prawo autorskie a utwory plas. powstałe podczas warsztatów

  • Autor wątku Autor wątku czarekart
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

czarekart

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2008
Odpowiedzi
5
witam.

Brałem udział w warsztatach plastycznych organizowanych przez placówkę kulturalną. Warsztaty trawały tydzień. Udział w nich był nieograniczony, mógł przyjść każdy, nie były zawierane żadne umowy z uczestnikami. Materiały do tworzenia były zakupione przez organizatorów. Jedynym dokumentem "spisanym" był plakat o warsztatach, na którym była informacja o warsztatach i że będzie po zakończeniu wystawa powstałych prac. Nigdzie nie było zaisane czy też powiedziane, że prace po zakończeniu przechodzą na właśność org. Zadanie polegało na tym iż jednego dnia malował ktoś a następnego malował ktoś inny ten sam obraz, na tej samej desce. W moim przypadku było inaczej - ja sam od początku do końca malowałem jeden i ten sam obraz. Bez pomocy innych osób. (Namalowałem 2 obrazy 140 x 250 cm, akryl na płycie).Więc w pełni jestem ich autorem. Warsztaty były udokumentowane zdjęciami i materiałem filmowym, które są jedynym dowodem, iż brałem udział i tworzyłem te a nie inne prace. Obecnie jest wystawa tych prac w galerii. Organizatorzy wycenili powstałe prace bez wiedzy ich autorów. Po zakończeniu wystawy chciałbym swoje prace odzyskać. Niestety organizatorzy robią z tym problem, powołując się na to, iż wydali ogromne nakłady finansowe i że byli organizatorami. Nie widzą możliwości abym je odzyskał.

Proszę o pomoc i odpowiedź powołując się na przepisy prawa:
- do kogo obecnie należą poowstałe prace: do mnie czy do organizatorów?
- w jaki sposób mogę odzyskać te prace, czy konieczna jest droga sądowa?
- kto posiada majątkowe prawo autorskie do tych prac?
- kto może czerpać korzyści finansowe z powstałych prac?

dziękuję za pomoc i pozdrawiam.....
 
Nie było żadnego regulaminu ani innej informacji w jakim celu sa te warsztaty, czemu maja służyć i jakie zasady przy nich obowiązują?
Prawa autorskie posiada Pan, zastosowanie powinna mieć tutaj umowa o dzieło (nawet w formie ustnej, ale oczywiście forma pisemna jest łatwiejsza do udowodnienia). W moim odczuci nie mają prawa bez zgody autora tych prac sprzedawania ich, obrotu, albo innych form rozpowszechniania.
 
nie było żadnego regulaminu, żadnych umów z uczestnikami... warsztaty mialy propagować malarstwo emocjonalne, pozwalające na spontaniczną wypowiedź uczestników. poprostu przyszła grupa ludzi dostali materiały i malowali cokolwiek pod okiem jakiegos plastyka.Wszystko działo się na dworze. Po 2 dniach warsztatów przez 3 dni kończyłem zaczęte prace już nikt tego nie nadzorował, 2 dni oprawiałem i prace zostały wystawione w galerii. po tygodzniu pojawiły się ceny.

tutaj jest relacja filmowa z warsztatów - http://www.ebelchatow.pl/content/view/4719/170
a tutaj plakat informujacy o warsztatach - http://www.ibelchatow.pl/index.php?opti ... Itemid=271
 
To oni muszą Tobie przedstawić, ze mają dowody, na to, że przekazałeś im prawa autorskie majątkowe do dzieł.
Właściciel egzemplarza nie musi być ten sam co właścieiel praw autorskich. Dlatego nie nalezy mylic prawa własności z prawem autorskim.
[cytat:blji98mg]Art. 32. 1. Właściciel egzemplarza utworu plastycznego może go wystawiać publicznie, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.

2. W razie podjęcia decyzji o zniszczeniu oryginalnego egzemplarza utworu plastycznego znajdującego się w miejscu publicznie dostępnym, właściciel jest obowiązany złożyć twórcy utworu lub jego bliskim ofertę sprzedaży, jeżeli porozumienie się z nim, celem złożenia oferty, jest możliwe. Górną granicę ceny określa wartość materiałów. Jeżeli sprzedaż nie jest możliwa, właściciel jest obowiązany umożliwić twórcy sporządzenie kopii bądź - zależnie od rodzaju utworu - stosownej dokumentacji.[/cytat:blji98mg]

na przyszlość prosze wszystkie informacje pisać na forum (chodzi mi o te z wiadomosci prywatnych) - nie tylko ja pomagam na forum, wszyscy powinni mieć wgląd aby całościowo ocenić problem.
 
