Skoro wyjechałaś (także z tym dzieckiem) z Polski przed czterema laty, to nie ma tu żadnego, istotnego problemu. Może sobie "podawać" na policję. Pytasz, czy on, ojciec dziecka ma prawa do dziecka. Otóż ma prawo do kontaktów z dzieckiem; nawet jeśli dotychczas takich kontaktów miał mało albo w ogóle. Może wystąpić z wnioskiem do sądu niemieckiego (ponieważ dziecko żyje w Niemczech, sądem właściwym miejscowo jest sąd niemiecki), i domagać się uregulowania kontaktów z dzieckiem. Takie prawo ma, ale na ile jest ono do zrealizowania w praktyce, to zupełnie inna sprawa, skoro on mieszka w Polsce. Znam kilka przypadków, w których ojcowie regularnie przyjeżdżają do Niemiec, aby widzieć się z dzieckiem, bo albo się z matkami porozumieli bez sądu albo sąd wydał odpowiednie postanowienie. Ale w większości przypadków, to tylko gadanie, bez żadnej męskiej konsekwencji w postępowaniu. W każdym razie prawo do kontaktów z dzieckiem mu przysługuje, i sąd niemiecki na pewno nie odmówiłby mu prawa do takich kontaktów (z wyjątkiem ważnych powodów, dot. dobra dziecka; np. alkoholizm, narkomania itp.). Sądy kierują się następującym rozumowaniem: Nie wiadomo, co samo dziecko za kilka lub kilkanaście lat będzie chciało. Doświadczenie wskazuje, że 95% dzieci, zbliżających się do dorosłości, usiłują sami nawiązać kontakty z rodzicem, z którym w dzieciństwie kontaktów nie miały. Dlatego niem. sądy są ostrożne w sprawach, w których jedno z rodziców (np. matka), nie życzy sobie kontaktów dziecka z drugim rodzicem i stara się je uniemożliwić, myśląc tylko o swojej własnej sytuacji osobistej, nie biorąc pod uwagę samego dziecka, które kiedyś będzie dorosłe i będzie miało własny sąd na tę sprawę.