prawa rodzicielskie

  • Autor wątku Autor wątku novaa16
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

novaa16

Użytkownik
Dołączył
05.2011
Odpowiedzi
30
Witam,
Od niemal dwoch lat! procesuje sie z babka mojego syna od str ojca o opieke nad malym, ktory ma obecnie 8 lat. Babka rok temu uzyskala tymczasowe prawo do opieki nad wnukiem do zakonczenia sprawy jako ze ja mieszkam za granica, ale moje prawa rodzicielskie nie zostaly ograniczone. Dzis dowiedzialam sie ze syn we wrzesniu zostal ochrzczony i jutro przystepuje do Pierwszej Komunii Swietej. Jak to jest ze babka posiadajaca czasowa opieke moze podejmowac takie decyzje bez mojej wiedzy i zgody? Przeciez to sa takie chwile w zyciu kazdego dziecka w ktorych rodzice powinni uczestniczyc! Tymbardziej ze ja absolutnie nie odpuscilam sobie syna, interesuje sie, dzwonie, w miare mozliwosci takze widuje (niestety mieszkam w DE wiec nie za czesto). Poza tym babka utrudnia mi kontakt z synem, od pewnego czasu (mniej wiecej 3 miesiace) nie mam z nim kontaktu przez internet, moja najblizsza rodzina, ktora mieszka w tym samym miescie co maly zostala zupelnie od niego odcieta (ciekawe czy jutro w kosciele ich do niego dopuszcza). W zeszlym roku chcialam zeby maly spedzil u mnie czesc wakacji, odp babci: Nie bo nie... potem moja adwokatka dowiedziala sie od pelnomocnik babcki ze nie bo istnieje ryzyko uprowadzenia. Wszelkie moje rozmowy z synem zarowno osobiste jak i telefoniczne a wczesniej przez Skype sa kontrolowane. NIe mam pewnosci ale wyczuwam ze w pewnych kwestiach syn mial zapowiedziane ze nie wolno mi mowic, bo jak uzasadnic ze nie zajaknal sie ani razu do tej pory o chrzcie i komuni, a dopiero dzis jak mu tata podpowiedzial co ma mi mowic? Nie wiem juz co robic. To ze jakis czas temu zaufalam bylej tesciowej w chwili kiedy bylam w trudnej sytuacji, teraz odbija sie na mnie po calosci, a na dodatek moja adwokatka uwaza ze niewiele mozemy teraz zrobic. Jestem po badaniu w RODK, opinie nie jest dla mnie niekorzystna jednak wystapilismy o dopuszczenie dowodu z opinii uzupełniającej na okoliczność ustalenia, czy daje gwarancję należytego sprawowania władzy rodzicielskiej. Ale totalnie trace juz nadzieje ze sprawa jest do wygrania. Sprawa ciagnie sie jak flaki z olejem... A syn ma ze mna coraz slabsza wiez, czemu wcale sie nie dziwie. Moze ktos moglby cos poradzic? Czy tak moze byc zeby babka z ojcem dziecka robili wszytko za moimi plecami? Zebym nie miala wplywu na wlasnego syna mimo ze mam pelnie praw rodzicielskich? Pomocy!!
 
Masz male szanse. Jesli ojciec chcialby wladza zostalaby ci zawieszona i nie mialabys nic do powiedzenia. Z jednej strony piszesz ze nie odpuscilas sobie syna, interesujesz sie nim, ze w tej chwili powinnas byc z nim a z drugiej strony nawet nie Cie tam nie ma. Kazdy wie w jakim wieku posyla sie dziecko do komuni. Rady??? Znajdz w Polsce prace i badz przy dziecku.
 
Ja szukam porady prawnej nie umoralniania. Ojciec nic nie zdziala bo sprawa toczy sie tak samo przeciwko niemu jak i przeciwko mnie. Z ta roznica ze jemu to wisi bo to jego matka. Kazdy wie tez ze jak dziecko nie bylo ochrzczone to do komuni nie przystapi, a moj syn zostal ochrzczony bez mojej wiedzy i zgody! Do Polski nie mam zamiaru wracac. Prace? w Pl? Wystarczy mi ze slucham wiecznych narzekan moich wyksztalconych znajomych, ktorzy JESZCZE tam sa... Nie daj Boze jak maja male dziecko i musza isc do pracy! Ledwo od pierwszego do pierwszego, i ciagly strach co z praca jak dziecko zachoruje, co jak zadzwonia z przedszkola ze dziecko chore i trzeba je odebrac, albo kto odbierze dziecko jak rodzice pracuja na 2 zmiane... Paranoja!! Tzw polityka prorodzinna...
 
Nie chcesz wracac do PL to trzeba bylo z dzieckiem wyjechac.

Babcia ma przyznana opieke wiec miala prawo ochrzcic dziecko i poslac do komuni.
Najpierw piszesz, ze rodzice w takiej waznej chwili powinni byc przy dziecku, a zaraz potem ze nie wyrazasz zgody na komunie.
Wiedzialas ze dzieci w tymwieku przystepuja do komuni wiec moglas sie przygotowac.
Nikt Cie nie umoralnia, porostu w sadzietakimi tekstami nie wygrasz sprawy o dziecko.

Matce ktorej zalezy na dziecku a wie ze jest zagrozony z nim kontakt wraca lub zabiera dziecko ze soba,
 
monika40 napisał:
Nie chcesz wracac do PL to trzeba bylo z dzieckiem wyjechac.

Babcia ma przyznana opieke wiec miala prawo ochrzcic dziecko i poslac do komuni.
Najpierw piszesz, ze rodzice w takiej waznej chwili powinni byc przy dziecku, a zaraz potem ze nie wyrazasz zgody na komunie.
Wiedzialas ze dzieci w tymwieku przystepuja do komuni wiec moglas sie przygotowac.
Nikt Cie nie umoralnia, porostu w sadzietakimi tekstami nie wygrasz sprawy o dziecko.

Matce ktorej zalezy na dziecku a wie ze jest zagrozony z nim kontakt wraca lub zabiera dziecko ze soba,


Dokładnie, jakie umoralnianie? W tym przypadku ona nie moze zabrac dziecka, z reszta gdyby ktos zadzwonil z przedszkola ze musi odebrac małego kto by nim sie zajal jak ona w pracy? No chyba ze mysli ze dzieci chorują, maja wypadki jedynie w Polsce i tylko w Polsce dzwonia po rodziców.
Zawsze mozna byc w Polsce i poprosic babcie dziecka o pomoc.

W kazdym razie z takim nastawieniem i z takim tokiem myslenia Sad nie przyzna Ci opieki.
 
Powrót
Góra