Prawo autorskie w stosunku do publikacji w sieci

  • Autor wątku Autor wątku emkaef
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
E

emkaef

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2010
Odpowiedzi
18
Witam,

mam takie skromne pytanie, ponieważ nie jestem pewien tego, czy działam zgodnie z literą prawa.

Otóż, sprawa przedstawia się następująco. Aktualnie zajmuję się tworzeniem sieci serwisów turystycznych, które posiadać będą znaczną ilość informacji nt. konkretnych regionów. Z racji, iż już długo siedziałem oraz zlecałem osobom trzecim redagowanie tekstów, duża część z nich pochodzi również z sieci - z tym, że zostały one przeredagowane tak by nie były czystym zerżnięciem. Wiele tekstów posiada ten sam kontekst.

Chciałbym się w związku z tym dowiedzieć, czy w tym przypadku

1. muszę podawać informację równoznaczną przyposiowi (np: na czym autor się opierał?)
2. czy podanie takiej informacji (że materiał inspirowany był na tekście ze strony a...) jest wystarczającym elementem, ku temu by nie mieć problemów z prawem? czy należy uzyskać jeszcze inne "pozwolenia" itd?


Dziękuję.
 
Witam,

mam takie skromne pytanie, ponieważ nie jestem pewien tego, czy działam zgodnie z literą prawa.

Otóż, sprawa przedstawia się następująco. Aktualnie zajmuję się tworzeniem sieci serwisów turystycznych, które posiadać będą znaczną ilość informacji nt. konkretnych regionów. Z racji, iż już długo siedziałem oraz zlecałem osobom trzecim redagowanie tekstów, duża część z nich pochodzi również z sieci - z tym, że zostały one przeredagowane tak by nie były czystym zerżnięciem. Wiele tekstów posiada ten sam kontekst.

Chciałbym się w związku z tym dowiedzieć, czy w tym przypadku

1. muszę podawać informację równoznaczną przyposiowi (np: na czym autor się opierał?)
2. czy podanie takiej informacji (że materiał inspirowany był na tekście ze strony a...) jest wystarczającym elementem, ku temu by nie mieć problemów z prawem? czy należy uzyskać jeszcze inne "pozwolenia" itd?


Dziękuję.

Oryginał - dla przykładu

Do potoku Czartów Młyn można dotrzeć kierując się od strony Baligrodu lub Wołkowyi. Zmierzając od strony Leska w Baligrodzie należy skręcić w lewo na Stężnicę, gdzie podróżnych kieruje drogowskaz. Ze Stężnicy trzeba udać się w stronę Wołkowyi. Warto zatrzymać się na chwilę w Stężnicy, gdzie na prawo od drogi znajdują się malownicze kaskady na potoku wpadającym tu do Stężniczki.
Potok można odnaleźć dzięki charakterystycznej kapliczce po prawej stronie, wykonanej z prostotą i pomalowanej na zielono. Za kapliczką zlokalizowany jest pierwszy bród na Wołkowyjce. Po przekroczeniu rzeczki turyści odkryją następny bród. Za nim, po lewej stronie jest spory plac, na którym można zaparkować samochód.
Około 50-100 metrów za drugim przejazdem do Wołkowyjki wpada potok Czartów Młyn. Nieopodal są pozostałości po opuszczonym domu w postaci piwnicy, która mieści się po prawej stronie potoku i raczej trudno jest jej nie zauważyć.



modyfikacja

Aby dojść do wodospadu na potoku Czartów Młyn, można jechać od strony Wołkowyi lub od Baligrodu. Jadąc od Leska, w Baligrodzie należy skręcić w lewo, na Stężnicę (będzie drogowskaz). Mijamy Stężnicę, jadąc w kierunku Wołkowyji. W samej Stężnicy, po prawej stronie drogi również ciekawe kaskady na potoku wpadającym tu do Stężniczki (zdjęcia w galerii - link poniżej).

Wodospad na potoku Czartów Młyn.
foto: J. Milczanowska
Charakterystycznym punktem, który pomoże znaleźc nam potok jest kapliczka po prawej stronie. Prosta, aktualnie pomalowana na zielono - zdjęcie kapliczki. Za kapliczką dojeżdżamy do pierwszego brodu na Wołkowyjce. Przejeżdzamy rzeczkę, żeby za chwilę znaleźć się nad następnym brodem. Pokonujemy go i możemy rozgladnąć się za miejscem do zaparkowania samochodu (raczej problemów nie będzie, po lewej stronie dosyć duży plac).

Mniej wiecej w odległosci 50-100m, za drugim przejazdem, do Wołkowyjki wpada potok Czartów Młyn. Bardzo charakterystycznym punktem jest ślad po opuszczonym domostwie - piwnica, do której wejście jest widoczne po prawej stronie potoku i trudno je przegapić
 
Ostatnia edycja:
Według mnie, pomijając zupełnie kwestię związaną z błędami interpunkcyjnymi, jest to opracowanie tekstu pierwotnego (patrz. Art. 2.), a nie tylko sama inspiracja. W przypadku publikacji takiego utworu wymagana byłaby zgoda autora. Granica pomiędzy opracowaniem a zupełnie nowym tekstem jest płynna, także inna osoba może ten przypadek zinterpretować inaczej. Samo wskazanie źródła z punktu prawnego nie ma znaczenia, chociaż przyzwoitość oraz przede wszystkim wiarygodność piszącego nakazuje takie przypisy robić. Jest to także uszanowanie czyjeś pracy, wiążącej się często z czasochłonnymi badaniami. Co zrobić, aby wszystko było zgodnie z prawem? Myślę, że przerabianie każdego zdania z osoba nie jest dobrym rozwiązaniem. Najlepiej znaleźć kilka źródeł wiadomości, przeczytać je, a dopiero później korzystając ze zdobytej wiedzy napisać własny tekst, w miarę możliwości dodając coś od siebie – chociażby własne refleksje.
 
Dziękuję bardzo, była to bardzo pomocna wskazówka!
 
Powrót
Góra