prawo a religia

  • Autor wątku Autor wątku dc214428
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dc214428

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2016
Odpowiedzi
4
Niedawno przeczytałam artykuł, który bardzo mnie zainteresował. Dotyczył on tego, że sąd ograniczył mężczyźnie kontakty z synem ze względu na to, że ów mężczyzna jest niewierzący:

"Sąd zabronił rozwodnikowi z Tychów widywać syna w niedzielę, bo nie chciał chodzić do kościoła. Nie wolno mu też zabierać chłopca do własnego domu, ale może pojechać z nim na Jasną Górę. Kiedy poprosił o zmianę tych warunków, sędziowie ściągnęli oświadczenie złożone przy chrzcie dziecka."

Czy sąd przy wydawaniu wyroków powinien brać pod uwagę tak osobiste rzeczy jak wiara?

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,19403273,sad-nie-da-zobaczyc-ojcu-syna-bo-nie-chcial-chodzic-do-kosciola.html?utm_source=twitterfeed&utm_medium=twitter&disableRedirects=true
 
Też jestem ciekaw jak to wygląda od strony prawnej, przecież w Polsce (przynajmniej na razie) istnieje swoboda wyznań.
 
No właśnie, dlatego też wydaje mi się, że sąd nie mógł wydać wyroku popierając się takimi argumentami. Czy w tym wypadku można mówić o sprawiedliwości...?
 
Żadna sprawiedliwość. Polska jest państwem świeckim, a nie Watykanem. Niezależny Sąd w żadnym przypadku nie powinien w swoich decyzjach brać pod uwagę wyznania stron. Jeżeli tak by było to uniewinnił by Muzułmanina , który zabił w imię swojej wiary i Dżihadu? Jeżeli tak to pozdrawiam.
 
Niestety w naszym kraju "króluje" wiara katolicka, dlatego też wydaje mi się, że Muzułmanin nie zostałby potraktowany tak "lekko". Osoby niewierzące lub wyznające inne religie niż chrześcijaństwo są według mnie dyskryminowane. W naszej Konstytucji jest artykuł dotyczący tego, że władze publiczne RP mają zachować bezstronność w sprawach przekonań religijnych (art. 25 ust. 2). Sędzia wydając wyrok nie powinien kierować się swoimi własnymi przekonaniami, poglądami, jego praca polega na wymierzaniu sprawiedliwości, której niestety często brakuje. W takich przypadkach powinny być wyciągane konsekwencje.
 
Jak najbardziej. Sędzia powinien być bezstronnym , niezależnie od wiary. Niestety w wielu sprawach, zwłaszcza rozwodowych przekonania religijne , a również często płeć stron ma olbrzymie znaczenie. Miejmy nadzieję , że prędzej czy później to się zmieni. Sprawy w których prawa rodzicielskie dostaje matka , tylko dlatego , że jest kobietą , są niesamowicie częste.
 
Przyznam że nie dowierzam. Czyżby do zasada "vanae voces populi non sunt audiendae" nie odnosiła się doktryny politycznej?
 
Przeczytałam ten artykuł i jego wydźwięk jest jednoznaczny tylko czy rzeczywiście autor tego artykułu odniósł się do konkretnego przypadku tego dziecka. Ojciec ma jak najbardziej prawo do swoich przekonań. To jest bezsprzeczne. Ale z tego artykułu wynika, że dziecko było w wieku komunijnym. W wielu parafiach jest taki zwyczaj, że dzieci muszą co niedzielę chodzić do kościoła przez 2 lub 3 lata i raz w miesiącu są spotkania formacyjne z dziećmi i rodzicami. Ta niedzielna msza jest wtedy odprawiana właśnie dla dzieci, ma nieco inny charakter i dzieci bardzo chętnie na niej bywają. Mają książeczki, w których odnotowane są obecności. Dziecko nie musi być na mszy w swojej parafii, może być w innej bo tam też dostanie wpis w książeczkę.
Wydaje mi się, że o to właśnie chodziło. I ojciec przez swoje przekonania nie chciał zabierać syna do kościoła a to by oznaczało, że syn miał by połowę nieobecności. Dlatego też na tym drugim procesie jako dowód pokazano kartę podpisaną przez ojca na chrzcie syna.
W tym wypadku jeśli ceną dla dziecka byłoby nie dopuszczenie do komunii świętej to Sąd podjął taką decyzję by ojciec widywał dziecko w sobotę.
Wątpię by w innych okolicznościach poruszano by tę kwestię.
 
