R
rafal14
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2008
- Odpowiedzi
- 10
Witam
Od dłuższego czasu interesuje się tematem "public domain" czyli dzieł, do których prawa majątkowe wygasły. Mam jednak spore wątpliwości, jeśli chodzi o zapisy polskiego prawa.
Sprawa wygląda następująco w USA (przynajmniej w odniesieniu do np. książek):
1. Wszystkie (albo prawie wszystkie, jak to w prawie - zawsze muszą być wyjątki) dzieła opublikowane przed 1923r. nie podlegają już ochronie praw autorskich majątkowych.
2. Dzieła opublikowane w latach 1923-1963, których ochrona nie została przedłużona w 28. roku po publikacji.
3. Brak noty copyrightingowej w pewnym okresie itd., możliwości jest jeszcze kilka, jest też kilka wyjątków. Nie w tym rzecz, żeby streszczać amerkańskie ustawodawstwo.
W Polsce, tak jak właściwie w całej UE mamy zasadę "życie autora + 70 lat".
Oznaczałoby to, że książka autorstwa Johna Doe, obywatela USA, opublikowana w Nowym Jorku w 1922 należy do "public domain", tj. prawa autorskie majątkowe do tej książki wygasły w USA.
Jednakże załóżmy, że John Doe zmarł w 1950r. Oznaczałoby to, że wg prawa polskiego prawa autorskie majątkowe do tej książki wygasną dopiero w 2020.
Jednakże należałoby chyba wziąć pod uwagę konwencję berneńską:
http://tinyurl.com/6jv68g , której sygnatariuszem jest także Polska.
Mówi ona o czymś co w literaturze anglojęzycznej nazywa się "Rule of shorter term": http://en.wikipedia.org/wiki/Rule_of_the_shorter_term.
Zasada "Rule of shorter term" polega mniej więcej na tym, że jeśli mamy dwie reguły prawne, np. amerykańską i polską (?), to możemy korzystać z tej, która chroni dzieło krócej.
W przypadku przedstawionym wcześniej oznaczałoby to, że prawa autorskie majątkowe do książki Johna Doe mimo wszystko wygasły również i w Polsce. Czy na pewno?
Z tego co wyczytałem na Wikipedii "Rule of shorter term" stosuje wiele państw, w tym państwa Unii Europejskiej, jednakże "z wyjątkami". Znanymi mi wyjątkami są Niemcy i częściowo Wielka Brytania (za dużo by tłumaczyć, o co chodzi z tym "częściowo"). Gdzieś indziej przeczytałem, że z tej zasady korzysta większość państw UE. Czy Polska stosuje tę zasadę?
W książce Stephena Fishmana "The Public Domain" (najnowsza 4 edycja) Polska została wymieniona wśród państw, w których sytuacja odnośnie tej zasady jest niejasna. Jednakże autor dość pobieżnie (do czego się przyznaje) potraktował ochronę praw autorskich majątkowych poza USA.
Na stronach OpenFlix, dystrybutora filmów w public domain, znajduje się informacja, że zasada ta ma zastosowanie w Polsce: http://www.openflix.com/information/non-US-copyright.php.
Chcę podkreślić, że interesuje mnie sprawa występowania tej zasady na linii USA-Polska. Wiem, że zasada ta nie może być stosowana w przypadku różnic dotyczących praw autorskich między krajami członkowskimi UE (jest sprzeczna z TWE).
Dzięki z góry za każdą odpowiedź.
Od dłuższego czasu interesuje się tematem "public domain" czyli dzieł, do których prawa majątkowe wygasły. Mam jednak spore wątpliwości, jeśli chodzi o zapisy polskiego prawa.
Sprawa wygląda następująco w USA (przynajmniej w odniesieniu do np. książek):
1. Wszystkie (albo prawie wszystkie, jak to w prawie - zawsze muszą być wyjątki) dzieła opublikowane przed 1923r. nie podlegają już ochronie praw autorskich majątkowych.
2. Dzieła opublikowane w latach 1923-1963, których ochrona nie została przedłużona w 28. roku po publikacji.
3. Brak noty copyrightingowej w pewnym okresie itd., możliwości jest jeszcze kilka, jest też kilka wyjątków. Nie w tym rzecz, żeby streszczać amerkańskie ustawodawstwo.
W Polsce, tak jak właściwie w całej UE mamy zasadę "życie autora + 70 lat".
Oznaczałoby to, że książka autorstwa Johna Doe, obywatela USA, opublikowana w Nowym Jorku w 1922 należy do "public domain", tj. prawa autorskie majątkowe do tej książki wygasły w USA.
Jednakże załóżmy, że John Doe zmarł w 1950r. Oznaczałoby to, że wg prawa polskiego prawa autorskie majątkowe do tej książki wygasną dopiero w 2020.
Jednakże należałoby chyba wziąć pod uwagę konwencję berneńską:
http://tinyurl.com/6jv68g , której sygnatariuszem jest także Polska.
Mówi ona o czymś co w literaturze anglojęzycznej nazywa się "Rule of shorter term": http://en.wikipedia.org/wiki/Rule_of_the_shorter_term.
Zasada "Rule of shorter term" polega mniej więcej na tym, że jeśli mamy dwie reguły prawne, np. amerykańską i polską (?), to możemy korzystać z tej, która chroni dzieło krócej.
W przypadku przedstawionym wcześniej oznaczałoby to, że prawa autorskie majątkowe do książki Johna Doe mimo wszystko wygasły również i w Polsce. Czy na pewno?
Z tego co wyczytałem na Wikipedii "Rule of shorter term" stosuje wiele państw, w tym państwa Unii Europejskiej, jednakże "z wyjątkami". Znanymi mi wyjątkami są Niemcy i częściowo Wielka Brytania (za dużo by tłumaczyć, o co chodzi z tym "częściowo"). Gdzieś indziej przeczytałem, że z tej zasady korzysta większość państw UE. Czy Polska stosuje tę zasadę?
W książce Stephena Fishmana "The Public Domain" (najnowsza 4 edycja) Polska została wymieniona wśród państw, w których sytuacja odnośnie tej zasady jest niejasna. Jednakże autor dość pobieżnie (do czego się przyznaje) potraktował ochronę praw autorskich majątkowych poza USA.
Na stronach OpenFlix, dystrybutora filmów w public domain, znajduje się informacja, że zasada ta ma zastosowanie w Polsce: http://www.openflix.com/information/non-US-copyright.php.
Chcę podkreślić, że interesuje mnie sprawa występowania tej zasady na linii USA-Polska. Wiem, że zasada ta nie może być stosowana w przypadku różnic dotyczących praw autorskich między krajami członkowskimi UE (jest sprzeczna z TWE).
Dzięki z góry za każdą odpowiedź.