (których wciąż nie mamy).
Majster podczas swojej ostatniej wizyty, powiedział ze trzeba kłuć ścianę żeby wstawić futrynę.
Jak by przyszedł w terminie, kilka miesięcy temu, kiedy nie było mebli to proszę bardzo, teraz mamy mebli, płytki a on chce "Boshówką" ciąć dosłownie jeden centymetr od wbudowanych mebli i płytek a w innym pokoju zbijać tynk.
Podczas pomiaru majster nie poinformował nas o potrzebie poszerzenia otworów, teraz jest spora możliwość uszkodzenia mebli a kurz osiądzie na wszystkim.
Uważam ze to nie nasza wina ze majster przyprowadzony przez sprzedawce zrobił błędny pomiar albo ze nie przyszedł w terminie kiedy klucie było możliwe.
Czy mamy prawo do zwrotu drzwi których montaż wymagał by kucia i kto odpowiada za zaistniałą sytuacje w świetle prawa.
Wciąż nie mamy drzwi tylko częściowo zamontowane futryny w dwóch pokojach. Kto odpowiada za drzwi których nie ma?
Właściciel sklepu gdzie zakupiliśmy drzwi a których wciąż nie widzieliśmy czy majster który, był przyprowadzony właścicielem sklepu ale jednocześnie umowa z którym, według właściciela sklepu jest "naszą prywatną sprawą".
Jakby ta sprawa wyglądała w sądzie biorąc pod uwagę ze jedynym papierkiem jest rachunek za drzwi a sam majster oficjalnie nie jest powiązany ze sklepem prowadzonym przez pana Włodzimierza u którego zakupiliśmy drzwi (za to pan Włodzimierz jest wspólnikiem sklepu prowadzonym przez pana Marcina).
Moja mama, zamówiła drzwi w sklepie razem z montażem.
Właściciel sklepu (pan Włodzimierz), przyszedł z jakimś majstrem (pan Marcin) który zmierzył wnęki na drzwi, powiedział ze nie widzi problemu z montażem i wyszli.
Moja mama wpłaciła całość rachunku za czworo drzwi w dniu 31.07.2014 (tylko za drzwi, za montaż mieliśmy zapłacić majstrowi oddzielnie).
Na montaż drzwi umówiliśmy się tuz przed nowym rokiem ale majster zadzwonił i powiedział ze "nie wyrabia się".
Od tamtego czasu, pan Marcin dzwoni i przekłada montaż prawie codziennie.
Właściciel sklepu, pan Włodzimierz, umywa ręce i mówi ze jego rola skończyła się.
Majster, pan Marcin przyjechał parę tygodni temu, wstawił futryny do dwóch pokoi (bez samych drzwi i tylko cześć futryny bez oblistwowania) i znowu ta sama bajka z przekładaniem.
Mama poszła do rzecznika praw konsumenta ale powiedziano jej ze, bez umowy ze sprzedawca w której byli by ustalone terminy albo z majstrem na montaż, nie możemy nic zrobić.
Nie wiem czy ta informacja coś wniesie ale, pan Marcin(majster który miał montować drzwi), prowadzi firmę która jako profil działalności podaje "Sprzedaż hurtowa drewna, materiałów budowlanych i wyposażenia sanitarnego", w krajowym rejestrze sadowym, pan Marcin i pan Włodzimierz, figurują jako partnerzy spółki cywilnej w tej firmie.
Chociaż pan Włodzimierz mówi ze nie są już partnerami a sklepy prowadzone przez obu panów są od siebie nie zależne.
W związku z powyższym mam parę pytań:
Czy faktycznie nie możemy nic zrobić w sytuacji kiedy nie posiadamy pisemnych umów z żadnym z panów a jedynym dokumentem jest rachunek za drzwi (których wciąż nie mamy).
Majster podczas swojej ostatniej wizyty, powiedział ze trzeba kłuć ścianę żeby wstawić futrynę.
Jak by przyszedł w terminie, kilka miesięcy temu, kiedy nie było mebli to proszę bardzo, teraz mamy mebli, płytki a on chce "Boshówką" ciąć dosłownie jeden centymetr od wbudowanych mebli i płytek a w innym pokoju zbijać tynk.
Podczas pomiaru majster nie poinformował nas o potrzebie poszerzenia otworów, teraz jest spora możliwość uszkodzenia mebli a kurz osiądzie na wszystkim.
Uważam ze to nie nasza wina ze majster przyprowadzony przez sprzedawce zrobił błędny pomiar albo ze nie przyszedł w terminie kiedy klucie było możliwe.
Czy mamy prawo do zwrotu drzwi których montaż wymagał by kucia i kto odpowiada za zaistniałą sytuacje w świetle prawa.
Wciąż nie mamy drzwi tylko częściowo zamontowane futryny w dwóch pokojach. Kto odpowiada za drzwi których nie ma?
Właściciel sklepu gdzie zakupiliśmy drzwi a których wciąż nie widzieliśmy czy majster który, był przyprowadzony właścicielem sklepu ale jednocześnie umowa z którym, według właściciela sklepu jest "naszą prywatną sprawą".
Jakby ta sprawa wyglądała w sądzie biorąc pod uwagę ze jedynym papierkiem jest rachunek za drzwi a sam majster oficjalnie nie jest powiązany ze sklepem prowadzonym przez pana Włodzimierza u którego zakupiliśmy drzwi (za to pan Włodzimierz jest wspólnikiem sklepu prowadzonym przez pana Marcina).