Takich dowodów nie mają, że przekazywałem im prowa majątkowe, gdyż nie było nic sporządzone na piśmie ani też słownie. Czyli mam rozumiec, że moge bez problemów odebrac te prace po zakończeniu wystawy i organizacja nie powinna mi robić z tym żadnych problemów. A jeśli stałoby się tak,jak to mam miejsce teraz, że jednak byłoby ale... to czy mogę jakoś dochodzic swoich praw do odebrania tych prac?

ok. czyli ze na forum mogę zamieszczac linki do danęj sprawy... to zmienię to... dzięki...
 
[cytat:3hx8la8s]Czyli mam rozumiec, że moge bez problemów odebrac te prace po zakończeniu wystawy i organizacja nie powinna mi robić z tym żadnych problemów. A jeśli stałoby się tak,jak to mam miejsce teraz, że jednak byłoby ale... to czy mogę jakoś dochodzic swoich praw do odebrania tych prac?[/cytat:3hx8la8s]
Niekoniecznie.
Mówie przecież, że posiadacz praw autorskich to nie zawsze ta sama osóba co właściciel egzemplarza do tego utworu, do którego prawa autorskie przysługują innej osobie. Jest też art. 52 ,tylko, że tutaj żadnego przejścia nigdy nie było.
Nie wiem jaką formę tutaj przyjąć - np ustna umowa o dzieło... bez przenoszenia praw autorskich majątkowych. Napewno Panu przysługuje nadzór nad dziełem i inne prawa wynikające z autorskich praw majątkowych i osobistych.

Zastanowiłbym się tutaj na zastosowaniem art. 58 prawa autorskiego
[cytat:3hx8la8s]Jeżeli publiczne udostępnienie utworu następuje w nieodpowiedniej formie albo ze zmianami, którym twórca mógłby słusznie się sprzeciwić, może on po bezskutecznym wezwaniu do zaniechania naruszenia odstąpić od umowy lub ją wypowiedzieć. Twórcy przysługuje prawo do wynagrodzenia określonego umową. [/cytat:3hx8la8s]
Nie życzy Pan sobie aby były te obrazy wyceniane.
 
Zależy mi na tym, aby odzyskać swoje prace i były one jedynie w moim a nie organizatorów posiadaniu. Jesli będę miał takie zyczenia i chciał komuś odsprzedać tą pracę i przekazać prawa własności innej osobie, będę to mógł zrobić sam zawierając odpowiednią umowę z nabywcą. Rozumiem, że może być różnica między posiadaczem prawa a właścicielem, ale jak narazie, jak rozumiem z ustawy, ja jestem jedynym włascicielem tych prac, gdyż nie było w żadnej formie (ustnej czy pisemnej) przekazania prawa własności innemu podmiotowi (org.). Stąd nie było też nabywcy tych praw. /dot. art 52./ Wiec jak rozumiem organizator warsztatów nie jest właścicielem tych prac tylko ja. Tylko, ze organizator twierdzi, ze tylko oni mają wyłaczność do tych prac, stąd ta trudność w ich odzyskaniu. Pokazanie prac na wystawe było zapisane na plakacie, i na to, biorąc udział w warsztatach musiałem się zgodzić, ale po zakończeniu wystawy, chcę poprostu odebrać prace i sam nimi dysponować.
Co do wyceny mogę to zrobic sam, bez pośredniczenia jakiejkolwiek instytucji. dlatego nie życzę sobie, aby ktoś inny wyceniał te obrazy, gdyz ich wartość mogę podać sam. W tym przypadku nikt mnie nie poinformował, ze prace będą sprzedawane. Jeśli zaszłaby taka sytuacja, iż obrazy byłyby sprzedane, org. wyszedł z założenia, skoro był organizatorem i prace sa ich to mogą nimi dowolnie dysponować - co jest nieprawdą wg prawa, a koszty ze sprzedarzy otrzymują oni a nie ja.

zależy mi tylko aby być w fizycznym posiadaniu tych prac. Dlatego, chcę wiedzieć co moge jeszcze zrobic aby je odzyskać...
 
