M
melomaster
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2009
- Odpowiedzi
- 35
Witam! W skrocie przedstawie swoją sprawę i prosze o pomoc, czym i jak sie bronic, bo miałem być bohaterem a zostałem winny!
Sobota, ok 3 rano wychodze z kolegami z baru zapalic (po paru głębszych) i widze na chodniku leży pobita osoba(znajomy) i kilkanaście metrow dalej szybko oddalające się 3 osoby w kierunku auta na parkingu. Pierwsze skojażenie ze to sprawcy pobicia wiec ruszyłem z nimi (jak sie potem okazało słusznie myslałem bo byli swiadkowie pobicia). Szybko wsiedli do auta i wycofali z parkingu ustawiając sie w kierunku jazdy, gdy ja w tym momencie akurat stanąłem na przeciwko auta pare metrow przed na jezdni uniemożliwiając im odjechanie. Kierowcy to nie wruszyło ruszył na mnie w efekcie czego wpadłem na maske i spadłem z boku (maska sie pogieła i pękła szyba) a oni odjechali. Nic mi sie nie stało gdyż szkoliłem sie z zakresu technik obrony i broniąc sie od uderzenia wskoczyłem na maskę i spadłem na nogi.
Najciekawsze ze sprawcy zatrzymują sie kilkadziesiąt metrów dalej pod posterunkiem policji w celu oskarzenia mnie o uszkodzenie auta. Funkjonarjuszy nie było akurat a ja z grupą kolegów podbiegłem do nich, myślałem ze ich tam zlinczujemy. Na szczęscie nie bylo bujek, skonczyło sie na wykrzyczeniu sobie nawzajem poglądów na temat ich postępowania. Nadjechała policja, a ja stwierdziwszy ze nie jestem trzeżwy i mam małą wiarygodność odsunęłem sie i wociłem z kolegami do baru.
Po ok godzinie wyszłem do domu i zostałem zatrzymany przez policję na podstawie zeznań tych co uciekali o podzejrzenie uszkodzenia mienia i zakłucanie porządku. Wtedy dmuchałem w alkomat i został spisany protokół z zatrzymania. Złożyłem wyjasnienia, ktore jak myślałem, mało policję obchodziły gdyż byłem wypity. Na dodatek tego dostałem jeszcze jeden zarzut "jakim prawem zatrzymuje pan pojazd, nie posiada pan uprawnień"
W efekcie końcowym:
1. W dniu 3maja2009 ok 3 rano na ulicy x w rejonie lokalu/baru przy skrzyzowaniu z ulicą y będąc po użyciu alkoholu umyślnie wtargnął na jezdnię pod nadjeżdzający samochód zmuszając kierującego do gwałtownego hamowania czym spowodował bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
2. W dniu 3maja2009 ok 3 rano w rejonie psterunku policji będąc w stanie nietrzeżwości, krzykiem, hałasem, szarpaniną z innymi osobami oraz uzywając słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym zakłócił ład i porzadek publiczny.
Chcialem byc pożądnym obywatelem i przyjąć odpowiednią postawę ujmując takie osoby ktore zalugują na karę a wyszło całkiem odwrotnie. Zostałem jakimś huliganem.
Jak mam sie bronić i na co sie powoływać. Proszę o pomoc!!!
Sobota, ok 3 rano wychodze z kolegami z baru zapalic (po paru głębszych) i widze na chodniku leży pobita osoba(znajomy) i kilkanaście metrow dalej szybko oddalające się 3 osoby w kierunku auta na parkingu. Pierwsze skojażenie ze to sprawcy pobicia wiec ruszyłem z nimi (jak sie potem okazało słusznie myslałem bo byli swiadkowie pobicia). Szybko wsiedli do auta i wycofali z parkingu ustawiając sie w kierunku jazdy, gdy ja w tym momencie akurat stanąłem na przeciwko auta pare metrow przed na jezdni uniemożliwiając im odjechanie. Kierowcy to nie wruszyło ruszył na mnie w efekcie czego wpadłem na maske i spadłem z boku (maska sie pogieła i pękła szyba) a oni odjechali. Nic mi sie nie stało gdyż szkoliłem sie z zakresu technik obrony i broniąc sie od uderzenia wskoczyłem na maskę i spadłem na nogi.
Najciekawsze ze sprawcy zatrzymują sie kilkadziesiąt metrów dalej pod posterunkiem policji w celu oskarzenia mnie o uszkodzenie auta. Funkjonarjuszy nie było akurat a ja z grupą kolegów podbiegłem do nich, myślałem ze ich tam zlinczujemy. Na szczęscie nie bylo bujek, skonczyło sie na wykrzyczeniu sobie nawzajem poglądów na temat ich postępowania. Nadjechała policja, a ja stwierdziwszy ze nie jestem trzeżwy i mam małą wiarygodność odsunęłem sie i wociłem z kolegami do baru.
Po ok godzinie wyszłem do domu i zostałem zatrzymany przez policję na podstawie zeznań tych co uciekali o podzejrzenie uszkodzenia mienia i zakłucanie porządku. Wtedy dmuchałem w alkomat i został spisany protokół z zatrzymania. Złożyłem wyjasnienia, ktore jak myślałem, mało policję obchodziły gdyż byłem wypity. Na dodatek tego dostałem jeszcze jeden zarzut "jakim prawem zatrzymuje pan pojazd, nie posiada pan uprawnień"
W efekcie końcowym:
1. W dniu 3maja2009 ok 3 rano na ulicy x w rejonie lokalu/baru przy skrzyzowaniu z ulicą y będąc po użyciu alkoholu umyślnie wtargnął na jezdnię pod nadjeżdzający samochód zmuszając kierującego do gwałtownego hamowania czym spowodował bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
2. W dniu 3maja2009 ok 3 rano w rejonie psterunku policji będąc w stanie nietrzeżwości, krzykiem, hałasem, szarpaniną z innymi osobami oraz uzywając słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym zakłócił ład i porzadek publiczny.
Chcialem byc pożądnym obywatelem i przyjąć odpowiednią postawę ujmując takie osoby ktore zalugują na karę a wyszło całkiem odwrotnie. Zostałem jakimś huliganem.
Jak mam sie bronić i na co sie powoływać. Proszę o pomoc!!!