Ma Pani rację, w tym przypadku ten wyrok nie byłby już taki absurdalny. Ale powinno to zostać ujęte w artykule opisującym całą sytuację, bo możliwe właśnie, że przez pominięcie takiego ważnego szczegółu powstała cała niepotrzebna kontrowersja wokół sprawy. Jednak trzeba przyznać, że w naszym kraju nadal dochodzi do dyskryminacji na tle rasy, wyznania czy też orientacji. Uprzedzenia wygrywają, prawo jest brane pod uwagę dopiero w dalszej kolejności.
 
Moim zdaniem sprawa jest troszkę absurdalna. Można znaleźć zupełnie inne wyjście niż odbieranie ojcu możliwości kontaktu z dzieckiem, z racji jego odniesienia do wiary katolickiej. Można by było np. kazać ojcu zaprowadzać i odprowadzać dziecko do kościoła lub wyjaśnić sprawę księdzu ewentualnie katechecie. Dziś bardzo podkreślana jest więź dziecka z rodzicami, gdy ci są po rozwodzie. Sąd zaś odebrał ojcu możliwość widywania syna przez cały dzień, gdzie msze ani spotkania przygotowujące do komunii nie trwają tyle.
Myślę, że problem religii i prawa jest bardzo istotnym i trudnym problem. Według mnie, to jest wybór, który ma chronić przed większym złem zdaniem sądu. Jednak w tym przypadku bardzo krzywdzący.
 
Uważam, że to trochę wina ojca - gdyby mimo swoich przekonań zadeklarował, że będzie syna prowadzał na te spotkania kościelne, to doszłoby do kompromisu. Rozumiem jednak, że ojciec po prostu nie zgadza się z wychowaniem syna w wierze chrześcijańskiej. Ciężka sprawa.
 
Panie Andrzeju, każdy w dzisiejszych czasach może sobie zmieniać wyznania, ale to nie oznacza, że ma zostać pozbawiony widywania się z dzieckiem. Chociaż trochę rozumiem Pański punkt widzenia - dla ojca też powinno być ważne spędzanie czasu z synem, nawet jeśli musiałby odprowadzić i odebrać go z kościoła, a to kłóci się z jego wyznaniem. Poza tym to jest spór między wyznaniem, a wyznaniem. Nie można mówić, że chrześcijaństwo jest lepsze niż np. islam. Myślę, że sąd kierował się dobrem dziecka, które w wieku jest teraz w wieku komunijnym i swoistym priorytetem jest dla niego przystąpienie do komunii. Ojciec powinien to uszanować.
 
Pani Paulino, nie uważam, żeby komunia była w jakikolwiek sposób priorytetem dla dziecka - jest ona raczej priorytetem dla jego religijnej matki. Wydaje mi się, że ojciec jako osoba niewierząca powinien mieć równą możliwość przekazywania swojemu dziecku swojej filozofii życiowej, co matka dziecka. Ten wyrok jest krzywdzący dla ojca. Pomimo tego kompromis jest możliwy.
 
a jak sobie wyobrażacie kompromis - ma przystąpić do komunii czy nie? bo nie widzę możliwości przystąpienia w połowie...
 
Panie Andrzeju, moim zdaniem dla dziecka wychowywanego od urodzenia w wierze chrześcijańskiej komunia jest bardzo ważnym elementem życia duchowego. Od początku edukacji na lekcjach religii, a także w kościele powtarzane jest mu, że Pierwsza Komunia jest czymś bardzo ważnym. Ojciec, który zaakceptował (podpisując oświadczenie przy chrzcie dziecka) wiarę dziecka, powinien liczyć się z tym, że będzie ono wychowywane w takiej, a nie innej wierze. Nie mniej uważam, że można by było wydać inny wyrok. Ten jest bardzo krzywdzący dla obojga stron.

Seb72, nie chodzi o kompromis z przystąpieniem do komunii, lecz z czasem, który jest odbierany ojcu. Można poinstruować ojca, żeby zaprowadzał i odprowadzał syna na spotkania czy msze. Nie musi przecież w tym uczestniczyć. Ale odbieranie mu całego dnia, który jest przeznaczony na spędzenie z synem, jest krzywdzące.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Sąd powinien być bezinteresowny, a w tym wypadku ewidentnie skazał kogoś subiektywnie
 
Wiara jest owszem ważna ale nie najważniejsza. Na pewno już nie powinna być decydująca jeśli chodzi o wyroki sądowe, bo to się mija celem. Ojciec ma prawo kontaktowac sie z dzieckiem bo jest jego ojcem i tyle w tym temacie.
 
problem chyba sprowadza się do tego że rodzice dziecka mają inne poglądy na temat religijnego wychowania dziecka i ojciec dziecka chce przeforsować swoją wizję wychowania...
 
Powrót
Góra