Na UAM samemu ustala się terminy egzaminów. Tzn. wykładowca daje np. 3 terminy egzaminu po 50 osób w systemie USOS, w dniu rejestracji następuje zwolnienie blokady (i zawieszenie serwera przy okazji...) i ludzie rzucają się na terminy, które im najbardziej pasują. Pół biedy, jeśli egzaminator wykaże się dobrym wyczuciem i ustali limit na np. 100 osób, gorzej jak rzuci terminami o "pojemności" 40 osób. W efekcie zamiast zdawać jakiś beznadziejny przedmiot w styczniu trzeba się z nim męczyć dopiero w marcu, czy nawet kwietniu, a wtedy zwykle są te poważniejsze egzaminy typu procedura cywilna (która na UAM trwa dwa semestry).
Jeśli chodzi o poziom wykładanych przedmiotów to dużo zależy od konkretnego przedmiotu i osoby, która go wykłada (i która prowadzi ćwiczenia).
Na pewno UAM bardzo dobrze stoi pod względem prawa cywilnego materialnego, gorzej z procedurą (za mało kazusów na ćwiczeniach, choć może to się zmieniło- nie wiem, wypowiadam się z perspektywy absolwenta 2015 r.).
Dość dużo jest egzaminów ustnych (przynajmniej mój rocznik miał), co dla mnie akurat jest dużym plusem.
Co do nasycenia rynku prawniczego to powiem tak- wszyscy moi znajomi nie mieli problemów ze znalezieniem sobie miejsca w kancelariach radcowskich/adwokackich w Poznaniu, czy pod Poznaniem. Natomiast inna kwestia to zarobki na studiach... Ja nie znam ani jednej osoby, która zarabiała na studiach więcej niż średnią krajową, zresztą jak już ktoś dostawał średnią to wszyscy byli pod wrażeniem, bo zdecydowanie większość albo leci na zleceniu za 500-700 zł miesięcznie albo chwyta się praktyk byle gdzie, byle mieć coś w CV i dostaje po 200-300 zł miesięcznie za 20 godzin pracy polegającej głównie na bieganiu po sądach, notariuszach, czy staniu przy kserze. Mało tego, są i takie kancelarie, które przyjmują do siebie studentów na bezpłatne okresy próbne trwające 3 miesiące, a potem grzecznie dziękują za współpracę i biorą sobie kolejnych łosi
Jakbyś miał jakieś pytania to śmiało.
Aha, panie w dziekanacie są bardzo prostudenckie