Obrazy są twoje. Zwróć się z pisemną prośbą (polecony lub poświadczenie odbioru) do organizatorów o wydanie ci twoich obrazów po zakończeniu wystawy. Przy okazji serdecznie podziękuj za możliwość brania udziału w tak pieknym i wartościowym przedsięzwięciu - niech to będą jedyne emocje w tym piśmie.
 
Pytanie brzmi - czyje są tu obrazy (materialnie)? Nie można powiedzieć, że na pewno twórcy.

Wycena jest tu do rzeczy - z uwagi na to:
Art. 192. § 1. Ten, kto wytworzył nową rzecz ruchomą z cudzych materiałów, staje się jej właścicielem, jeżeli wartość nakładu pracy jest większa od wartości materiałów.
§ 2. Jeżeli przetworzenie rzeczy było dokonane w złej wierze albo jeżeli wartość materiałów jest większa od wartości nakładu pracy, rzecz wytworzona staje się własnością właściciela materiałów.

I teraz jeszcze jedno: czy takie wytworzenie rzeczy na czyimś materiale ze zgodą na wystawę prac byłoby tu "wprowadzeniem utworu do obrotu" ("przeniesieniem ich własności dokonanego przez uprawnionego lub za jego zgodą" - a fortiori: skoro przeniesienie może być dokonane przez uprawnionego - to tym bardziej dokonane od razu na czyimś materiale w wiedzy, że jest to czyjś materiał - ale czy na pewno) - bo to wyjaśni nam, czy właściciel ma prawo do obrotu.

To, że "twórca się nie zgadza", to jeszcze nie jest całość wyjaśnienia; prawo autorskie mocno chroni jego interesy, ale nie bezgranicznie. Ma prawo do dowolnej decyzji o pierwszym wystawieniu pracy, ale nie o kolejnych, nie ma też prawa do tworzenia na czym popadnie i zabierania czyjejś własności.
 
Wydaje mi się że po to powstało prawo autorskie, by wkład intelektualny był chroniony bardziej niż wartość papieru na którym to dzieło zostało zmaterializowane.
W tym przypadku MCK mógłby poprosić autora o pokrycie wydatków na blejtram itp. ale nie może rościć sobie praw do zawłaszczenia dzieła. Moim zdaniem doszło do zawarcia ustnej umowy - autorzy pracowali w zamian za środki produkcji i udostępnienie dzieł na wystawie.
 
o to mi też chodzi.... umowy nie było żadnej... możliwe ze org. sobie tak założyli, że my malujemy w zamian za materiały ale takiej umowy nikt z uczestników nie usłyszał. Jesli chodzi o koszty materiałów to mogę pokryć.... tylko żeby odzyskać te prace.... ale MCK nie widzi takiej mozliwosci... nie wiem dlaczego... dzięki ZOLKO
 
[cytat:5hcjhb1w]tylko żeby odzyskać te prace.... ale MCK nie widzi takiej mozliwosci... nie wiem dlaczego... [/cytat:5hcjhb1w]
Dlatego że nie wezwałeś ich do tego. W MCK pracują plastycy, muzycy inni magistrzy czy magisterki - po co mają oddawać prace skoro myślą że są ich, bo zorganizowali ten teatrzyk. Nie mają o prawie autorskim zielonego pojęcia - wydaje im się że to tak jak w przedszkolu - dzieci rysują a potem wiesza się ich prace na makatce, rodzice się cieszą i wszyscy są zadowoleni.
Nie trzeba ich uświadamiać, ale wziąć swoje prace. Jeżeli nie po dobroci to przyjść z policją.

Hawk!
 
Ta, najlepiej jeszcze z gwardią narodową. Trochę umiaru w takich radach.
@czarekart wiem, że nie zabardzo na rękę są Tobie porady Stefana Batorego i moje, ale tak niestety nieraz tak jest.
 
Policja lepsza, komisariat jest prawie w każdej dzielnicy a numery telefonów powszechnie znane.
Ryzyko podjęcia takiego działania, po wszelkich polubownych próbach, jest niewielkie - najwyżej policjant odmówi interwencji, może się uśmiechnie albo popuka w czoło. Gdyby się jednak udało, ryzyko wzrasta. Dyrektor MCK może się obrazić, autora nie zaproszą na następne warsztaty, w środowisku malarzy emocjonalnych może być nazywany maniakiem...
 
Powrót
Góra