prawo posiadania domeny internetowej

  • Autor wątku Autor wątku zbigniew890
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zbigniew890

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2010
Odpowiedzi
4
Witam!

Poruszę w tym temacie problem z jakim boryka się mój przyjaciel (w momencie podjęcia działań osoba niepełnoletnia). Kilka lat temu podjął się on założenia tematycznej strony internetowej, obmyślił konkretny plan, wybrał nazwe strony (t. domene). Z racji potrzeby pomocy przy ruszeniu całej sprawy dogadał się z pewną osobą, że to ona będzie zarządcą technicznym, czyli osobą odpowiedzialną za działanie strony (webmaster). Osoba ta była wtedy pełnoletnią więc miała możliwość zarejestrowania na siebie nazwy-domeny strony i zarządzanie w pełni zawartością. Mój przyjaciel również posiadał całkowity dostęp do zasobów a jego wkład w rozwój strony skupiał się szczególnie na powiększaniu bazy informacji znajdujących się na stronie.
Ogólnie rozkład obowiązków miał wyglądać tak, że znajomy przyjaciela powinien zajmować się tylko sprawami technicznymi (serwer) a mój przyjaciel cała reszta. Niedługo po zawiązaniu współpracy kontakt ze znajomym przyjaciela został utrudniony, próby napraw na serwerze często wiązały się z miesięcznymi oczekiwaniami.
Od początku roku znajomy jednak "wrócił do życia" i pierwsze co zrobił to wykluczył mojego przyjaciela z łask bycia właścicielem merytorycznym, przypisując sobie całkowitą własność domeny,strony i zawartości tematów.

Teraz moje pytanie, czy istnieje możliwość sprawiedliwego zakończenia sprawy? Niestety pomiędzy przyjacielem a znajomym nie doszło do podpisania żadnej umowy o współpracy, wszystko było podejmowane słownie. Jego znajomy uważa się teraz za jedynego właściciela domeny, gdyż na niego jest ona zarejestrowana.

Za wszelkie próby zrozumienia tematu z góry dziękuję!

Pozdrawiam
Zbigniew R.
 
Ostatnia edycja:
zbigniew890 napisał:
Niestety pomiędzy przyjacielem a znajomym nie doszło do podpisania żadnej umowy o współpracy, wszystko było podejmowane słownie. Jego znajomy uważa się teraz za jedynego właściciela domeny, gdyż na niego jest ona zarejestrowana.
hm, ustalenia ustne są trudne do udowodnienia, o ile niemożliwe w obecnym stanie - jeśli nie było jakichś wiarygodnych świadków, a pewnie nie było. Dodatkowo - umowa zawierana była przez niepełnoletnią osobę, bez poświadczenia jej (nawet słownego) przez jej opiekuna prawnego - więc zasadniczo jest tak, jakby jej nie było - jest nieważna.

Formalnie właścicielem domeny jest więc osoba, na którą ją zarejestrowano, i nie sądzę, żeby udało się coś w tej sprawie zrobić.
Mój przyjaciel również posiadał całkowity dostęp do zasobów a jego wkład w rozwój strony skupiał się szczególnie na powiększaniu bazy informacji znajdujących się na stronie.
Ogólnie rozkład obowiązków miał wyglądać tak, że znajomy przyjaciela powinien zajmować się tylko sprawami technicznymi (serwer) a mój przyjaciel cała reszta.
Pozostają prawa autorskie do strony.

Sam pomysł nie jest chroniony prawem autorskim (Art.1. - http://forumprawne.org/prawo-autorskie/137245-ustawa-z-dnia-4-lutego-1994-r-o-prawie-autorskim-prawach-pokrewnych.html - zwana dalej upaipp), więc tu znajomy nie ma co rościć.

Jeśli znajomy nie tworzył samej strony (kody, grafiki, teksty, etc...) to nie ma też w takim przypadku żadnych praw autorskich do tej strony. Same czyste informacje nic nie wnoszą do praw autorskich.

Jeśli współtworzył jakieś elementy strony, to wtedy posiada do tych elementów swoje prawa autorskie, ewentualnie można by to było potraktować jako współwłasność ułamkową majątkowych praw autorskich, jeśli nie dałoby się tych elementów wydzielić. W takim przypadku obecny właściciel strony powinien odkupić od znajomego jego majątkowe prawa autorskie posiadane przez znajomego.
 
a no właśnie, dzięki za informacje

może spróbować z innej strony, rejestracja wyrażenia wykorzystanego w domenie jako znak zastrzeżony, istnieje taka możliwość?
 
można spróbować, ale nawet jeśli rejestracja zostanie dokonana, to zapewne byłaby zaskarżona, jako że znak był już wcześniej używany.
 
hmm no tak, a jakie to są koszta?

czyli sumując to nie ma możliwości na "odzyskanie" władania?
 
zbigniew890 napisał:
hmm no tak, a jakie to są koszta?
pytanie do rzecznika patentowego - UPRP - Strona główna.
czyli sumując to nie ma możliwości na "odzyskanie" władania?
szanse zawsze jakieś są - może gdyby znało się wszystkie najdrobniejsze szczegóły to by to jakoś inaczej wyglądało... możesz zaryzykować wizytę w jakiejś kancelarii, gdzie opowiecie sobie wszystko - może ktoś zobaczy jakieś światełko w tunelu...
 
dzięki za zainteresowanie i wskazówki,
pozdrawiam serdecznie!
 
Powrót
Góra